28.08.2019, 08:30

Życie - nieustanna podróż

Kiedyś usłyszałam, że życie to teatr. Innym razem, że to gra. Tak naprawdę, gdzie się nie znajdziemy, tam usłyszymy odmienne porównanie do bytu człowieka. Do mnie najbardziej trafiła paralela z podróżą. Tak – życie to bez wątpienia wielka podróż. Ja traktuję to nawet bardziej dosłownie. Nadałam swojemu życiu dogłębne znaczenie podróży, bo gdy tylko mogę, udaję się w nią. Kiedy nie mam możliwości wybyć gdzieś daleko, cieszą mnie nawet odwiedziny u przyjaciół na drugim końcu miasta.

Opisując nieposkromioną chęć do wojaży mogę przyznać, że dzięki wizytom w tylu miejscach na Ziemi, jestem bogatsza. Choć wydawałam na nie mnóstwo pieniędzy. I nie tylko ja! Wewnętrzna potrzeba, która wręcz każe mi się przemieszczać motywuje mnie do pracy. Nie jestem typem autostopowiczki śpiącej w stodole, więc też muszę zarobić na nieco bardziej zadowalające mnie warunki. Miłość do eskapad zaszczepiła mi Mama, z którą odkąd pamiętam uprawiałyśmy włóczęgi w różne miejsca.

Często żyję wspomnieniami, a jest ich tak wiele, że mam gdzie – w sumie też tu można stwierdzić – podróżować. To sposób na relaks. Wracam do różnych zakątków, wydarzeń, ludzi i za każdym razem wysyłam w świat wdzięczność za te możliwości. Nie zamieniłabym żadnej chwili spędzonej w podróży na dobra materialne. Rzadko też przywożę jakieś suweniry. Pamięć o tamtych czasach jest dla mnie najbardziej wartościowa.  Nie mogę też tego kupić, ani sprzedać, nikt mi tego również nie odbierze. Oczywiście pamięć może kiedyś zawieść, więc robię dużo zdjęć, wywołuję je, układam w albumach i opisuję. W takich chwilach przeżywam moje wycieczki ponownie, co także jest niezwykle miłe. 

Parc des Buttes Chaumont - Paryż

Wyjazdy przede wszystkim inspirują mnie w pracy zawodowej. Jestem dietetykiem, edukuję ludzi, jak komponować codzienne menu, co z czym łączyć, a czego nie. Czasami robię z pacjentami zakupy, podczas których uczę świadomości konsumenckiej: czytamy etykiety, porównujemy produkty, układamy plan żywieniowy. To wszystko nie byłoby możliwe na takim etapie, na jakim mogę przyznać, że dużo wiem o jedzeniu, gdybym nie widziała, nie próbowała i nie uczyła się o kuchniach świata. Skłamałabym, gdybym napisała, że świetnie gotuję, a tym bardziej, że to lubię. Każdy, kto mnie zna wie, że jestem lepsza w teorii.

Z podróżami nieodłącznie wiążę ludzi. Związki, przyjaźnie i relacje zawodowe. Interesują mnie odmienne kultury, zwyczaje, charaktery ukształtowane życiem w innym, niż mój, kraju. Od dziecka uwielbiam uczyć się języków. Dzięki temu, podróże sprawiają mi jeszcze większą przyjemność, bo podczas nich mogę gruntować i poszerzać umiejętności. Moja dusza świetnie czuje się wśród południowców. Wiele już o nich wiem, świetnie spędzamy razem czas. Zawodowo także miałam możliwość współpracować z „gorącą krwią” i z chęcią jeszcze w tym celu wrócę do Portugalii, czy do Włoch.

Katedra Notre Dame – Paryż

Krajem najczęściej przeze mnie uczęszczanym jest Francja. Zazwyczaj odwiedzam stolicę, w której miałam szansę spędzić też dłuższy czas. Francuski klimat najbardziej oddaje właśnie stolica. Bardzo gorąco polecam zorganizować taką wycieczkę, kiedy miasto jest mniej zaludnione – sierpień, a do wędrówek i zwiedzania wybrać szlaki mniej uczęszczane. Paryż ma do zaoferowania nie tylko podwoje Luwru, Pola Marsowe z wieżą Eiffela czy Pola Elizejskie. Warto podziwiać mniejsze muzea, takie jak: Dalí, Carnavalet, Rodina, czy muzeum wina, a jeśli nie to przepiękne, romantyczne parki z historią: Park Monceau, czy Buttes Chaumont. Warto zainteresować się także bezpłatnymi, czasowymi wystawami w Ratuszu - Hôtel de Ville. Latem otwarte są plaże nad Sekwaną, boiska do siatkówki i baseny – bardzo zadbane i niedrogie. Kulinaria to odrębny, jak się można domyślać szeroki temat. Będąc w stolicy Francji, najkorzystniej kosztować lokalnej kuchni. Czego na pewno trzeba spróbować, to tradycyjnie przygotowanych żabich udek serwowanych z czosnkiem, masłem i pietruszką oraz chrupiącą bagietką.


Pisząc o kulinarnym stylu życia, należy wspomnieć, że rano paryskie kawiarnie są zapełnione. Ja osobiście uwielbiam ten zwyczaj. Wszyscy się spieszą, jak wszędzie, ale na małą czarną i zamianę zdania ze znajomym lub nieznajomym, każdy znajdzie moment. Pachnący croissant i świeży sok pomarańczowy to w zasadzie całe śniadanie Francuza. Wczesnym popołudniem tłumy odwiedzają okoliczną gastronomię na lunch. Z obiadokolacją jest inaczej. Część Francuzów ponownie odwiedza ulubione miejsca, inni gotują w domu. O 17-ej w tradycji leży spożycie goûter, co oznacza podwieczorek, a przy nim koniecznie kolejna kawa. Miejsc do tej chwili zapomnienia w towarzystwie filiżanki z kofeiną jest niezliczenie dużo, a najmilej wjechać gdzieś na paryski dach. Jednym z takich jest taras na Galerii Lafayette z widokiem na Operę. Następnym razem jednak, pojadę na ten w Maison Blanc – podobno mają niezłe ciastka.

Tak to chyba już jest w tych gwiazdach zapisane, że albo kogoś nosi albo nie. Mnie zdecydowanie. Do zobaczenia, gdzieś w świecie!

 

Café Monsieur, Paryż

 

 Milena Nosek

 
 

Komentarze

Damosfera
 
To prawda :)
Ola
 
Wow, super inspirujące!
 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X