30.04.2021, 08:45

Hans Kloss to jedna z najsłynniejszych postaci w popkulturze!

Aktor stał się bohaterem granej przez siebie postaci. Nigdy nie udało się Stanisławowi Mikulskiemu uciec od roli w „Stawce większej niż życie” – mówi Łukasz Maciejewski, filmoznawca.

Hans Kloss to właściwie Polak – Stanisław Kolicki, który od 1941 roku do końca wojny podszywał się pod oficera niemieckiego Hansa Klossa. Dzięki temu zdobywał informacje dla wywiadu radzieckiego.

Rolę przyjąłem, bo gwarantowało mi to zagranie w sześciu spektaklach Teatru Telewizji – na początku było to w ramach Teatru Sensacji. Te pierwsze sześć odcinków było emitowanych na żywo. Nikt nie spodziewał się, że zainteresowanie nimi będzie tak ogromne, widzowie niejako wymusili jego kontynuację. Spektakli teatralnych było w sumie 14 i dopiero po nich zaczęto realizację tej wersji, którą emitowano jako serial telewizyjny - wspominał aktor podczas jednego z czatów internetowych.

Dzięki roli Klossa – Mikulski zdobył wielką popularność – przez kilka lat był najpopularniejszym aktorem, nie tylko w Polsce. Od momentu emisji serialu – kluby, domy kultury, które do tej pory zapraszały tylko znanych sportowców, muzyków czy poetów – zaczęły organizować spotkania aktorskie. W przypadku Mikulskiego było to istne szaleństwo. Nieprzytomnie zmęczony i skołowany po każdym spotkaniu schodził ze sceny, gdzie za kulisami lub przed wejściem do domu kultury czekały już tłumy wielbicieli, by wręczyć aktorowi kwiaty, zaprosić na wódeczkę, wyprosić autograf czy wcisnąć czuły bilecik do ręki.

We wszystkich demoludach, czyli krajach bloku wschodniego – Mikulski był traktowany jak bóg. Przez kilka lat jeździł po nich, by spotkać się z publicznością, odebrać kwiaty i przez wiele godzin rozdawać autografy - dodaje Łukasz Maciejewski.

W czasach wielkiej sławy było dwóch Mikulskich. Ten publiczny: piękny blondyn o ujmującym uśmiechu i szczerej chęci sprostania wymaganiom publiczności. I prywatny… znerwicowany, często histeryczny, unikający ludzi. Stanisław, człowiek – lubił podłubać przy samochodzie, chodził po księgarniach i antykwariatach, bo zbierał namiętnie stare lampy naftowe.

Zanim został Hansem Klossem

Stanisław Mikulski, zanim został supergwiazdą, był etatowym aktorem teatru w Lublinie.

Grał w nich główne skrzypce wraz z Janem Machulskim. Pojawiał się też w filmach, ale na drugim planie. Oczywiście bez problemu poznamy go w kultowym obrazach takich jak „Kanał” Andrzeja Wajdy czy „Ewa chce spać” Tadeusza Chmielewskiego. To dzięki temu, że jego twarz nie była opatrzona, otrzymał propozycję zagrania głównej roli w serialu – opowiada Maciejewski.

Życie po Hansie Klossie

Po tej roli, Mikulski zagrał jeszcze jedną z głównych ról w serialowej adaptacji książki Zbigniewa Nienackiego „Samochodzik i Templariusze", by następnie wcielać się już tylko w postacie drugoplanowe.

Po prostu paradoks, bo w dzisiejszych czasach, propozycji miałby wiele! Były to jednak inne okoliczności. Rozpoznawalność po „Stawce…” była tak wielka, że nie był obsadzany w innych rolach – mówi Łukasz Maciejewski.

Popularność Mikulskiego była nadzwyczajna! Stał się postacią jak James Bond!

Nazywano go supermenem socjalizmu! To była niebywała kariera bez kontynuacji. Po sukcesie serialu trafił do teatru Adama Hanuszkiewicza, gdzie jednak grał tylko role drugoplanowe – dodaje.

Pisząc o Mikulskim trzeba pamiętać o polityce… W okresie stanu wojennego nie przyłączył się do bojkotu telewizji przez środowisko aktorskie.

Aktorzy, którzy nie przyłączyli się do bojkotu byli "wyklaskiwani" lub "wykasływani" ze sceny. Mikulski, nigdy nie ukrywał swoje deklaracji związanej z ustrojem, nie przeciwstawiał się władzy. Potem przez lata był cenzurowany przez to. Po latach tłumaczył się, że nie chciał łączyć zawodu z polityką – opowiada Łukasz Maciejewski.

„Było i to, i to. Zakaszlano mnie na sztuce Jerzego Żurka „Sto rąk, sto sztyletów”, natomiast wyklaskano na „Chamsinie” według Marka Hłaski” – opowiadał  Mikulski w jednym w wywiadów.

Koło fortuny i gość specjalny

Mikulski, zdaniem Maciejewskiego – był postacią dramatyczną.

Może podjął złe decyzje, czegoś nie przemyślał albo po prostu miał pecha – dodaje.

Pod koniec lat 90. pełnił funkcję dyrektora Ośrodka Informacji i Kultury Polskiej w Moskwie. W Polsce prowadził teleturniej „Koło fortuny" i pojawiał się w serialach m.in. „Na dobre i na złe"  czy „Kryminalni”. Do kina Stanisław Mikulski wrócił kilka miesięcy przed śmiercią w filmie Partyka Vegi „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć”, o czym niewiele osób nawet pamięta. W większości filmów po sukcesie „Stawki…”, pojawiał się jako gwiazda w stylu „gość specjalny”.

Txt: Jowita Kamińska

Foto: NAC

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X