07.09.2020, 08:45

Złote kolczyki chroniły nasze prababki przed demonami!

Dziś biżuteria jest dostępna dla wszystkich. W czasach naszych prababć, czyli jakieś 100 lat temu, kto mógł sobie na nią pozwolić?

 

Anna Grabińska–Szczęśniak, Kierownik Działu Etnografii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu:
Ozdoby, biżuteria, typu korale, pasy, zapinki, kolczyki były ściśle związane ze strojem ludowym w danym regionie. Każdy region miał swoje, czasem podobne, a czasem całkowicie odrębne. Tylko w kobiecym stroju cieszyńskim występowały pozłacane pasy, napierśniki i zapinki – hoczki. Przy stroju rozbarskim były korale (czerwone i żółte) z krzyżykiem oraz kolczyki – zausznice. Dziewczęta, aby uzbierać fundusze na ozdoby, zatrudniały się np. we dworze. Oczywiście te najbiedniejsze nosiły różnego rodzaju imitacje.

W pierwszej połowie XVIII wieku został sprowadzony do Europy stop doskonale imitujący srebro, w handlu powszechnie nazywano go argentanem, nowym srebrem, pakfongiem lub alpaką, ludność na Śląsku Cieszyńskim stosowała nazwę „nieprawe strzybło” lub „bakwun”. Jako materiał tańszy dosyć szybko się upowszechnił. Biżuterię z „bakwunu” nabywali biedniejsi mieszczanie i chłopi. Alpakowa imitacja nadawała wprawdzie ozdobom pożądany blask, tym niemniej najbardziej ceniono sobie wyroby ze srebra.

Zakup korali uważana za dobrą lokatę, trzy sznury miały wartość ok. 4 krów. Biżuterię przekazywano testamentem, a dziewczyna, która nie miała korali, w wielu regionach nie mogła liczyć na dobre zamążpójście.

 

 

Pewnie jej styl, forma i materiał podkreślały pochodzenie społeczne?

Biżuteria będąca elementem stroju ludowego, podobnie jak sam strój, zawsze mówiła o zamożności danej osoby. Wyróżnikiem była jakość użytej materii. Ozdoby były zróżnicowane nie tylko pod względem wzornictwa i techniki wykonania, ale przede wszystkim ze względu na użyty surowiec, bo to dyktowało cenę. Pas mógł być srebrny, pozłacany, ale mógł być też imitacją z cekinów i koralików.

Na wyroby biżuteryjne mogli sobie pozwolić jedynie najzamożniejsi. Bogata mieszczka cieszyńska dostawała w wyprawie od 1 do 1,5 kg wyrobów biżuteryjnych, których cena równała się dziesięciu sztukom bydła. Natomiast zamożna mieszczka jabłonkowska otrzymywała około 7 litrów srebrnych wyrobów. U Górali Śląskich już samo posiadanie stroju, nawet bez biżuterii, świadczyło o zamożności.

Rękodzieło w ozdobach naszych prababć już było?

W cieszyńskich warsztatach złotniczych stosowano powszechnie znane techniki, takie jak odlewanie, wytłaczanie (sztancowanie), filigran oraz dodatkowe zabiegi zdobnicze w postaci granulacji, grawerowania (rytowania), wybijania (stempelkowania), cyzelowania, wycinania (ażurowania), złocenia. Najstarsza byłą technika odlewania, która była staranna i solidna, jednakże wymagała użycia sporej ilości srebra. Techniką wytłaczania wykonywana przeważnie spinki dla biedniejszej ludności. Technika filigranu polegała na wykonywaniu przedmiotów z drobnej ażurowej siatki ułożonej z podwójnych lub pojedynczych drucików. Do dzisiaj biżuteria filigranowa kojarzona jest wyłącznie z rejonem cieszyńskim.

Biżuteria to też rodzaj talizmanu. Kiedyś też tak było?

 Korale z granatu, głównie melanitu, na Śląsku zakładano do ubioru żałobnego i noszono w okresie postów. Nie wolno było zakładać czerwonych korali do ślubu (tylko żółte). Kolor czerwony był negatywnie odbierany w stroju panny młodej. W wielu kulturach prawdziwe korale uważane były za talizman chroniący przed złymi duchami. Kolczyki noszono nie tylko dla ozdoby, ale również dla ochrony, te wykonane ze złota zabezpieczały przed demonami, które chciały przeniknąć do człowieka.

Podobnie bursztyny chroniły przed urokami i czarami. Zakładano je również dzieciom, bo wierzono, że chronią przed chorobami uszu.

Jaka jest Pani ulubiona biżuteria prababć?

Najpiękniejsze są cieszyńskie pasy, noszone do kobiecego stroju odświętnego, poniżej pas z 1840-1910 z Cieszyna.

 

 Czy nasi pradziadkowie też nosi biżuterię?

Najbogatsze i w największej ilości ozdoby metalowe przeważnie srebrne, często złocone, noszono przy stroju jabłonkowskim w Jabłonkowie nad Olzą (Czechy). Ich strój, przypominał ubiory węgierskiej i orawskiej szlachty oraz mundury huzarów. Mężczyźni nosili: broszę (szpinke), zapinkę (czaprag), wielki łańcuch (orpant), łańcuszki kilkumetrowej długości, monety, guzy oraz laskę ze srebrną gałką.

Mężczyźni z terenów przemysłowych Śląska nosili zegarki kieszonkowe, na łańcuszkach; ozdobą były również w strojach męskich (Ślązacy, Lasi) mosiężne lub srebrne guziki.

Mężczyźni nosili spinki do koszuli i pierścienie (nie w każdym regionie). Guziki noszone do koszuli są bardzo często najefektowniejszą ozdobą stroju męskiego, noszone w stroju rozbarskim były mosiężne, a na tarczce każdego z nich była scenka rodzajowa. Najciekawsza biżuteria męska jest na Podhalu: spinki, sprzączki (klamry) do spinania rzemiennych pasów skórzanych toreb i zapinania pasów bacowskich.

Rozmawiała: Katarzyna Krauss

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X