03.03.2017, 16:36

To ona zagrała Marylin Monroe

Reżyserzy marzą o pracy z Michelle Williams. Tak było w przypadku nagrodzonego właśnie Oskarem filmu „Manchester by the Sea”, w którym zagrała tylko w kilku scenach, ale jej obecność na ekranie była równie silna, co postaci pierwszoplanowych. Pewnie dlatego, że Michelle niezależnie od tego jak dużą rolę gra, przygotowuje się do niej nawet rok. - Wymyślam swoim bohaterom całe życie – mówi aktorka. Znana jest ze swego perfekcjonizmu i niezwykle starannego doboru filmów, w których występuje. Są tego efekty. Aktorka ma na swoim koncie trzy nominacje do Oskarów.

Również niezwykła jest historia jej życia. Urodziła się 39 lat temu w małym miasteczku Kalispell, w stanie Montana. Mając 13 lat, przeprowadziła się do Los Angeles (dostała od rodziców prawne zaświadczenie o swojej niezależności), gdzie grała niewielkie role. Po kilku mniejszych rólkach otrzymała rolę Jennifer w bardzo popularnym serialu „Jezioro marzeń”. Stworzyła w nim najciekawszą kreację (była za nią dwukrotnie nominowana do Teen Star Award). Natomiast przełomową rolą okazała się ta w „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Dostała za nią pierwszą nominację do Oskara i poznała na planie, grającego jedną z głównych ról Heatha Ledgera. Związała się z nim, a w 2005 roku na świecie pojawiła się ich córka Matilda. Uczucie to nie należało do najłatwiejszych, po pewnym czasie para rozstała się. Niestety, w 2008 roku Heath zmarł po przedawkowaniu leków, a Williams do dziś twierdzi, że Legder był miłością jej życia. Po jego tragicznej śmierci Michelle z córką wyprowadziła się z Nowego Jorku na wieś.

Aktorka bardzo uważnie wybiera role, które ma zagrać. Jedną z nich była kreacja Marilyn Monroe (dostała za nią nominację do Oskara) w filmie „Mój tydzień z Marilyn".

Dorastałam, mając portret Marilyn na ścianie mojego pokoju – wspominała aktorka. – Zawsze bardzo intrygowała mnie jej osobowość, zwłaszcza ta prywatna Marilyn, zanim została Marilyn-gwiazdą. Interesowało mnie to już, jako młodą dziewczynę.

Dzięki tej roli Williams nauczyła się cieszyć z własnej atrakcyjności.

Kiedy siedziałam w charakteryzacji Marilyn i czułam spojrzenia mężczyzn, zrozumiałam, na czym polega przyjemność przyciągania własną atrakcyjnością, niedostępnością – wspomina.

Jej koledzy po fachu nazywają ją seksowną twardzielką i silną kruszyną. I coś w tym jest, skoro umie stworzyć tak przejmujące i prawdziwie oddające charakter dawnych postaci role we współczesnym kinie. Potrafi być piękna, a nawet przeistaczać się w bóstwo jak we wspomnianym filmie o Monroe, ale równie dobrze może wyglądać jak córka farmera („Tajemnica Brokeback Mountain”). Może w tym tkwi tajemnica jej sukcesu…

Aktorka wciąż mieszka na wsi (ponoć od roku mieszka z nią pisarz Jonathan Safran Foer), unika kontaktów z prasą i gra tylko jedną rolę rocznie. Nie wybiera ich pod kątem pieniędzy, ale rozwoju artystycznego. Nie lubi też wielkich gal i bankietów. Zapytana kiedyś przez dziennikarza o to, co lubi w życiu najbardziej odpowiedziała: jeść makaron, robić sobie z przyjaciółmi szalone zdjęcia i potem je oglądać. 

To się właśnie nazywa, naszym zdaniem - zdrowe podejście do życia!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: Materiały promocyjne Film Forum Polska

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X