03.05.2021, 11:00

Warszawskie Sady Żoliborskie to jedno z najlepiej zaprojektowanych osiedli czasów PRL-u

Osiedle było dumą Władysława Gomułki, tu przywoził zagraniczne delegacje. O Sadach śpiewano piosenki, kręcono filmy, a dzieci uczyły się o nich w czytankach. Znajduje się na Żoliborzu, a od kilku lat jest wpisane do gminnej ewidencji zabytków.

To jedno z najlepiej rozplanowanych zespołów mieszkaniowych PRL-u. Wyróżnikiem Sadów Żoliborskich jest ich układ przestrzenny oraz prawdziwe sady otaczające budynki (wcześniej, w czasie Powstania Warszawskiego te właśnie sady dostarczały owoców i warzyw mieszkańcom). Osiedle wyróżnia się kameralną zabudową i starannie zaprojektowaną zielenią. W zabudowie dominują dwa wielokrotnie powtarzane typy wolno stojących bloków: trzy, pięciokondygnacyjnych. Grzechem osiedla są stosunkowo małe mieszkania, ale projektantka Sadów Żoliborskich-Halina Skibniewska przewidziała przestawne, lekkie ścianki, umożliwiające pewne zmiany układu. Niestety, przemysł PRL-u nie był w stanie ich wyprodukować i zrealizowano je tylko w jednym budynku.

Walka o każde drzewo

Halina Skibniewska tam, gdzie mogła, zachowywała naturalną zieleń, nawet kosztem przeróbki projektu. Tak właśnie było podczas pracy nad Sadami Żoliborskimi. Wszędzie indziej w PRL-u, zanim przystąpiono do budowy nowych osiedli, czyszczono teren do zera, karczowano drzewa i krzaki. Skibniewska takiemu podejściu powiedziała stanowcze: NIE!

„Staram się zachować naturalne warunki, istniejącą zieleń. Na prawdziwe drzewa trzeba czekać 50 lat (dwa pokolenia) i wprowadzać nowe, które umiałyby współżyć z zabudową już istniejącą. Człowiek, żyjąc w zindywidualizowanym otoczeniu, identyfikuje się z nim łatwiej, jest do niego przywiązany, lubi je, dba o nie” przekonywała Halina Skibniewska.

Projektantka była uważana w środowisku architektów za marzycielkę, a większość kolegów, pukała się w głowę, gdy projektując - walczyła o każde drzewo.

Mister Warszawy

Dla Skibniewskiej ważna była nie tylko przestrzeń zewnętrzna, ale i projekt mieszkań. Jedno z nich w 1967 odwiedził sam generał Charles de Gaulle.  A szczególnie zachwycił się blokiem przy ul. Krasińskiego 34A, który w 1961 roku w konkursie Życia Warszawy zdobył tytuł „Mistera Warszawy" jako najlepszy budynek mieszkalny stolicy.



„W osiedlu uzyskuje się dużą gęstość zaludnienia, prawie 600 osób na hektar przy utrzymaniu dobrych warunków mieszkaniowych i stosunkowo dużych powierzchni zielonych" - pisał Zbigniew Filipow na łamach tygodnika "Stolica" z 1961 r. Była to zasługa przyjętych przez projektantkę rzutów budynków zbliżonych do kwadratu. By zaoszczędzić miejsce, klatka schodowa w każdym z bloków schowana została do środka i oświetlona "latarnią" w dachu”.

Skibniewska zrewolucjonizowała też klatki schodowe, wprowadzając do ich wnętrz – cegłę silikatową, która tworzy trwałą fakturę ściany. Dzięki temu uniknęła łuszczącej się farby na korytarzach. Na klatkach schodowych postawiła kamienne wazy, w których sadzi się  kwiaty! A tą samą cegłę zdobiącą klatkę, wykorzystała do kompozycji elewacji budynków.

Pracownie artystyczne

Na osiedlu Sady Żoliborskie znalazły się też pracownie artystyczne z wielkimi oknami, do których przylegały małe dwu pokojowe mieszkanka. Taką pracownię zajmowała np. wybitna rzeźbiarka Barbara Zbrożyna czy jej koleżanka po fachu – Zofia Wolska.  Na osiedlu mieszkali też aktorzy m.in. Wiesław Michnikowski. Sady Żoliborskie były też plenerem filmów z lat 60., m.in. zagrały w „Pieczonych gołąbkach" czy „Mocnym uderzeniu".

Halina Skibniewska – życiorys w pigułce

W tym roku, mija 100 lat od urodzin projektantki. Była związana z Warszawą od urodzin do śmierci w 2011 roku (została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim). Pomysły do pracy czerpała m.in. z zagranicznych wyjazdów na stypendia. Spędziła, na przykład - trzy miesiące w Anglii i Szwajcarii, gdzie poznawała tamtejsze budownictwo. Halina Skibniewska sukces osiedla Sady Żoliborskie starała się powtórzyć na innym warszawskim osiedlu – Szwoleżerów wzniesionym w połowie lat 70. W mistrzowski sposób pomiędzy cztery poskręcane bloki wtopiła łąkę ze strumieniem.

Txt: Anita Kamieńska

Foto: Wikipedia, Damosfera

Pisząc tekst, korzystałam m.in. z książki „Spacerownik. Warszawa śladami PRL-u” Jerzego S. Majewskiego.

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X