21.05.2021, 08:45

Kawiarniane ABC, czyli gdzie bawili się studenci, a przy jakich stolikach siedzieli literaci

Artyści, pisarze, amatorzy mocnych trunków mieli swoje ulubione „włościa”, kawiarnie w Warszawie, w których spędzali czas. Miejsca te miały swój charakter i zwyczaje, ktoś w nich tworzył wiersze na papierowych serwetkach, a gdzie indziej nazwiska gości pisano kredą na czarnej tablicy…

Kawiarenka Przy Kamiennych Schodkach to była przystań poranna dla studentów, którzy wpadali poflirtować i przy okazji się pouczyć. Na filiżankę czarnej kawy przychodzili też ich emerytowani profesorowie. Jak pisze kronikarz dawnej Warszawy, Olgierd Budrewicz: W Kamiennych Schodkach urzędowały codziennie trzy studentki, z których jedna podcięła sobie niedawno żyły z miłości; już dla tego ewenementu Schodki godne są odwiedzin. Wieczorami bywali w niej z odczytami poeci, którzy budzili entuzjazm i zgrozę.

Manekin-miejsce bardzo niezwykłe pod względem wystroju (kolorowe szyby, nastrojowe lampki na stolikach, palące się bez względu na porę dnia) było zasadniczo lokalem młodzieżowym. Spotykali się w nim głównie polscy egzystencjaliści. W tle zawsze słychać było jazz lub piosenki Sławy Przybylskiej. Klienci najchętniej spędzali czas w nastrojowej piwnicy należącej do Manekina. Oczywiście, żeby było bardziej klimatycznie, nikt nie zostawiał płaszcza w szatni tylko siedział w nim z podniesionym kołnierzem przy stoliku. To był prawdziwy raj dla twórców. Pracownicy ministerstw przyprowadzali tu nocą swoich gości z zagranicy, by poznali „na żywo” życie polskich artystów. Zawsze to było coś innego niż nudne przemowy partyjnych członków, którymi goście zatruwani byli w ciągu dnia, w czasie oficjalnych spotkań.

Winiarnia Fukiera przyciągała amatorów gronowego trunku, na co wskazuje jej nazwa. Nie można napisać, że serwowano tam same znakomite roczniki win, bo odwiedzający to miejsce musieli się raczej delektować tymi, które akurat były dostępne na rynku. Znów oddajmy głos kronikarzowi Olgierdowi Budrewiczowi: przy długich stołach kiwają się łyse głowy, dymią czupryny, panowie perorują z ogniem, towarzyszące im panie chrupią pierniki.

Kawiarnia Krokodyl to miejsce familijne. Właśnie tam pielgrzymowały całe rodziny w sobotę i niedziele na ciastka. Wizytę w lokalu traktowano jako konieczność pokazania się i można było się nią chwalić wśród znajomych. Krokodyl miał charakter spacerowo-obyczajowy. Można było w kawiarni zobaczyć mężczyzn w świecących i skrzypiących, modnych wtedy półbutach na grubej podeszwie, a kobiety miały na nogach nylony z czarną piętą i pachniały „Poematem”. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja nocą w Krokodylu… To właśnie do niego przychodzili nienasyceni pijaczkowie z sąsiedniego Bazyliszka, który zamykał się o północy. Wtedy w Krokodylu, goście siedzieli przy świecach, a byli nimi, wspomniani, dobrze już podchmieleni panowie i wydekoltowane damy…

Wspomniany Bazyliszek był lokalem, który jak pisze kronikarz: jest przykładem staczania się ze szczytów na dno. Kiedy go otwierano wśród jego gości dominowali eleganccy panowie i panie. Ważną rolę w tym staczaniu odegrał „bar na stojąco”, który ściągał „element” z całej Warszawy. Z tego powodu dość szybko zlikwidowano tę dolną przestrzeń Bazyliszka, jednak smród pozostał. I przez dalszy ciąg jego działalności miał opinię miejsca podejrzanego i podrzędnego.

SPATIF, czyli klub artystów mieścił się w Alejach Ujazdowskich 45. Można było tam dobrze zjeść i wypić. Przychodzili do niego ciągle ci sami ludzie, którzy, jak odnotowuje kronikarz, mieli sobie niewiele do powiedzenia, lecz mimo to ciągle mówili. Na porządku dziennym były tam kłótnie i przepychanki z kieliszkiem w ręku, którymi żyła potem cała Warszawa. Ponoć pisarz, Marek Hłasko, głową jednego z filmowców stłukł lustro… Następnego dnia przyszedł przeprosić, po czym rozwalił pół baru. W soboty i poniedziałki w klubie bawiono się przy dźwiękach fortepianu. Swoją filię klub miał przy ulicy Pankiewicza. Tam przychodzili ci, którzy nie znosili tych, którzy pojawiali się w Alejach Ujazdowskich. Bywały tam przeważnie osoby związane z baletem, operą i estradą.

Klub Plastyków odwiedzali i redaktorzy, i dziennikarze, i ponoć sam mistrz Xawery Dunikowski. Oficjalnie mówiło się, że lokal jest zamknięty, co było chwytem reklamowym i próbą stworzenia miejsca elitarnego, jak to było w klubach londyńskich.
Klub przy Placu Konstytucji odwiedzali głównie wielbiciele nobliwych wnętrz i dobrej kawy. No, i osoby poszukujące miłego towarzystwa. Bywał tam dyrektor Szyffman i prezes warszawskiego oddziału plastyków.
W Pijalni Wedla odbywały się pierwsze randki. 16 letni młodzieńcy ze swoimi 14 letnimi sympatiami szeptali:

- Pani pije z kremem czy bez?

Lub

- Proponuję „Balbinki”, pyszne!

Bywały tam też dzieci z rodzicami i babcie z wnukami. Młode dziewczęta grając wytworne damy, siedziały przy antycznych stoliczkach, które stanowiły wystrój pijalni: sztywne i nieruchome. Innymi stałymi bywalcami byli budowniczowie sąsiedniego „Domu Chłopa”. Podobno, bez względu na wykonywany zawód, odwiedzający to miejsce od razu mieli maniery lordów…

Bristol. Mieściło się w nim pięć lokali kawiarnianych i trzysalowa restauracja z lokalem nocnym. Bywali w nim dorośli i młodzież, udająca dorosłych. Widok musiał być bardzo ładny: dwudziestoletni dżentelmeni w ciemnych garniturach i białych koszulkach oraz kilkadziesiąt Brigittek Bardot. Palili papierosy, pili wódkę i patrzyli sobie głęboko w oczy… Potem trochę się zmieniło, kiedy za wejście do lokalu trzeba było zapłacić. Bilet wstępu kosztował 30 złotych. Młodych wyparli starsi panowie. Zaglądali tam chętnie literaci i dziennikarze, którzy uwielbiali pisać przy kawiarnianym stoliku. Przez jakiś czas panował tam ciekawy zwyczaj. Na czarnych tablicach pisano kredą nazwiska wzywanych właśnie do telefonu gości.

Txt: Kasia Krauss

Foto: NAC
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X