#

Żyjesz w szklanej bańce?

Masz tak czasem, że błahe rzeczy skłaniają Cie do refleksji ? Ja mam i bywają to naprawdę różne rzeczy: czasem film, piosenka, jakaś wyrwana z kontekstu scena na ulicy. Mam wrażenie, że do pewnego momentu mojego życia, a właściwe do zeszłego tygodnia żyłam w szklanej bańce. 

Moje życie nie różniło się zupełnie niczym od innych, pracowałam, spotykałam się ze znajomymi, raz coś mi się udawało raz nie, stały związek,  własne mieszkanie, niczego mi nie brakowało. Dlaczego szklana bańka? Dlatego. że cały czas starałam się udowodnić innym, (w tym chyba sobie samej), że jestem coś warta. A czym chciałam to udowodnić? Drogimi ubraniami, dodatkami, zdjęciami na social mediach z różnych miejsc, liczbą przyjaciół. Byłam dla wszystkich miła i nawet jeżeli myślałam, że ktoś z bliskiego mi otoczenia zachowuje się jak totalny kretyn/kretynka - nie mówiłam tego - no bo przecież nie można, przecież nasza znajomość się zaraz skończy, przecież każdy ma prawo żyć jak mu się podoba.

Zbliżały się moje kolejne urodziny i sporządzałam listę gości  - przy 12 osobie zorientowałam się, że zapraszam każdą kolejną „bo wypada”. Iksińska spotyka się z moim znajomym i mimo, że jej nie trawię - zapraszam ich w parze, kolejna była moja przyjaciółką X lat ale od pewnego momentu padło jej coś na mózg - dosłownie - i nie widzi w życiu niczego poza pieniędzmi, ta dzwoni do mnie tylko jak czegoś potrzebuje a następna pamięta o mnie jak szuka pracy. Dosłownie mogłabym na placach jednej ręki <choć nie wiem czy to i tak nie za dużo> policzyć osoby które są mi życzliwe, bezinteresowne i coś dla nich znaczę. Możesz sobie tylko wyobrazić, jak ja kretynka przez lata utrzymywałam te sztuczne przyjaźnie, bo myślałam, że zapewniają mi jakieś „istnienie” w społeczeństwie.  

Przyszyłam sama sobie w mózgu łatkę, że z grupą „przyjaciół” odpowiednim image’em i innymi pierdołami jestem kimś. Zupełnie nie liczyło się dla mnie moje wykształcenie, to co na co dzień osiągam jakim jestem naprawdę człowiekiem, jakie mam wartości czy przekonania - definiowałam siebie na zewnątrz poprzez posiadanie. I tak siedziałam nad tą listą urodzinową, skreśliłam Iksińską i każdą kolejną interesowną, poszłam do szafy i oddałam te rzeczy które jeszcze wisiały z metkami a mogłam je oddać i postawiłam wyraźną kreskę w swoim życiu, zdecydowałam się odciąć od swoich idiotycznych przekonań, że stan posiadania czy fałszywi przyjaciele zapewniają mi jakąś autonomie w życiu. I wiesz jaka poczułam się wolna? Szczęśliwsza? 

Polecam Ci sprawdzić to na własnym przykładzie, czy nie jest tak, że Twoi przyjaciele to tylko interesowne dupki, czy na pewno są Twoimi przyjaciółmi - czy te wszystkie torebki, buty i biżuteria są Ci potrzebne? To nie zbuduje Twojej wartości ani nie przybliży Cię do niczego wartościowego.  

Spróbuj tak jak ja postawić krechę między fikcją a prawdziwym życiem - zobaczysz jaka poczujesz się szczęśliwa.

 

Przebudzona...

 

 
« Powrót

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X