17.08.2016, 00:00

Kiedy kobieta pije

W większości swoich książek podejmuje Pani wątek problemów nastolatków, choć tym razem w ostatniej powieści pt.  #me  problem jest potężny...

Już od dłuższego czasu chciałam napisać książkę o nastolatkach z rodzin alkoholowych, o piekle współuzależnienia i koszmarnym uwikłaniu w świat, gdzie nie obowiązują żadne przewidywalne reguły, a czas odmierzany jest rytmem alkoholowych ciągów rodzica. O tym, co się dzieje, kiedy dorastające dziecko musi wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też na przykład za matkę bez przerwy fundującą mu emocjonalny rollercoaster.

Ludzie chcą rozmawiać na trudne tematy?

Jeżdżę dużo po całej Polsce, jestem zapraszana na spotkania z młodzieżą i widzę, jak bardzo jest ona spragniona rozmów na trudne tematy. Dzisiejsi nastolatkowie często są jak rozbitkowie we mgle - płynący przez życie na oślep, bez kompasu, bez wspierającej obecności dorosłych, którzy zajęci własnymi sprawami, często uwikłani w nałogi zostawili swoje dorastające dzieci samym sobie. Porzucili je emocjonalnie.

Skąd czerpała Pani inspirację do napisanie książki #me? Momentami jest tak prawdziwa, że aż strach.

Inspiracją jest zawsze życie. W przypadku #me aż chciałoby się powiedzieć: niestety. Smutne fakty są jednak takie, że co trzeci nastolatek wychowuje się w mniej lub bardziej dysfunkcyjnej rodzinie lub zna kogoś takiego. A dysfunkcja nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka. W domach, za szczelnie zasłoniętymi firankami nie zawsze jest alkohol, przemoc fizyczna, agresja. W wielu rodzinach krzywda dziecka wchodzi jakby tylnymi drzwiami: czasem jest to długotrwała rozłąka z jednym z rodziców, słowa, które ranią. Wszystkie te rodziny jednak łączy jedno: nie zaspokajają naturalnych potrzeb dziecka. Musimy pamiętać, że są to nie tylko potrzeby materialne, ale też emocjonalne: potrzeba bezwarunkowej miłości, szacunku, poczucia bezpieczeństwa, bycia zaopiekowanym. Są domy, w których dzieci mają wszystko prócz miłości i uwagi rodziców. Piętnastoletnia Sara, moja bohaterka też wychowuje się w takim domu. Jej matka jest atrakcyjną, niezależną kobietą, najlepszą dziennikarką w mieście, członkinią miejscowej elity. Niestety, jest też zaawansowaną alkoholiczką. Wszyscy znajomi Sary zazdroszczą jej „zajebistej” matki nie mając pojęcia, jaką gehennę ta dziewczyna przeżywa w czterech ścianach.

Dla kogo właściwie jest książka? Czy pisząc ją myślała Pani o odbiorcy zarówno nastoletnim jak i o dorosłych czytelnikach?

Myślałam o tych wszystkich dzieciakach, które w samotności i ukryciu muszą zmagać się ze swoją krzywdą i cierpieniem. O wszystkich, którzy nie wiedzą, jak prosić o pomoc i że można. Dziecko z rodziny alkoholowej jest pozbawione poczucia własnej wartości, obwinia się o nałóg rodzica. By przetrwać, musi odseparować się od trudnych emocji, bo inaczej z poczucia rozpaczy i bezradności pękłoby mu serce. Dlatego perfekcyjnie wypiera emocje, nauczyło się „znieczulać” przez co straciło kontakt ze sobą. Nie ufa ani sobie, ani innym. Nie wie, co naprawdę myśli i czy to, co czuje, jest prawdą. Towarzyszy mu ciągłe poczucie winy i odpowiedzialności za los rodziny przy jednoczesnym przekonaniu o własnej bezradności. Takie dzieci wchodzą w dorosłe życie wyczulone na potrzeby innych przy kompletnym lekceważeniu swoich własnych, stąd też często padają ofiarą nadużyć. Boją się budować relacje z innymi ludźmi, bo choć bardzo chcą być kochani, strach przed odrzuceniem jest silniejszy. To jest więc pierwsza grupa czytelników. To dla nich jest ostatnia strona, na której zgromadziłam wykaz wielu adresów,  numerów telefonów i nazw instytucji pomocowych. Naprawdę jest ich w Polsce sporo i są właśnie po to, by pomagać dzieciakom z takich rodzin.

Druga grupa czytelników, to…

Wszyscy inni nastolatkowie, bo Sarze towarzyszą przecież wszystkie problemy charakterystyczne dla okresu dorastania: źle się czuje w swoim ciele, nie może zaaklimatyzować się w nowej szkole, czuje się nieprzystawalna do świata swoich rówieśników. No i zakochuje się, typowo dla tego okresu – nieszczęśliwie.

I wreszcie, to książka dla matek…

Także samotnie borykających się z rodzicielstwem. Dla wszystkich rodziców, którzy chcą lepiej zrozumieć swoje dzieci. Wiem, że matki czytają #me razem ze swoimi córkami, dostaję od nich potem bardzo poruszające maile.

Co może być kołem ratunkowym dla nastolatki, która znajduje się w takiej sytuacji? W realnym życiu...

Zawsze drugi człowiek. Czasem wystarczy tylko jedna osoba, jedna pozytywna reakcja, zaledwie jedno, pełne miłości i autentycznego wsparcia słowo, żeby kogoś „ocalić’. Żeby go wyrwać z ciemności i poczucia beznadziei… pokazać, ze w tym jednym momencie to on jest dla nas najważniejszy. Nie mówię tu o pomocy instytucjonalnej ale o tym, co my, tak zwani zwykli ludzie możemy zrobić dla kogoś, kto cierpi. Wystarczy, że go wysłuchamy, że będziemy kimś, komu może powierzyć swój sekret bez ocen i komentarzy z naszej strony. Bo trzeba pamiętać, że dzieciom i nastolatkom z rodzin alkoholowych bardzo trudno jest prosić o pomoc ze względu na wstyd, jaki odczuwają. To jedyna emocja, która nas paraliżuje, obezwładnia tak, że nie widzimy dla siebie ratunku. Ta bariera wstydu i strachu przed oceną, wyśmianiem, zlekceważeniem jest najtrudniejsza do pokonania. Dlatego bądźmy empatyczni, nie oceniajmy pochopnie ludzi, bo nigdy nie wiemy jaki dramat stoi za ich decyzjami. Jakie przeżycia uwarunkowały ich zachowanie. I zawsze reagujmy, gdy dzieciom dzieje się krzywda. Nie krzyczmy jednak na dorosłych, nie eskalujmy konfliktu, bo to tylko pogorszy sytuację - my w końcu pójdziemy w swoją stronę, a bezradne dziecko zostanie z rozwścieczonym i upokorzonym dorosłym. Przemówmy raczej w imieniu takiego krzywdzonego dziecka, dajmy mu dojść do głosu mówiąc na przykład ”widzę, że jest ci bardzo przykro, chyba się bardzo boisz krzyku mamy”. Oczywiście są sytuacje, gdy trzeba bezwzględnie i stanowczo reagować lub niezwłocznie wezwać służby. Ale nigdy nie przechodźmy obojętnie. Nie udawajmy, że ból i cierpienie jest niewidzialne.

Czy według Pani polskie szkoły są przygotowane na pomoc i rozwiązanie problemu takiego, jaki miała Sara?

Jest wielu zaangażowanych, wrażliwych i czujnych nauczycieli. Niestety, mam jednak wrażenie, że nie zawsze system, w którego ramach muszą działać, te ich działania wspiera. Wszystko, jak zawsze, zależy od ludzi. Od ich indywidualnego zaangażowania, troski i autentycznej odpowiedzialności za dzieciaki, których nauczanie im powierzono. To, jak działa szkoła, to już działka dyrektora. Spotkałam cudownych i empatycznych, z pasją. Takich, którym autentycznie zależy na dzieciakach, znających wszystkich uczniów po imieniu i jeżdżących z nimi w niedziele na wycieczki rowerowe. I spotkałam zimnych służbistów okopanych za biurkami i nie rozmawiających z ludźmi, ale wydających im dyspozycje tonem nieznoszącym sprzeciwu. To, co mnie chyba najbardziej boli w polskiej szkole, to bezrozumny wyścig o miejsce w rankingu - często po trupach, do celu i bez sensu. Nauczyciele często zapominają, że pracują z najdelikatniejszą i najszlachetniejszą materią - żywym człowiekiem. Brak mi w polskiej szkole przestrzeni na zrozumienia, wysłuchanie ucznia, otwartości na rozmowę. Brak też środków na dokształcanie nauczycieli - wielu z nich przydałby się warsztat umiejętności interpersonalnych i rozwoju emocjonalnej inteligencji, przeciwdziałania przemocy.  Moje osobiste doświadczenie, a przeszłam już z córkami niemal wszystkie etapy edukacji szkolnej, wskazuje mimo wszystko na to, że szkoła się zmienia, jest coraz więcej fantastycznych nauczycieli, pedagogów i psychologów pracujących z młodzieżą. Wystarczy tylko dać im działać, nie przeszkadzać.

Tematyka książki jest niełatwa - jak poradziła sobie Pani z takimi trudnymi tematami - pracując nad nią?

Powiedziałam już w jakimś wywiadzie, że pisanie książek przypomina kopanie rękami głębokiej nory i chowanie się w niej przed światem. To trudny czas konfrontacji z emocjami, tematyką, która często jest bolesna. Moje ostatnie powieści wymagały ode mnie sporej odwagi w podejmowaniu takich niełatwych tematów. Przecież „Rutka” -  książka dla dzieci, z przepięknymi ilustracjami Mariusza Andryszczyka, choć pełna magii, metafory i humoru,  też dotykała trudnych spraw: tęsknoty, samotności i grozy wojny, przed którą ocalić może tylko potęga dziecięcej wyobraźni. Zaraz po jej napisaniu siadłam do #me. Teraz obie książki mają swoje wspaniałe życie w sercach czytelników, a ja wracam pomału na powierzchnię, do codziennych spraw. Ukoronowaniem pracy nad #me i tak naprawdę wspaniałym prezentem dla mnie był booktrailer książki, który udało się nakręcić dzięki bezinteresownej pomocy moich przyjaciół i mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że takiego booktrailera polska literatura jeszcze nie miała: Sarę i Ewę - jej matkę, zagrały prawdziwe gwiazdy: Michalina Olszańska i Magda Boczarska, a wszystko wyreżyserował mój mąż, Sławomir Fabicki - reżyser z oscarowym przecież rodowodem. Owoc naszej pracy można zobaczyć na youtubie.

Na zakończenie muszę o to zapytać: jak się miewa Rudolf Gąbczak – bohater Pani wcześniejszych książek.

Wraca! Jest samotnym ojcem dziesięcioletniej dziewczynki, mieszka kątem w teatralnej garderobie, cierpi na depresję i łysienie plackowate. Właśnie piszę piątą część – będzie miała tytuł  „Trzy ładne dziewczynki i jedna brzydka”.

Booktrailer

Rozmawiała: Kasia KAMIŃSKA

Joanna Fabicka (ur. 1970) – łodzianka, pisarka i felietonistka z wykształceniem filmoznawcy oraz doświadczeniem montażystki. Debiutowała w 1993 roku tomikiem poezji Bardziej cierpki smak. Jest autorką bestsellerowego cyklu książek o dojrzewaniu nastoletniego Rudolfa Gąbczaka i jego dysfunkcyjnej rodzinie, wydanych nakładem W.A.B.: Szalone życie Rudolfa (2002), Świńskim truchtem (2004), Seks i inne przykrości (2005) i Tango ortodonto (2006). W 2006 ukazał się przekład rosyjski pierwszej części cyklu, a w 2008 charytatywne wydanie książki w formie audiobooka, przeznaczone dla osób niewidomych i słabowidzących.

Pracując w łódzkiej Filmówce, montowała m.in. nominowaną do Oscara „Męską sprawę” w reżyserii Sławomira Fabickiego (męża).

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X