16.04.2018, 11:32

Ula Radwańska

Tenisistka, perfekcjonista, która lubi mieć każdy dzień pod kontrolą. Na przymusowym urlopie zdrowotnym zaprojektowała kolekcję torebek dla osób aktywnych. Tylko nam zdradza m.in. jak wygląda jej dzień, jak dba o urodę i jaki prezent sprawił jej największą radość!

DAMOSFERA: Jak zaczęła się Twoja przygoda z torebkami?

ULA RADWAŃSKA: Uwielbiam je od dawna, jak pamiętasz pewnie z mediów, które rozpisywały się na temat tej mojej i Agnieszki fascynacji. Zakup nowego egzemplarza zawsze był nagrodą za dobrze zagrany mecz. To była też świetna motywacja, podczas zawodów, by dobrze zagrać. Dzięki temu mam mnóstwo torebek w domu, nawet nie liczyłam ile ich jest, ale naprawdę sporo! Zawsze bez względu na to, gdzie jestem zwracam uwagę na kobiece torebki, uważnie przypatruję się, co noszą damy na całym świecie.

DAMOSFERA: Najcenniejszy okaz?

ULA RADWAŃSKA:  Po zagraniu turnieju w Istambule kupiłam sobie kuferek Louis Vuitton. Świetny turniej i boska torebka.

DAMOSFERA: Dobrze znasz „torebkowy rynek”, dlatego postanowiłaś wypuścić własną linię torebek. Kiedy znalazłaś na to czas?

ULA RADWAŃSKA: Miałam ostatnio przerwę spowodowaną wirusem mononukleozy, który na ponad rok wykluczył mnie z gry, treningów i turniejów. Przy tym wirusie nie można nawet iść pobiegać, co dla mnie jest straszną sprawą, bo sport to całe moje życie. Jestem typem człowieka, który musi coś robić, wstawać rano po coś… , a wtedy nie miałam żadnego celu i to było dla mnie najgorsze. Przypomniało mi się, że zawsze chciałam mieć coś swojego i wpadłam na pomysł, żeby zaprojektować kolekcję torebek.

DAMOSFERA: Co je wyróżnia?

ULA RADWAŃSKA: Zauważyłam w Nowym Jorku, że jak kobieta idzie do pracy to ma ze sobą dwie torebki: elegancką i sportową. Tak samo mężczyźni noszą dwie torby, kiedy idą po pracy na trening. Zaczęłam się zastanawiać czy nie można tego połączyć?

DAMOSFERA: I stworzyłaś torby dla aktywnych osób! Można w nich nosić dokumenty do biura i jest kieszonka na strój sportowy lub pudełko z jedzeniem.

ULA RADWAŃSKA: Moja siostra Agnieszka zakochała się w plecaku z mojej kolekcji, nosi go na siłownie – mówi, że trzyma w tej kieszonce mokre rzeczy i jest to idealne rozwiązanie, kiedy po ćwiczeniach pędzi na spotkanie.

DAMOSFERA: Podobno testowałaś torebki na sobie przez rok?

ULA RADWAŃSKA:  Tak. Wszystkie detale są przemyślane. Podam przykład: zawsze, nawet jak wsadzałam klucze na końcu, lądowały na samym dnie torby i nie mogłam ich potem znaleźć. W moich torbach zaprojektowałam krótki pasek z karabińczykiem w górnej części.

DAMOSFERA: Jak się odnalazłaś w świecie biznesu?

ULA RADWAŃSKA: To zupełnie inny świat, niż ten, w którym funkcjonowałam, czyli trening, wyjście na kort. A tu proszę… badania rynku, patenty, rozmowy biznesowe. Tego wszystkiego uczyłam się, podczas wspomnianego urlopu zdrowotnego. Przeczytałam mnóstwo książek na ten temat i rozmawiałam z osobami, które zawodowo zajmują się biznesem.

DAMOSFERA: Biznes torebkowy i tenis to chyba idealne połączenie w Twoim przypadku.

ULA RADWAŃSKA: O to właśnie chodziło, żebym mogła grać i mieć coś swojego. Kiedyś marzyłam o własnej kawiarni, ale pracę w niej trudno połączyć z życiem pomiędzy kolejnymi turniejami. Torebki są idealnym pomysłem, który pozwala mi łączyć treningi z biznesem.

DAMOSFERA: Wystąpiłaś w kampanii reklamowej torebek i przyznam się, że po pierwszym obejrzeniu zdjęć, myślałam, że zatrudniłaś modelkę…

ULA RADWAŃSKA: (śmiech) Tak, wiele osób jest zaskoczonych, bo znacie mnie z kortów, bez make upu, a tu proszę jestem pomalowana, pozuję i bawię się modą.

DAMOSFERA: Moda to chyba Twoje drugie ja?

ULA RADWAŃSKA: Noszę ubrania od polskich projektantów, które kupuję przez Internet. Generalnie zakupy robię w Stanach czy we Włoszech w outletach, gdzie jest ogromny wybór i dobre ceny.

DAMOSFERA: Ciągle podróżujesz. Jak Twoje cera to znosi?

ULA RADWAŃSKA: W ciągu jednego tygodnia jestem w kraju, gdzie jest 30 stopni, a wracam do Polski i jest 10. To bywa męczące. Nie mam czasu na spa, czasem zdarza mi się chodzić na zabiegi nawilżające, bo moja skóra jest bardzo przesuszona przez warunki panujące w podróży. Dlatego mam zawsze przy sobie maseczki nawilżające, które kupuję w drogeriach i zawsze po turniejach w hotelu je stosuję. Jestem też wielką fanką oleju kokosowego, który nakładam na noc na włosy, a rano po umyciu efekt jest niewiarygodny. Stawiam przede wszystkim na naturalne produkty, np. nakładam maskę z miodu na pół godziny i mam pięknie nawilżoną skórę. Ciągle szukam nowinek z dziedziny zdrowego stylu życia i wprowadzam je w życie.

DAMOSFERA: Jak wygląda Twój dzień? Zdrowo pewnie…

ULA RADWAŃSKA: Wstaję około godziny 8.00 – muszę spać około 9 godzin, bo dzięki temu jestem skupiona podczas treningu. Zaczynam dzień od słodkiego śniadania. Owsianka na mleku (migdałowym lub kokosowym), z owocami i orzechami. To doskonały zastrzyk energii. Piję wtedy pierwszą z dwóch kaw i jadę na kort. Pomiędzy 10-12 jestem na treningu, gdzie przekąską jest banan albo baton energetyczny lub koktajl owocowy na bazie jogurtu, który sama wcześniej przygotowuję. Potem lunch: białka i węglowodany, czyli lekkostrawny posiłek, bo po południu czeka mnie kolejny trening. Z diety staram się wyeliminować gluten, bo lepiej się czuję unikając produktów, które go zawierają. Wieczory spędzam popijając ziołowe herbatki i oglądając seriale w internecie.

DAMOSFERA: Jesz słodycze?

ULA RADWAŃSKA: Jestem fanką ciast… ale tylko tych domowej roboty. Od lat nie weszłam do typowej cukierni, nie kupuję też słodyczy w sklepie. Stawiam na małe kawiarenki, gdzie wypieki powstają w domowy, zdrowy sposób.

DAMOSFERA: Co Ci daje motywację do ciągłej pracy, treningów?

ULA RADWAŃSKA: Jestem osobą, która musi mieć jakiś cel. Wiedzieć po co rano wstaje. Mam zawsze w głowie plan na cały tydzień, wiadomo, że najważniejszy jest trening i pod niego ustawiam pozostałe zadania (wywiady, spotkania czy odnowę biologiczną). Dobrze się czuję, kiedy wiem, co mam konkretnie do zrobienia. Oczywiście jestem tylko człowiekiem, mam swoje gorsze dni, ale treningów nie odpuszczam – czasem robię je krótsze, ale i tak daję na nich z siebie wszystko, bo tylko tak można osiągnąć sukces. Jak raz odpuścisz, to potem regularnie będziesz sobie folgować.

DAMOSFERA: Dużo od siebie wymagasz…

ULA RADWAŃSKA: I wymagam tego od innych osób z mojego otoczenia. Mój chłopak nie lubi mieć tak, jak ja wszystkiego poukładanego i to mnie denerwuje (śmiech), jak on tak w ogóle może żyć (śmiech). Tak samo jest z wykonywaniem rzeczy od razu – nie odkładam nigdy niczego na później.

DAMOSFERA: Ula, na zakończenie – jakie lubisz dostawać prezenty? W sumie możesz sobie kupić wszystko, co tylko zapragniesz…

ULA RADWAŃSKA: To tylko tak się mówi, że jak osoby mają pieniądze, to się nie cieszą z prezentów. Mnie zawsze cieszy prezent przemyślany –nie perfumy, bo je kupić najprościej, ale właśnie drobiazg, który pasuje do mnie. Na przykład kilka lat temu dostałam od swojego chłopaka poduszkę, którą zabieram zawsze ze sobą w podróż. Jeździ ze sobą wszędzie i jest tak wygodna, że nie wyobrażam sobie podróży czy nocy w hotelu bez niej. Chłopak śmieje się, że to najtańszy prezent jaki mi kupił, a taki skarb. (śmiech)

 rozmawiała: Kate Ka

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X