20.03.2020, 08:45

Złotem posklejana

Marzyłam o wielkim szczęściu. I przez cały czas czekałam na cud. Bo to, co się działo w moim życiu, sprawiało, że z dnia na dzień słabłam. Z silnej, przedsiębiorczej i pełnej kreatywności młodej dziewczyny, stawałam się wrakiem człowieka. I pomimo tego, że materialnie powodziło mi się bardzo dobrze, czułam, jak umieram. Obudziła mnie koleżanka. Podała dłoń, dzięki której odzyskałam wzrok i mogłam przejrzeć na oczy.

Pogodzona z przeszłością, silniejsza, piękniejsza i cenniejsza niż wcześniej. Kobieta z doświadczeniem. Mam 40 lat i uważam, że jest to najpiękniejszy okres życia dla Kobiety. Chociaż każdy wiek może być piękny. Dla mnie to szczególny czas, ponieważ w końcu jestem świadoma swoich możliwości i żyję w zgodzie ze sobą.

Utożsamiam się dzisiaj z filozofią Kintsugi pochodzącą z Japonii i nawiązującą do techniki naprawiania uszkodzonych przedmiotów złotem. Doświadczyłam w swoim życiu wiele dobrych i złych sytuacji. W związku z tym, że ból jest pięciokrotnie silniejszy od przyjemności, te trudne chwile sprawiały, że moje serce pękało. Jednak dzięki nim zyskałam nieocenioną wartość. Stałam się niezależna, asertywna i odważna.

Filozofia ta zainspirowała mnie do wielu przemyśleń na temat mojego życia i życia wielu Kobiet, z którymi pracuję. Jak większość Kobiet w moim kraju, wychowywana byłam na uległą i posłuszną. I wcale nie wynikało to z wartości mojego rodzinnego domu, ale z kultury, w której żyłam. My polskie Kobiety od wielu pokoleń żyjemy dla innych, a nie dla siebie. Mamy problem z brakiem pewności siebie i bardzo chcemy grać role, o których tak naprawdę nie mamy pojęcia, a na dodatek często nam one nie służą.

Przekonania, które mną kierowały, nakazywały mi być dobrą żoną i matką. Dążyłam do perfekcji, która z czasem mnie zaczęła niszczyć. Wyszłam za mąż, będąc jeszcze na studiach prawniczych. Byłam dość ambitna, ale ważniejsza dla mnie była rodzina. Obroniłam tytuł magistra prawa będąc już w zaawansowanej ciąży. Później był już tylko dom, dzieci, mąż, praca. A ja tam gdzieś na szarym końcu. Zapominałam o sobie i swoich potrzebach. Za to na pozór byłam idealną matką, żoną i gospodynią domową. A może i gosposią?

Marzyłam o wielkim szczęściu. I przez cały czas czekałam na cud. Bo to, co się działo w moim życiu, sprawiało, że z dnia na dzień słabłam. Z silnej, przedsiębiorczej i pełnej kreatywności młodej dziewczyny, stawałam się wrakiem człowieka. I pomimo tego, że materialnie powodziło mi się bardzo dobrze, czułam, jak umieram. Obudziła mnie koleżanka. Podała dłoń, dzięki której odzyskałam wzrok i mogłam przejrzeć na oczy.

Przez lata żyłam przekonaniem „co ludzie powiedzą”. Panicznie bałam się oceny i porównania. Dodatkowo uważałam, że każda Kobieta powinna mieć męża i dzieci. Dbać o dom i wspierać swojego wybranka. Dzisiaj już wiem, że jest to bardzo dobre, ale brakującym u mnie elementem był szacunek. Nie szanowałam siebie, dlatego też trudno było oczekiwać od innych, żeby wykazywali się szacunkiem względem mnie. Tym bardziej, że dla mojego partnera kluczową rolę odgrywały zupełnie inne wartości niż moje. Różniły nas wzorce zachowań i potrzeby, które mieliśmy.

W chwili największego kryzysu, uświadomiłam sobie, że to ode mnie zależy, jak będzie wyglądało moje życie i jeżeli chcę coś zmienić, sama muszę się tym zająć. Rozwiodłam się i dołączyłam do grona samotnych matek. W chwili rozstania starszy syn miał ukończone cztery latka, ale moje młodsze dziecko nie miało nawet roku. Stałam się matką – lwicą, walczącą o przetrwanie. Pracowałam i wychowywałam dzieci. I wciąż dążyłam do perfekcji. Miałam miliony błędnych przekonań, ale plus był taki, że już wtedy wiedziałam, że trzeba nad nimi pracować. Życie wciąż mnie doświadczało, a ja zbierałam lekcje, żeby w końcu stać się silną i świadomą siebie Kobietą.

W życiu – zarówno osobistym, jak i biznesowym – wprowadzałam zmiany. I nie zawsze były to właściwe decyzje, ale najwidoczniej potrzebowałam tych doświadczeń. Bywały chwile trudne. Czasami beznadziejne. Miałam wiele ran i mam niejedną bliznę. Ale pomimo tego wdzięczna jestem za wszystko, czego doświadczyłam. I tak jak dobre wino – z wiekiem zyskałam na wartości.

Dzisiaj uważam, że osiągnęłam duży sukces. Jestem jak japońska XV-wieczna waza, ozdobiona złotem. I pomimo tego, że uległam rozbiciu, stałam się Kobietą o wyższej jakości. Teraz wiem, że wartość i szczęście są we mnie. Jeżeli chcę coś zmienić, sama muszę to zrobić, a nie czekać, aż coś się wydarzy. Jestem wdzięczna za wszystko, co mam. I z każdej sytuacji, której doświadczam, wyciągam wnioski, które wciąż mnie wzbogacają.

Obchodząc 40-te urodziny, cieszyłam się ze swojej kobiecości, szczęścia, które jest w moim sercu i z szacunku, którym się w końcu darzę. Mam wokoło siebie wspaniałych ludzi, których kocham. Nauczyłam się żyć tu i teraz. Korzystać z tego, co przynosi mi świat i doceniać ludzi, którzy chcą mi towarzyszyć. Ozdrowiałam i nabyłam odporności.

Ty również jesteś Wartością. Masz talenty, które możesz wykorzystywać i masz możliwość zmieniać swoje życie. To od Ciebie zależy w dużej mierze, jak żyjesz i co robisz. To Ty decydujesz, jakie myśli mieszkają w Twojej głowie i jakie podejmujesz decyzje. Być może spotkały Cię w przeszłości ciężkie chwile. Może uwikłana jesteś w relacje, które Cię ograniczają. Prawdopodobnie jest coś, co łamie Twoje serce. Czasami wstydzisz się czegoś lub nie wiesz, co masz z tym zrobić. Z mojego punktu widzenia masz dwie możliwości: zmienić lub zaakceptować.

W moim życiu szczególną rolę odgrywają Kobiety. To dla nich w 2018 roku założyłam grupę na Facebooku: Strefę Silnych Kobiet. Moją życiową misją jest dzielenie się z innymi wiedzą i doświadczeniem. Kobiety towarzyszyły mi i towarzyszą w rozwoju. To one odegrały w moim życiu kluczowe role. To przede wszystkim one podawały mi pomocną dłoń i wspierały w trudnych chwilach. I mam takie poczucie, że zawsze tak będzie. I nawet jeżeli nasze drogi rozchodzą się czasami, wiem, że dzielimy się pozytywnymi wartościami.

My Kobiety potrzebujemy siebie wzajemnie. Nasze prababki darły wspólnie pierze i śpiewały pieśni. Opowieściami przekazywały sobie mądrości, radziły się i rozbawiały. W dzisiejszych czasach większość z nas zamknięta jest w czterech ścianach. Skupiamy się na dzieciach, partnerach czy pracy. Zapominamy jeszcze bardziej o sobie. Nasze potrzeby wciąż są na dalszym planie, a my usychamy.

Jestem trenerem rozwoju osobistego i biznesowego, mentorem i coachem. Jestem autorką książki „Moje czy Twoje”, poradnika, jak żyć w zgodzie ze sobą. Wiem, jak ważna jest praca nad sobą i wsparcie drugiego człowieka. Od dwóch lat prowadzę Strefę Silnych Kobiet, warsztaty szkoleniowe i spotkania indywidualne dla Kobiet. Usłyszałam wiele historii i poznałam tysiące pań, które pragną szczęścia.

Większość z nas wciąż utożsamia szczęście z czynnikami zewnętrznymi. Życie w świecie konsumpcjonizmu każe nam gnać, często za czymś, czego tak naprawdę nie potrzebujemy. Mamy coraz mniej czasu dla siebie. A w dodatku same sobie podcinamy skrzydła. Matki córkom, siostry siostrom czy przyjaciółki przyjaciółkom. Wspieram Kobiety, bo wiem jaką mamy wartość i wiem, że razem możemy znacznie więcej.

Moje złocenia powstały w dużej mierze dzięki Kobietom, ale znacznie więcej powstało przez nie ran. Zastanawiam się czy wciąż musimy być zazdrosne i zawistne o szczęście córki czy koleżanki? Czy nie można po prostu pobłogosławić jej sukcesu i cieszyć się jej szczęściem? Mężczyźni w tej kwestii są mniej skomplikowani. Ich przyjaźń jest trwalsza i głębsza. Przynajmniej tak mi się wydaje. Pracowałam w środowiskach kobiecych i za każdym razem, w chwilach triumfu, doświadczałam wspomnianej zawiści. Koleżanki bardziej zainteresowane były moimi porażkami niż sukcesami. Nie popierały moich pomysłów, kiedy wiedziały, że przyćmię ich blask. Szukały na mnie haka, kiedy zarabiałam więcej.

Z perspektywy czasu jestem wdzięczna tym wszystkim, przez których kiedyś tak bardzo cierpiałam. Którzy przyczynili się do tych wspomnianych wcześniej pęknięć. A dlaczego? Bo dzisiaj dzięki temu jestem silniejsza. Jednak mogłam dojść do tego również inną drogą. Drogą miłości i wsparcia. Moja ścieżka, tak jak Twoja, nie była jednak usłana samymi różami. Były i ciernie.

Zaakceptowałam i wybaczyłam. Dzięki temu moje rany zasklepia złoto, a nie, na przykład, platyna. Moje złocenia są efektem wieloletniej pracy nad sobą. Przez ten czas przekonałam się, że w każdej z nas są pokłady wartości. Każda z nas ma talenty, dzięki którym może spełniać marzenia i osiągać cele. Każda bez wyjątku jest wspaniała i wyjątkowa – niepowtarzalna. Wspierając się wzajemnie mamy szansę na więcej. Nasza wartość z wiekiem może wzrosnąć, ale to zawsze będzie zależało tylko od nas samych.

Zachęcam Cię do podjęcia pracy nad sobą. Zainwestuj w siebie czas, energię i pieniądze. Ciesz się życiem. Szanuj siebie. Kochaj i bądź kochana. I bądź szczęśliwa zawsze i wszędzie.

 

Kinga Klejment

https://www.kingaklejment.pl/

Trener Rozwoju osobistego i Biznesowego

Certyfikowany Trener Structogram Polska – poznaj swój potencjał, swoje możliwości i naucz się efektywnie komunikować z innymi, mówić do nich językiem dla nich zrozumiałym.

Autorka książki „Moje czy Twoje. Jak zdobyć świadomość swoich możliwości”.

 

Kinga Klejment

Trener Rozwoju osobistego i Biznesowego

Certyfikowany Trener Structogram Polska – poznaj swój potencjał, swoje możliwości i naucz się efektywnie komunikować z innymi, mówić do nich językiem dla nich zrozumiałym.

https://www.kingaklejment.pl/

Autorka książki „Moje czy Twoje. Jak zdobyć świadomość swoich możliwości”.

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X