26.09.2016, 13:58

Skazana na sukces

Z Iwoną Radziszewską -  trenerką, socjolożką, dziennikarką i aktorką - rozmawiamy o zmianie, kryzysie w pracy, jej utracie i zbudowaniu swojej marki na dynamicznym rynku.

Kasia Kamińska: Książka „Skazani na sukces”…

Iwona Radziszewska: Jest rozwinięciem programu telewizyjnego pod tym samym tytułem, który prowadziłam w TVP Info. Zapraszałam niezwykłych i inspirujących rozmówców: Jacka Santorskiego, Miłosza Brzezińskiego, Macieja Bennewicza i wielu innych. I dyskutowaliśmy, często długo po zakończeniu programu, jakie wyzwania szykuje przed nami rynek pracy i jak się z nimi mierzyć. Książka powstawała równolegle przez ponad rok.

 

Podobno większość z nas będzie musiała się niebawem przebranżowić…

Będziemy zmieniać nie tylko pracę, ale również zawód i wykształcenie. I to nie raz. Zawody, w których zatrudnione zostaną nasze dzieci bardzo często jeszcze nie istnieją. Do tych zmiennych warunków trzeba się przystosować, a jest to trudne, bo wolimy działać na „autopilocie”, robić rzeczy nam znane. Nasz mózg nie lubi zmian, kosztują go zbyt wiele energii, a on woli ją oszczędzać. O tym właśnie jest książka. O zmianie, kryzysie w pracy, jej utracie i zbudowaniu swojej marki na dynamicznym rynku.

Świat pędzi i wciąż się zmienia, to dlaczego my tak boimy się zmian?

Ponieważ uderzają w naszą potrzebę bezpieczeństwa, a ta znajduje się u samych podstaw. Tendencji na rynku pracy nie da się jednak odwrócić, więc można albo dryfować i liczyć, że jakoś będzie, albo wyjść zmianom na przeciw. Szukać, być elastycznym, nie poddawać się. Wiem, że to trudne, ale coraz więcej z nas zaczyna się zatrzymywać i szukać nowego sposobu na życie.

Nie jest to proste. Ja na przykład dość często zmieniałam pracę i niestety często widzę, że teraz potencjalni pracodawcy nie są tym zachwyceni.

Każdy musi znaleźć swoją drogę, ale myślę, że powinnaś przede wszystkim ustalić, jakiej pracy naprawdę szukasz i uderzać tylko do takich pracodawców. Zawarłam w książce wiele wskazówek, jak to zrobić. Na rynku pracy trzeba znaleźć swoje miejsce odpowiadając sobie na podstawowe pytanie: czego ja chcę? Jakiej pracy? Moim zdaniem – szukasz zajęcia, które wymagałaby kreatywności i zaangażowania. I w którym powinno się dużo dziać.

To byłaby praca marzeń.

Sytuacje idealne w życiu nie występują.  Marzenia trzeba zamieniać w cele i realizować je krok po kroku. Zawsze są koszty, konieczność dopasowania i ostateczny bilans: czy więcej zyskuję czy tracę. W książce jest wiele praktycznych ćwiczeń, które pomagają dobrze przyglądać się sobie i zbliżać się do pracy marzeń. Trzeba szukać na rynku miejsc, które może nie w 100% spełnią nasze oczekiwania, ale pozwolą nam rozwijać nasze talenty i iść do przodu.

W sumie to trochę zaczynam się bać, bo lat nie ubywa, a pracodawcy wolą młodych zatrudniać…

Strach jest złym doradcą. Sukces można osiągnąć tylko i wyłącznie koncentrując świadomą część swojego umysłu na tym, czego chcemy, a nie na tym, czego się boimy. Jeśli będziesz ciągle myśleć, że jesteś coraz starsza i czuć rosnące przerażenie, że nigdzie cię nie przyjmą, to nic tego nie będzie. Trzeba odwracać za wszelką cenę uwagę od tego, czego się boimy w stronę tego, czego chcemy. Wtedy jesteśmy w stanie budować świadomie swoją karierę zawodową. Sporo dojrzałych osób odnosi sukces, kiedy zaczynają zajmować się rzeczami, które lubią, które są ICH. Część książki jest o tym, by znaleźć to, w czym się jest naprawdę świetnym: pieczeniu ciast, projektowaniu graficznym, robieniu remontów. Ludzie często w ogóle nie biorą pod uwagę, że to może przynieść im pieniądze i co najważniejsze satysfakcję i motywację do dalszych działań.

W takich sytuacjach warto mieć koło siebie dobrego coacha lub kogoś, kto nas motywuje.

W sytuacjach kryzysowych dobrze jest stworzyć grupę wsparcia. Ale trzeba krytycznie patrzeć na ludzi, którzy nas otaczają. Ktoś może udzielać ci mega wsparcia, ale ciągnąć cię w dół mówiąc: masz strasznie, ale zobacz Kazia jest chora i też z pracy wyleciała. Dostajemy to, czego w tym momencie potrzebujemy: zrozumienie, że jest nam ciężko, co więcej, komunikat zwrotny brzmi: inni mają jeszcze gorzej. Podsumowując: zostajemy wysłuchani i zdołowani. W trudnych sytuacjach zwróćmy się raczej w stronę osób, które optymistycznie zwrócą naszą uwagę ku konstruktywnym rozwiązaniom. Powiedzą: ok. Jesteś w trudnej sytuacji, ale popatrzmy, co możesz z tym zrobić? Poszukajmy razem sposobów wyjścia. Stefan szuka kogoś, kto pomoże mu w sklepie. Przecież nie musimy robić tego przez całe życie. A może okaże się, że staniemy się tam niezbędni i w przyszłości zostaniemy partnerem przedsięwzięcia. Tego nigdy nie wiadomo.

Byłaś kiedyś w takiej sklepowej sytuacji?

Tak, po powrocie ze Stanów wiedziałam, że nie chcę zajmować się aktorstwem, a zamierzam dziennikarstwem. Usłyszałam, że w radiu szukają kogoś z doświadczeniem do robienia serwisów informacyjnych. Mnie brakowało doświadczenia, więc pracy nie dostałam. A musiałam się utrzymać. Więc zarabiałam pomagając prowadzić sklep z biżuterią, cały wolny czas poświęcając na naukę: szybkiego pisania, redagowania informacji. I kiedy w radiu znów ogłoszono konkurs, stanęłam do niego i wygrałam. Żeby była jasność, z osobą, która ma nas zatrudnić w tym przejściowym momencie, warto komunikować się uczciwie. Na okres próbny, albo do realizacji konkretnego zadania, z którego oczywiście musimy się wywiązać.

Co robić kiedy jest naprawdę ciężko?

Najlepszą techniką pomocy sobie jest pomaganie innym ludziom. Jeśli mamy siedzieć w domu i się zadręczać zacznijmy działać dla innych. Róbmy coś! Bądźmy wśród ludzi i miejmy szeroko otwarte oczy, bo nowe możliwości zawsze się pojawią na drodze.

I warto nauczyć się prosić o pomoc.

Pomoc zawsze przychodzi. Może nie od razu i nie w formie, jakiej byśmy się spodziewali, ale trzeba być elastycznym i złapać moment, który pozwoli nam iść do przodu i zmieni nasz ogląd sytuacji. Inna perspektywa, najprostszy trening neuroplastyczności mózgu.

Byłaś aktorką, znaną dziennikarką... Skąd masz wiedzę na temat rynku pracy?

Książka powstała na podstawie moich własnych doświadczeń z różnych miejsc pracy i z wiedzy zgromadzonej podczas studiów i kursów trenerskich. Zgromadziłam tam również wiedzę ekspertów zajmujących rynkiem pracy i rozwojem.

Skoro jest tak osobista, a Ty wszędzie gdzie pracowałaś odnosiłaś sukcesy, to liczę, że i mi pomoże jej lektura. Fajnie, że jest taka szczera.

Napisałam ją na swoim przykładzie, bo tak wydawało mi się najuczciwiej. To było wiele miesięcy pracy systematyzowania wiedzy, ale też gromadzenia jej. Przyznam, że moment, kiedy trzeba było ją wysłać do drukarni był gigantycznym stresem. Kiedy nanosiłam na nią ostatnie poprawki śmiałam się, bo jednocześnie z korektami tekstu, automatycznie wykonywałam kolejne ćwiczenia zawarte w książce i mogę jeszcze raz potwierdzić, wszystkie działają!

A za którym ze swoich dawnych zawodów tęsknisz najbardziej?

Mam w sobie umiejętność zamykania pewnych etapów. Za minionymi nie tęsknię. Nie oglądam się za siebie. Zawsze patrzę w przód. Tego akurat nie musiałam się uczyć, taka po prostu jestem. To dobra cecha.

A czy Ty się czegoś boisz? Wielu osobom może się wydawać, że ktoś taki jak Ty – odnoszący sukcesy, to raczej twardziel.

Jasne… Jestem spękana tym, jak ludzie odbiorą moją książkę. Strach jest nam potrzebny, oczywiście, kiedy tego lęku jest za dużo, to trzeba udać się do psychologa, ale w niewielkich ilościach bardzo nas motywuje. Mam tatę sportowca, który nauczył mnie, że na stres najlepsze jest bieganie i pływanie. No, i piję dużo wody, i zajmuję głowę nowymi projektami, czyli np. rozwijamy Brain Institute.

Czyli pomagasz innym…

Tak, lubię swoją pracę, bo czuję się w niej potrzebna i mogę podzielić się swoją wiedzą.

Na zakończenie zadam Ci moje ulubione pytanie, które często słyszę od  rekruterów: jak widzisz swoją karierę za pięć lat.

Obejrzyj koniecznie film pt. „Praktykant” z Robertem De Niro.  Bohater – emeryt, wdowiec, dorosłe dzieci, czuje się niepotrzebny, a jednocześnie wie, że chciałby coś jeszcze w życiu zrobić i kiedy znajduje ogłoszenie, że rozrastający się sklep internetowy szuka stażystów wśród starszych osób, postanawia się zgłosić. Z pomocą wnuka nagrywa nawet wideo prezentację. Zostaje zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną i rekruter pyta go o to, jak siebie widzi za dziesięć lat… Życie weryfikuje nasze plany i wizje, ale myślę, że z rekruterem warto pogadać na przykład o tym, jakie swoje umiejętności chcielibyśmy w przyszłości rozwinąć, na co postawić. Bo przecież nie ma głupich pytań, są tylko nietrafione odpowiedzi.

Rozmawiała: Kasia Kamińska

 

Dla czytelniczek Damosfery mamy do rozdania 3 egzemplarze książki! Trafią one do pierwszych trzech osób, które napiszą nam, dlaczego do nich mają one trafić :) Piszcie na adres: damosfera@damosfera.com 

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X