#

Głęboko czy płytko

Zastanawialiście się może nad jakością swoich relacji ze znajomymi? Czy wśród waszych znajomości są takie, które są głębokie, szczere i trwałe, czy przeważają takie powierzchowne, podtrzymywane od czasu do czasu i raczej nie mające wpływu na Wasze życie? Zauważyłam ostatnio, że coraz więcej moich relacji staje się  niestety bardziej powierzchowna. Takie oczywiście też są przydatne i niejednokrotnie wynoszę z nich wiele pozytywnych doświadczeń, ale gdzieś uciekają mi te trwałe. Te, które kiedyś wydawały mi się głębokie i zmierzające ku przyjaźni, nagle przeistoczyły się w luźne i zdecydowanie mniej intensywne a czasem nawet mniej interesujące.  Dla mnie to zjawisko jest przykre i szukałam przyczyny dlaczego tak się dzieje. Oczywiście wpływ na to ma zapewne wiele czynników, w tym może moja powiększona rodzina, a co za tym idzie mniej czasu, ale chęci spotkań oraz „uczucia” do znajomych nie uległy zmianie. Nie omieszkałam podzielić się tym spostrzeżeniem z bliską mi osobą i zapytałam, czy nie powinniśmy zapytać znajomych, czemu nasz kontakt się rozluźnił, pogorszył. Jednak wypowiedzenie tego problemu na głos powoduje lęk, że znajomość zupełnie wygaśnie.  Kilkakrotnie próbowałam się umówić lub wręcz zapraszać znajomych i od jakiegoś czasu coś nie wychodziło. Niektóre wręcz przyjaźnie przerodziły się tylko w kontakty jednostronne, z czasem nawet  z elementami wykorzystania przez jedną ze stron. Takim znajomościom mówiłam stop, bo ile można być rozgrywającym, zapraszającym i podtrzymującym. Zdałam sobie jednak sprawę, że jeśli nie podtrzymuję to znajomości topnieją. Zadawałam sobie pytanie, czy warto utrzymywać kontakt z osobą, jeśli czujesz, że tylko Tobie na znajomości zależy i zabiegasz o jej ciągłość. Z drugiej strony, jeśli tego nie robisz, zostajesz w malutkim gronie bliskich a czasem nawet sam. Od jakiegoś czasu przyjęłam zasadę, że nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą i nie namawiam nikogo na siłę na spotkanie, ale pielęgnuję starannie tą garstkę bliskich osób, które mają dla mnie czas, są ze mną szczere, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie a co za tym idzie naturalnie spontanicznie się spotykamy. Jednak gdzieś z tyłu głowy mam tych „dawnych bliskich znajomych” jak niedokończone sprawy.

Pamiętam jak kiedyś spytałam koleżankę bardzo źle potraktowaną przez wspólnych naszych znajomych, czemu nadal się z nimi przyjaźni, „wolę mieć takich znajomych niż żadnych” usłyszałam. Teraz w obliczu sytuacji z moimi znajomymi, te słowa wróciły do mnie jak wypowiedziane wczoraj i zadałam sobie pytanie, czy  ja też tak chcę? Niestety, ja takich rozwiązań nie uznaję. Nie chcę mieć wśród bliskich znajomych osób, którym nie mogę zwrócić uwagę, że coś mi się nie podoba, bo się obrażą, którym nie mogę powiedzieć co czuję, bo się ode mnie odwrócą. Nie wyznaję tutaj zasady, lepsi tacy niż żadni, jeśli coś mi bardzo przeszkadza i mam o coś żal, wolę to wypowiedzieć, niż być sztucznie zadowoloną ze spotkania.

Zastanawiam się tak naprawdę, czy pozwolić niektórym relacjom naturalnie umrzeć, czy łudzić się, że pozytywne i mocne więzi jakie kiedyś nas łączyły wrócą? Czy przełykać to co mnie w tych relacjach obecnie boli i cieszyć się, że marne bo marne, ale są, czy mam prawo wymagać więcej? Nawet jeśli wina jest po obu stronach, to czy będę miała kiedykolwiek szansę na szczerą rozmowę, czy udamy, że wszystko jest po staremu? Chętnie posłucham jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie.

 

 Aleksandra Możejko

 
« Powrót

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X