02.06.2021, 08:45

Zastaw się, a postaw się, czyli wesela w PRL-u

W ciasnym mieszkanku, domu działkowca, akademiku i na wsi przed domem. Tam przeważnie odbywały się wesela! Te barwne, przewrotne wydarzenia to ważny rozdział polskich obyczajów w czasach Peerelu!

W czym do ślubu?

Ze względu na braki w sklepach, odpowiedź na to pytanie wydaje się być trudna. Jak ktoś umiał szyć lub miał w rodzinie osobę lub przyjaciela z takimi zdolnościami – sprawa była prosta. Pozostawało zdjęcie miary i gotowe, zarówno w przypadku sukni ślubnej dla pani, jak i garnituru dla pana. Niektórzy przyjeżdżali specjalnie do Warszawy na Bazar Różyckiego, gdzie można było upolować prawdziwe kreacje na topie!

- Pamiętam, jak z narzeczonym wybraliśmy się specjalnie na Różyca i kupiliśmy, tak zwanego kota w worku – sukienkę z dużą ilością falban, której nie zdążyłam nawet przymierzyć, bo już ktoś za nami chciał ją kupić. Na szczęście była tak uszyta, że udało mi się ją zwęzić w pasie i dopasować do figury – opowiada Renata, która stanęła na ślubnym kobiercu w 1982 roku.

W peerelowskiej rzeczywistości, jak pisze kronikarz, Olgierd Budrewicz, były też Wypożyczalnie Sukien Ślubnych. W latach 70. w Warszawie było ich zaledwie 3, a może 4. Jedna z nich, znajdowała się w normalnym mieszkalnym pokoju. Za kotarką znajdowało się ponad 200 sukien (część lepsza, część gorsza z tzw. ciuchów). Można było się rozkoszować nimi przez całe 4 dni, by następnie po oddaniu zostały zdezynfekowane. Po suknie zgłaszały się głównie urzędniczki, studentki i dziewczęta ze wsi. Podobno przychodziły po nie razem z narzeczonym, a odnosił kreację już sam pan młody.

Nie wolno zapominać, że potrzebna były też obrączki. Były to biżu… radzieckie, szerokie, kupione od osoby, która przywiozła je z ZSRR. Do ślubu jechało się przeważnie białym wartburgiem wujostwa lub dużym fiatem 125 p udekorowanym kolorowymi wstążeczkami na antenie i na klamkach samochodu.

Parę godzin później… Rozpoczynało się wesele. Jak zabawa to zabawa.

W Polsce Ludowej tylko ślub cywilny był ważny prawnie, a więc śluby kościelne były brane tylko dla tych, którzy tego chcieli ze względów religijnych albo na życzenia rodziców lub dziadków. Studenci głównie brali ślub cywilny, bo chodziło też o koszty.

- Po uroczystości w USC, odbywały się prywatki w akademiku. Koleżanki robiły różne sałatki, pojawiała się szynka z puszki Krakus zdobyta spod lady i dużo alkoholu: wino białe rumuńskie Murfatlar i węgierskie czerwone Egri Bikawer – przypomina Ewa.

Młodzi ludzie często też ze względu na światopogląd decydowali się na ślub cywilny, który odbywał się w USC, mającym siedzibę w Radzie Narodowej.

- Po ślubie pojechaliśmy do Wilanowa na lody ze świadkami i przyjaciółmi. A nasze mamy, w tym czasie szykowały obiad dla rodziny. Po kilku dniach dopiero zorganizowaliśmy prywatkę dla młodych i przyjaciół – opowiada Wojtek.

Wesele w domu

Na suficie zawieszane były wstążeczki, ozdoby z krepiny. Stoły pożyczane od sąsiadów, krzesła, taborety różnej wielkości zebrane z całego mieszkania, a do tego w pokoju wydzielona była przestrzeń do tańca. Kto nie pamięta, może sobie przypomnieć, jak to wyglądało w odcinku 8 serialu „Alternatywy 4”, kiedy to Balcerek, jeden z głównych postaci tego kultowego serialu urządzał wesele…

- Gotować i piec, pomagały sąsiadki – opowiada Ewa.

Niektórzy do dziś pamiętają smak flaków z peerelowskich wesel lub tradycyjnej polskiej sałatki warzywnej, która nie była, jak niektórzy wspominają: upaprana gotowymi majonezami. Sałatka to był hit weselny, bo są z nią i takie wspomnienia.

- Pamiętam wujka Ryśka, który zasnął po wypiciu, chyba zbyt szybko i na pusty żołądek kilku kieliszków, właśnie jedząc sałatkę warzywną. I tak spał z głową zanurzoną w talerzu – opowiada ze śmiechem Małgorzata.

Jedni pamiętają wujka, inni prezenty ślubne. Prezenty były skromne, ale każdy sprawił parze wielką radość. Przeważnie dostawali obrusy, kryształy, serwis do kawy, sokowirówkę, garnki, odkurzacz, żelazko.

- Rodzina składała się na pralkę lub telewizor Rubin. Też serwisy np. Pruszków porcelit, szkło z huty Krosno, takie na przykład ciężkie szklanki i kieliszki z grubym dnem. Wszystko było na wagę złota – wylicza Ewa.

„Zaraz dostaniecie coś ekstra do picia. Coca-cola! Tylko muszę wyciągnąć ze studni”!

To cytat z flmu Kogiel Mogiel, w którym główna bohaterka ucieka przed ślubem, ale jedzenie, orkiestra i … goście zostają, więc coś trzeba z tym zrobić. A jak wyglądały wesela na wsi w rzeczywistości:

Wieś, rok 1981, wesele na Suwalszczyźnie w miejscowości Żubronajcie.

- Ślub brał kolega Ryszard, syn sołtysa. Przed wyjazdem do kościoła w domu pana młodego, pojawili się muzykanci, były przyśpiewki. Kiedy pod dom podjechał duży amerykański samochód było to niesamowite wydarzenie. Auto prowadził jego właściciel, czyli jeden z mieszkańców wsi, który właśnie wrócił z zagranicy. Pojechali nim po pannę młodą. Po powrocie z pięknej uroczystości kościelnej na drodze do domu panny młodej, gdzie była część gastronomiczna czekały na nas tzw. bramy weselne. Najpierw ustawiona przez dzieci, więc świadkowie musieli rozdawać cukierki, a potem przez kolegów i znajomych. Tu już była poważniejsza sprawa i trzeba było się wykupić napojami wyskokowymi, czyli gorzałką. Pamiętam też w tym ciągu niespodzianek – stracha na wróble z marchewką w wiadomym miejscu – było bardzo dużo śmiechu. Ta pierwsza część wesela trwała półtora dnia. Jadło się, piło, tańczyło. Kto się zmęczył, szedł spać do stodoły lub po prostu kładł się, gdzieś niedaleko stołu. Po tym czasie, większość gości przenosiła się na „nachodniak”, tak to się na Suwalszczyźnie nazywało. A był to zwyczaj, że któryś z gospodarzy udostępniał swoją stodołę, gdzie były tańce i ciąg dalszy imprezy. Całe wesele trwało trzy dni. Było atrakcją, szczególnie, że w tej miejscowości na 30 chałup tylko w ¼ mieli telewizory, a prąd pojawił się dopiero w roku 1970 – opowiada Wojtek.

Wesela na wsi, a szczególnie nagrania z nich z końca lat 80. powodują skrajne emocje wśród oglądających je na Youtube. W większości przypadków komentarze pod nimi są bardzo nostalgiczne:

Co to były za wesela kiedyś: akordeon, saksofon, gitara i perkusja. To były piękne czasy.

No, proszę… wystarczyła stodoła i wesele trzy dni trwało. A dziś… sala, fajerwerki i małżeństwo trwa rok, dwa lata góra.

Ludzi pełna stodoła, stoły suto zastawione, swojszczyzna, akordeon, śpiew, tańce. Zajebiście się wszyscy bawili, każdy z każdym.

Przynajmniej ludzie się świetnie bawili, a nie komentowali koloru serwetek na stole.

To czasy, gdy wieś jeszcze szczęśliwa, spokojna. Nie było podziału na starych i młodych, wszyscy bawili się razem przy jednej muzyce.

Było lepiej, jak teraz, nikt nic na pokaz nie robił.

Biedniej się żyło, ale ciekawiej, spokojniej i bez zazdrości.

Dom działkowca, czyli zielona strefa w mieście

Kolejne miejsca, gdzie odbywały się wesela z uwagi na problemy lokalowe to Domy Działkowca. Znajdowały się przeważnie na terenie ogródków działkowych, gdzie zwykle mieściła się administracja i odbywały się pokazy plonów działkowców. Znajdujące się w nich sale i kuchnie, były wynajmowane na organizacje wesel. Tam wynajęte kucharki, przygotowywały menu weselne, inni stroili sale, a jeszcze inne osoby rozstawiały stoły. Potrawy podawano kolejno. Najpierw obiad, na stole kładziono przeważnie mięso, koniecznie ziemniaki i ogórki bądź pomidory. Po nim goście wstawali od stołu i wychodzili się przejść po ogródkach działkowych, by obsługa wesela miała czas sprzątnąć i podać kolejne dania.

Wracając do teraźniejszości… Obecnie wiele młodych par czeka po kilkanaście miesięcy na wynajęcie wymarzonej sali na wesele i nie boryka się z takimi problemami, jak ich poprzednicy w czasach Peerelu.

Txt: Jowita Kamińska

Foto: NAC

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X