11.03.2021, 08:45

Covid pomógł podjąć decyzję o rozpoczęciu domowej edukacji!

Rzucił pracę, by zacząć uczyć w domu swoje dzieci. Dzięki temu odpada niezdrowa rywalizacja i można skupić się na rozwijaniu wrodzonych zdolności – mówi Konrad, który po wybuchu epidemii rozpoczął edukację domową synów: Jacka i Romka, równocześnie pod opieką mając dwie młodsze córeczki!

 

Bywają dni, gdy mam dość ciągłej obecności dzieci i chcę wrócić do swoje pracy, ale plusów jest zdecydowanie więcej – przyznaje szczerze Konrad.

Wybór, że to właśnie on zrezygnuje z pracy zawodowej był dość prosty. Żona, Dorota jest lekarką, więc od razu było wiadomo, że lepiej, by on zajął się edukacją z przyczyn ekonomicznych. Wcześniej Konrad był nauczycielem w szkole.

Wybuch pandemii spowodował, że pracowałem w domu.  Miałem na głowie własne dzieci ze zdalną edukacją i pracowałem jako nauczyciel. To było bardzo trudne, po nocach przygotowywałem się do lekcji, w ciągu dnia ogarniałem wahadłowo z żoną dom i dzieci.

Mimo, że nie było to łatwe, Konrad przekonał się, że był to dobry etap - spędzony wspólnie z dziećmi.

Mieliśmy czas porozmawiać, poczytać książki, pójść na spacer. Zwolniliśmy tempo życia i zrozumieliśmy, że dużo tracimy w tym ciągłym biegu, bo za dużo chcemy.

O edukacji domowej myśleli od dawna, ale brakowało im siły i motywacji. Warto było, bo dzięki niej lepiej poznali dzieci.

Okazało się, że Jacek uczy się szybko i łatwo nudzi, więc zaczął dostawać ambitniejsze zadania, wykraczające poza program. Młodszy, Romek – woli teatr i sztukę. Z trudem przychodzi mu nauka liczenia. Musieliśmy w inny sposób podawać mu wiedzę. W klasycznej szkole nie ma indywidualnego podejścia.

Jackowi i Romkowi zdecydowanie lepiej idzie nauka wieczorem, nie można ich wtedy oderwać do zadań, po prostu wkręcają się w pracę.

Dlaczego mają uczyć się rano, skoro nauka dobrze idzie im w drugiej części dnia? – przekonuje.

Każdy ich dzień wygląda trochę inaczej.  

Są takie, gdy praca idzie bardzo do przodu, dużo się dzieje, ale bywają dni, że  wszystko jest nie tak. To jest fajne w edukacji domowej, szczególnie w tych pierwszych klasach, że nie ma dużo zajęć. Wystarczy godzina, półtorej i dziecko ma zrobione to, co powinno.

W szkole dużo czasu schodzi na sprawy organizacyjne, sprawdziany, klasówki. A w domu nie ma takiej potrzeby, by sprawdzać postępy.

Kiedy widzę, że dobrze rozwiązują zadanie to idziemy dalej. Nie siedzimy w materiale, który już znają.

Pandemia pomogła też paradoksalnie w kwestiach przejścia na system edukacji domowej. Nie potrzebna była opinia psychologów, ale wystarczyło zapisać dzieci do szkoły zajmującej się właśnie takim rodzajem nauczania.

Chodzi o to, by były zorganizowane egzaminy pod koniec roku. Zapisaliśmy się do szkoły w Beskidzie Żywieckim. Założyli ją Ola i Marcin Sawiccy, stosują w niej metodą Montessori. Jej filia znajduje się w Grodzisku Mazowieckim i czasem tam jeździmy na zajęcia dodatkowe: garncarstwo, kaligrafię czy stolarkę. Można też dostać wsparcie merytoryczne dla rodziców.

Rodziny w edukacji domowej się wspierają, organizują zajęcia i dzielą pomysłami.

Nie ma mowy o żadnej izolacji społecznej, poza tą wymuszoną przez covid. Dzieci wychodzą z domu, mają kontakt z kolegami. Jacek, starszy chodzi też do szkoły muzycznej, Romek ma lekcje rysunku.

Zanim zaczął uczyć własne dzieci, Konrad miał zupełnie inne wyobrażenie o domowej nauce. Myślał, że będzie organizował fajne zajęcia, a synowie będą się grzecznie uczyć. Nic z tego! Dzieciaki same pokazały mu jak lepiej im się uczy na edukacji domowej.

Mówią, czego się chcą dziś uczyć. Gdy podążamy za zainteresowaniami, często muszę ich odciągać od nauki. Oni wkręcają się w proces czy zagadnienie. Nie ma takiej sytuacji, którą ja pamiętam ze szkoły, że uczyłem się po 15 minut wszystkiego, by za chwilę nic nie pamiętać.

Ale jak sobie poradzą na egzaminie, gdy będzie do rozwiązania dużo zadań z różnych dziedzin?

Nie wszyscy na wszystkim muszą się znać. Najwyżej zdadzą egzamin na niższą ocenę, choć statystyki pokazują że uczniowie po ED zdają egzaminy powyżej średniej. Podstawa programowa ma swoje mankamenty, ale to temat na inną rozmowę… w systemie szkolnym dziecko często uczy się do klasówki i po tygodniu już o niczym nie pamięta.

Konrad poświęca swój czas, życie zawodowe, ale twierdzi, że wybiera najważniejsze.

Dzieci są małe i nas potrzebują. Czas dzieciństwa nie wróci, a ja mogę skupić się na swojej karierze, jak dorosną i będą się samodzielnie rozwijały – dodaje.

Txt: Ida Nowakowska

Zdjęcia: Agnieszka Bogdan Photography

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X