04.10.2018, 10:06

Zakupy – zadanie do wykonania kontra zakupy ze stylistką

Jestem w średnim wieku, a moja figura pozostawia wiele do życzenia. Wiek nie jest tu usprawiedliwieniem, ale można przypuszczać, że atakujące z każdej strony reklamy modelek w wieku 20-25 lat  w większości sklepów powodują, że nie są to miejsca, w których czuję się komfortowo. Zbliża się jesień, więc chcąc choć w części dopasować się do otaczającej rzeczywistości robię krótki przegląd swoje garderoby i wiem, że przydałoby się ją uzupełnić  w kilka modnych w tym sezonie rzeczy. Moje zakupy przeważnie wyglądają tak:  wypijam kawę i colę przed wejściem do centrum handlowego, żeby jakoś przeżyć ten koszmar – wpadam do 1-2 sklepów, kupuję co trzeba i wypadam z nich  ile sił w nogach.

Myśl o zakupach ze stylistką świtała mi od dawna. Brakowało mobilizacji i w sumie nie znałam żadnej stylistki, które zresztą przeważnie kojarzyły mi się ze świetnie ubranymi kobietami, które zauważają tylko ludzi, którzy umieją się ubrać. Ostatnio znajoma zaprowadziła mnie do Salonu Damosfery, gdzie poznałam Justynę, stylistkę. Ta drobna, fantazyjnie ubrana ( artystka po szkole plastycznej, co powoduje, że dobrze dobiera kolory, co jest spawą niełatwą...)  i bardzo ciepła osoba widząc lekkie przerażenie w moich oczach na słowo zakupy – zaproponowała, że chętnie oswoi ze mną sklepową rzeczywistość.

Zgadzam się pod jej okiem wybrać się na jesienne zakupy…

Nerwy, jakie mnie dopadły czekając na Justynę przed wejściem do centrum, były potężne. Napięcie szybko odpuściło, bo stylistka tak radosna na widok wieszaków i całej masy ubrań – spowodowała, że powoli zaczęłam wkręcać się w zakupy i ja. Ustaliłyśmy do czego potrzebuję ubrania, jak wygląda mój dzień i dostaje od niej zadanie, by wybrać dla siebie jeden komplet stylizacji dziennych i wieczornych: na randki i na przykład imprezy kulturalne, które odbywają się w Salonie Damosfery. Justyna w tym samym czasie wybierała takie komplety dla mnie, według swoich zasad.

Szukając ubrań miałam wrażenie, że jestem po raz pierwszy w sklepie, a ciuchy w każdej strony krzyczą do mnie, żebym je wzięła, bo się na pewno spodobają się Justynie. Z daleka widziałam, że ona ma już całe naręcze ubrań, a ja chodzę w kółko z dżinsową koszulą, dlatego złapałam  w locie do przymierzalni spodnie – szerokie dzwony z wysokim stanem, które miałam wrażenie, że są trendy. No właśnie, szukałam ubrań zgodnie z utartym schematem…  modnych, ale klasycznych. Wracam więc z kilkoma rzeczami do niej  i pytam, czy można się nauczyć dobrze dobierać ubrania.

- Jasne, każda z nas ma to coś w sobie. Potrzebujesz tylko przewodnika, który na początku poprowadzi cię i pokaże, w którą stronę warto żebyś poszła. Jak w każdej dziedzinie, dobrze, by ktoś wskazał ci drogę – mówi Justyna.

Fajne jest to, że Justyna do niczego nie zmusza, ale stara się dobrze mnie poznać i dopasować moją garderobę do mojej osobowości i potrzeb. Mimo to do przymierzalni wchodzę z lekkim niepokojem i wiem już, dlaczego…

Nieśmiałość w przebieralni

Pokazuję stroje Justynie i zaczynam  się w nie przebierać. Cóż kiedy jest ktoś obok kto się zna na rzeczy pewnie podświadomie czujemy, że coś jest nie tak w naszym wyglądzie…

Na zdjęciu poniżej widać moją stylizację. Miało być tak, jak zwykle. Justyna dorzuca, że jest zachowawczo, a ma być z odrobiną szaleństwa i nonszalancji. Proponuje drobną zmianę polegającą na wiązaniu koszuli i wsadzeniu bluzki do spodni.

Zawsze wydawało mi się, że to spowoduje pogrubienie, a jednak…

- To najczęstszy błąd. Panie które chcą zamaskować krągłości, decydują się często na ubrania oversize, które tylko dodają im krągłości albo wypuszczają bluzki ze spodni, co również przynosi efekt odwrotny od zamierzonego. Bo tak naprawdę będziemy wyglądać szczuplej tylko, jeśli zachowamy proporcje sylwetki. Jest kilka sprawdzonych na to sposobów - mówi Justyna Łysowska, stylistka.

Druga stylizacja już wykonana pod okiem Justyny to dżinsowa koszula z falbanką, na którą bym nigdy nie spojrzała,  a po założeniu jej – stwierdziłam, że czuę się w niej totalnie sobą. Szokujące odkrycie, że ubrania, które uważasz za kompletnie do ciebie nie pasujące – są tak fantastyczne jak je przymierzysz. Na koszulę Justyna proponuje mi założyć sweter i chwali wybrane przeze mnie spodnie, które jak się okazuje idealnie pasują do tej stylizacji.

Nie bójmy się eksperymentować, przymierzać, próbować, nie wchodźmy w kalki, że to do mnie nie pasuje. Warto czasem zaryzykować a efekty mogą nas same zadziwić - tłumaczy Justyna.

Stylizacja wieczorowa wybrana przez Justynę jest niesamowitym zaskoczeniem. Tych ubrań ze względu na kolor i krój raczej też bym nie wzięła do przymierzalni. A jednak, czuję się w nich jakoś inaczej, kobieco i elegancko. Niepewnie jeszcze spoglądam w swoje odbicie w lustrze w tej nowej odsłonie, ale wiem, że na następnych zakupach… wrócę po tę zieloną koszulę – wydawała mi się strasznie pańciowata, jak i te spodnie cygaretki, które moim zdaniem miały mnie  też pogrubiać.

- Największą satysfakcją w pracy stylistki są właśnie takie momenty, kiedy wspólnie robiąc zakupy, pokazuję Ci świat mody swoimi oczami i mogę zobaczyć go Twoimi. To także niesamowicie inspirujący czas również dla mnie - dodaje Justyna Łysowska. 

Czuję się dobrze ubrana, a nie przebrana

Zakupy z Justyną to była dobra zabawa. Naprawdę poczułam, że shopping może być czymś przyjemny, a myślenie o ciuchach,  jak się okazało to niezłe wyzwanie, polegające na tym, by nie kupować wciąż tych samych rzeczy, ale odważyć się na bluzkę z falbanką, którą dotychczas skreślałaś tylko dlatego, że kojarzy się infantylnie. Nauczyłam się od  Justyny, że moda jest jak dobra potrawa, trzeba zachować odpowiednie proporcje i podchodzić do niej z ciekawością i dobrym nastawieniem… do siebie.

Przestać się chować pod ubraniami w dużo większym rozmiarze lub przestać całkowicie zasłaniać swoje walory, które wszystkie, jak przekonała mnie stylistka posiadamy. Wiadomo, nie jest to łatwe zadanie, bo trochę czasu zajmie mi przekonanie siebie, że warto się trochę odsłonić tu i tam, ale już pierwszy krok w tym kierunku zrobiłam. Poszłam na zakupy ze stylistką. I jeszcze jedno… prawda stara jak świat, ale to jak się ubieramy pokazuje nie tylko szacunek do ludzi, ale przede wszystkim do siebie… I właśnie zakupy z Justyną, stylistką przebudzają i przypominają, że warto przyjrzeć się sobie nie tylko w gabinecie u psychoterapeuty, ale pozwolić, by ktoś spojrzał na nasz wizerunek innym okiem…

Jeśli chcesz wybrać się na zakupy z Justyną podaję kontakt: justyna.lysowska@damosfera.com

autor: Inga Zjawińska

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X