04.06.2021, 19:00

Inne obowiązki Andrzeja Wajdy

4 czerwca 1989 r., na mocy porozumień między władzami PRL, a opozycją odbyły się częściowo wolne wybory. Był to jeden z elementów stopniowego demontażu komunistycznego systemu władzy. Sprawa, o której niektórzy nawet nie marzyli…, ale nie On, wizjoner! Andrzej Wajda o wolność, prawdę walczył nie tylko robiąc filmy, ale przez całe życie wydeptywał ścieżki, by następne pokolenia mogły żyć w demokratycznym kraju.

Plotka głosi, że od kiedy reżyser zrobił film pt. Człowiek z marmuru, stał się bardzo zaangażowany politycznie. Wspierał opozycję i był jednym z założycieli niezależnego dziennika, czyli Gazety Wyborczej. Jak wspomina w książce pt. Andrzej i Krystyna. Późne obowiązki (autorzy Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, wyd. Panaceum, Kraków, 2017 rok.), żona pana Andrzeja to właśnie u nich w domu narodziła się Gazeta. Umowę o powołaniu jej do życia podpisali wtedy Zbigniew Bujak, Aleksander Paszyński i Andrzej Wajda. Na fali wydarzeń, które miały doprowadzić do demokratycznych wyborów, reżyser postanowił porzucić na chwilę robienie filmów i zostać senatorem. We wspomnianej książce można przeczytać, że stało się tak, by poza działaczami Solidarności wystartowała w nich też grupa związanych z nią intelektualistów i artystów. Dlaczego?

Bo działacze najczęściej nie byli powszechnie znani – przez lata musieli przecież funkcjonować w konspiracji albo tylko półjawnie – tłumaczył Andrzej Wajda.

Czasu na kampanię nie było zbyt wiele – zaledwie kilka tygodni, więc szanse na przedstawienie ich wyborcom były nikłe. Postawiono, więc na znane nazwiska. Stąd też ówcześni kandydaci fotografowali się na plakatach z Lechem Wałęsą.

Wajda przez całe życie prowadził zapiski. Można w nich znaleźć ślady dotyczące prowadzonej wtedy kampanii wyborczej. W terenie bierność, apatia i podejrzliwość – pisał. Zauważał też, że jakaś pani na widok plakatu Jacka Kuronia z Lechem Wałęsą rzekła krótko: Obaj grubi!

Reżyser startował do wyborów z Suwałk, gdzie spędził osiem pierwszych lat życia. I otrzymał największą liczbę głosów w tym okręgu (105 407), uzyskując tym samym jeden z dwóch mandatów przypadających na to województwo. Nie było to łatwe zadanie, bo w Suwałkach aktywnie zaczęła działać antypropaganda przeciwko niemu. Na zasadzie: jak to ma być, że reżyser będzie reprezentował miejscową ludność –wspominał po latach Wajda. Nawet napisano wierszyk: Czy reżyser z daleka zrozumie prostego człowieka? I rozklejono go na plakatach po całym obszarze. Jak się okazało nie wpłynęło to na wybory mieszkańców.

O swoim udziale w życiu politycznym reżyser mówił, że artystą jest się tylko do pewnego momentu, potem przychodzi taki czas, że trzeba zaangażować się po właściwej stronie. Jako przykład podawał Mickiewicza, który pod koniec życia ruszył z Legionem do Turcji, ponieważ szykowała się wojna z Rosją.

4 lipca odbyło się pierwsze posiedzenie Sejmu oraz Senatu wolnej Polski i praca. W notatkach reżyser pisze: Henryk Wujec nagle w czasie głosowania zrywa się z miejsca i sam (na wszelki wypadek) oblicza głosy w obawie, że go oszukują. Henryk jest zresztą zaprzeczeniem stereotypu Polaka działacza, szalonego entuzjasty.

W tym czasie Wajdę zostawiają wreszcie w spokoju służby bezpieczeństwa. Prowadzący inwigilację, pisze o jej zakończeniu spowodowanym: wyborem figuranta na senatora.

Kilka miesięcy po tym Andrzej Wajda znów notuje:

Chciałbym i robię wszystko, aby mieszkać w kraju, gdzie największą zbrodnią jest nie płacić podatków i przejechać samochodem na czerwonych światłach. Będzie to nudny kraj! Ale ludzie nie żyją po to, by dostarczać tematów do sztuki – to powieści i filmy mają zabawiać tych znudzonych obywateli szczęśliwych krajów.

Wajda zrzekł się wynagrodzenia za bycie senatorem, było ono od razu wysyłane do jakiejś szkoły w Suwałkach.

To było oczywiste, że to jest praca społeczna. Zresztą wielu parlamentarzystów Solidarności tak zrobiło – wspomina Krystyna Zachwatowicz-Wajda.

Obecnie takie stwierdzeni wydaje się zabawne, kiedy to niektórzy parlamentarzyści uważają, że należy im się nawet sponsorowanie przez Państwo stroju do pracy… Polityka nie wciągnęła głębiej, ku radości widzów i wielbicieli kultury Pana Andrzeja.

Byliśmy z boku. Więc decyzja Andrzeja o niekandydowaniu ponownie do Senatu była absolutnie zrozumiała – dodaje Krystyna Zachwatowicz-Wajda.

4 czerwca 1989 roku, w czasie wyborów – w całym kraju kandydaci Solidarności zdobyli sto sześćdziesiąt spośród stu sześćdziesięciu jeden mandatów, o które mogli się ubiegać oraz dziewięćdziesiąt dwa spośród stu w Senacie. A w drugiej turze opozycja uzyskała brakujący mandat w Sejmie oraz siedem w Senacie.

Txt: Jowita Kamińska

Foto: wikipedia

Wypowiedzi wykorzystane w tekście pochodzą z książki Andrzej i Krystyna. Późne obowiązki (autorzy Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, wyd. Panaceum, Kraków, 2017 rok.)
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X