#

Zapachy z podróży

Od pewnego czasu często, bo dwa, trzy dni w tygodniu kursuję na trasie Warszawa- Łódź w wydawać się powinno kulturalnych warunkach pociągiem pod marką Intercity, a jednak… Każda podróż to niespodzianka. Za każdym razem ludzie w pociągu potrafią mnie zaskoczyć.

Ostatnio jedna elegancka dama postanowiła się już po wejściu do wagonu bezprzedziałowego wyperfumować, jakąś mega tandetną perfumą (oczywiście tandetność jest mniej ważna, sam fakt, że postanowiła zaaplikować pozostałym pasażerom swój zapach w takich ilościach wydaje się szokujący). Nim zdążyłam zareagować cały wagon bez przedziałowy spowity został rozprzestrzeniającą się wonią taniej perfumy. Wrażenia bezcenne... migrena murowana.

Nie sposób pominąć milczeniem w podróży osób mówiących głośno i czujących się jak na mównicy. Jechał ze mną niedawno ewidentnie koniarz - właściciel stadniny, hodowca, zarządca, nie wiem. Klaruje jakimś podwładnym (oczywiście język znacznie bardziej wyszukany i ubarwiony licznymi przerywnikami), że są idiotami, że o tej porze karmią konie, bo to nie ta pora, bo jak teraz zjedzą to tylko się możecie domyślić co się zadzieje... Oj, za każdym razem po takich wystąpieniach mam dość podróży….

Równie często zdarzają się sytuacje, w których siedząca równolegle do mnie siedzi kobieta (choć osobiście uważam, że określanie jej tym mianem uwłacza kobietom) z pełną gębą - wypchaną kanapką z kiełbasą i  prowadzi "biznesowe" rozmowy rzucając, co i rusz nazwiskami.

Lubię też pasażerów, który opowiadają z detalami o swoich chorobach i chorobach swoich krewnych, kiedy to od samego słuchania można się ciężko rozchorować... Kiedy próbuję zwrócić uwagę, że niekoniecznie chcę słuchać o ich problemach – nie odnosi to żadnego skutku. Mówią dalej, a co ciekawe zaczynają coraz szczegółowiej podchodzić do tematu…

ale zdarzają się też miłe sytuacje i poznałam wiele ciekawych osób, z którymi kontakt mam do dziś - lekarkę, która na praktyrki jeździ na cały tydzień do Wrocławia zostawiając swojego męża z małymi dziećmi. Poznałam również osobisćie i miałam niezwykle barwną i ciekawą podróż z samym Edwardem Lutczynem, który fantastycznie opowiadał o swojej pracy, aż żałowałam, że muszę wysiadać.

 

No cóż, do pewnego ludzkiego targetu nie da się dotrzeć.

 
« Powrót

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X