30.04.2019, 18:31

Z miłości do gór...

Książkę "TOPR. Żeby inni mogli przeżyć." Beaty Sabały – Zielińskiej dostałam od Taty na Mikołajki.

Prawie ją skończyłam czytać, bowiem jak to u mnie zwykle bywa czytam na raz kilka książek, co wcale nie jest dobre, bo te najdalej zaczęte będę musiała czytać chyba od nowa.

Szacunek i miłość do gór można by rzec, że wyssałam z mlekiem matki. Każde wakacje letnie i zimowe spędzaliśmy w Zakopanem. Dzięki temu umiem jeździć na nartach. Dzięki temu też zeszłam całe Tatry i polskie, i słowackie. Nie jest to jednak u mnie taka miłość, że chciałabym je przejść jeszcze raz, chciałabym się znaleźć tam wysoko, ale bez tego wysiłku, który pamiętam do dziś, no i bez tych tłumów, które teraz oblegają Tatry.

Dzięki Rodzicom miałyśmy okazję poznać wspaniałego człowieka Pawła Zadarnowskiego, jednego z bohaterów książki, którego niestety nie ma już między nami. Paweł, na ogniskach organizowanych przez Rodziców w ogrodzie, snuł cudowne opowieści o ratownictwie górskim, o jego trudach, o jego blaskach i cieniach, powodując wzrost respektu do tego żywiołu, jakim są góry i podziwu dla Nich - Toprowców.

Dlatego nigdy nie mogłam się pogodzić z głupotą pseudo turystów wychodzących na szlak kompletnie nieprzygotowanych. Którzy nie zadali sobie nawet trudu, by poczytać coś o górach, by kogoś mądrzejszego zapytać, z czym to się je de facto.

Służba TOPR-owców, ich niezwykłe męstwo są niedocenianie zarówno przez turystów jak i przez władzę. To jest elita światowego ratownictwa. Od naszych toprowców szkolą się inni górscy ratownicy na świecie. Jesteśmy najlepsi.

Autorka ustami samych toprowców jak i własnymi snuje opowieść zaczętą swego czasu przy ogniskach przez Pawła Zadarnowskiego a nie skończoną.

To pięknie napisana historia ludzi, którzy nade wszystko kochają góry i pomaganie w nich innym. To historia ludzi, którzy z narażaniem własnego życia, obciążeni kilogramami sprzętu, bo nie wiadomo co się tam na górze przyda, biegną na pomoc. I mimo że znają każdy kamień w górach i każde źdźbło trawy, czasem ten żywioł i ich zabiera...

Czytając płakałam i śmiałam się. Płakałam, gdy ginęli toprowcy, śmiałam, gdy opowiadają anegdoty w sposób tak cudowny, że nie pozostaje nic innego jak śmiech.

Refleksje po jej przeczytaniu są niesamowite – że góry to żywioł, że musimy żywioł szanować, bo inaczej żywioł pokaże nam, gdzie nasze miejsce. Że ci ludzie, najlepsi z najlepszych też chcą żyć.

Lektura dla miłośników gór obowiązkowa, zaś dla tych, którym niekoniecznie z górami po drodze, może się okazać niezwykle ciekawą opowieścią o realnych ludzi żyjących całkiem niedaleko od nas.

 

Tekst i zdjęcia: Katarzyna Krauss

 

 

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X