28.08.2018, 11:47

Samoakcpetacja – nie musisz być jak kobieta z okładki

Kiedy już wydaje nam się, że nie musimy być idealne, że po prostu jesteśmy jakie jesteśmy, to pojawia się sytuacja, która sprawia, że nasza samoakceptacja staje się chwiejna. A przecież "Każdy z nas jest aniołem, który ma tylko jedno skrzydło. Jeżeli chcemy wzbić się ponad ziemię musimy się wziąć w objęcia” (cyt.  Luciano de Crescenz), i tak właśnie jest! Cały sekret jest w tym, by pokochać siebie. Łatwo napisać, ale trudniej zrealizować, prawda?

- Fotografowałam ostatnio koleżankę. Zdjęcia wysłałam jej i… nie chciała ich zaakceptować – mówi Ewa. Domagała się, bym przepuściłam wszystkie jej zdjęcia przez filtry wygładzające.

Nie ma co się dziwić, bo 90 % zdjęć wrzucanych do mediów społecznościowych przepuszczamy przez filtry. Mamy świadomość, jak mało wiarygodne są takie  „zdjęcia”. Podobnie jak pięknych kobiet z reklam i kolorowych magazynów. A jednak… wciąż się nabieramy. Kobiety wpadają w kompleksy, bo nie są „dostatecznie piękne”. Nie mają tak długich i szczupłych nóg, wiotkich, aksamitnych dłoni i łabędzich szyi jak zjawy z billboardów, nie patrzą też uwodzicielsko na mężczyzn równie wielkimi jak one oczami, o perfekcyjnie nienaturalnym kolorze tęczówki.

 - Presja ze strony social mediów i nierealnych obrazków, jakie nam sprzedają jest ogromna i proszę szczerze się przyznać, że choć raz patrząc, na przykład na boskie ciało Ani Lewandowskiej zaraz po urodzeniu dziecka, nie poczułaś lekkiego uczucia wstydu? Zazdrości? Kurcze, ona wygląda, jakby w ogóle poród nie był jej udziałem, a ja? Nie mam dzieci lub mam, a wyglądam czasem, jak stara ciotka -  mówi Ola, 38 lat.

Ogłupieni wizualnym praniem mózgu mężczyźni nierzadko utwierdzają kobiety w kompleksach i sami sugerują operacje plastyczne lub dietę.

- Każdego dnia staram się zaakceptować siebie i nie jest to wcale takie proste... Kiedy już wydaje mi się, że nie muszę być idealna ani z zewnątrz ani wewnątrz, że po prostu jestem jaka jestem, to pojawia się wtedy jakaś sytuacja, która sprawia, że moja samoakceptacja staje się chwiejna.

To nie jest tak, że każdego dnia martwię się, że doszła mi kolejna zmarszczka, że figura już nie taka jak 10 lat temu, że wolniej przyswajam niektóre rzeczy, a energia spada czasem prawie do zera. Nie jestem, aż tak przesadnie zajęta sobą.

Zazdroszczę kobietom, które w pełni zaakceptowały siebie, ale chyba takiej nie znam. Ważne jest, aby żyć w zgodzie ze sobą, kochać się, co prawda nie narcystycznie, tylko mądrze. Akceptować to, że nie jest się idealnym, że możemy popełniać błędy nie oskarżając się za to.

Staram się nie przeglądać w cudzych oczach, przyjmować komplementy naturalnie, bez szukania drugiego dna, ale też potrafić bez nich żyć, znając swoją wartość, siłę i mądrość, które niesie za sobą moje życie. Bardzo chciałabym zaakceptować siebie tak na 100% i będę do tego dążyć, bo mimo upływu lat staje się to coraz łatwiejsze. A jak jest mi smutno i nie mam się do kogo przytulić, to przytulam samą siebie, choćby w myślach – mówi Edyta Gawarska z Damosfery.

Dlatego wreszcie trzeba zaakceptować siebie i swój wygląd. Bo jak tego nie robimy zatruwamy się oraz ciągle jesteśmy w napięciu. Na przykład często prowokujemy czyjś gniew, żeby poczuć się ofiarą i móc mieć pretensje. Co najgorsze czujemy się warci miłości. Mamy filtr na zdarzenia, widzimy tylko te, które potwierdzają naszą wizję, a czasami nieświadomie podkładamy się, by móc przyznać sobie w duchu-wiedziałam, że inni mnie nie lubią. Fajnie?

- Pierwszy krok w kierunku akceptacji siebie zrobiłam… kiedy zostawił mnie facet. Najpierw był giga dół, ale potem uznałam, że nie dam mu satysfakcji i się nie załamię. Wtedy to spojrzałam na siebie po przyjacielsku – mówi Małgorzata.

Patrząc na ukochaną osobę, nie zauważamy jej podkrążonych oczu, ale przede wszystkim to, co nam się nie niej podoba. Na przyjaciół, ludzi których kochamy potrafimy patrzeć bezkrytycznie, co rzadko się zdarza, gdy patrzmy czy myślimy o sobie.

Zapomnijmy o silnej presji otoczenie: kobiety mają być młode, gładkie, piękne, szczupłe i zdrowe. Nie! Jesteśmy jakie chcemy być.

Cieszmy się swoim wyglądem i patrzmy na siebie jak na ukochaną osobę. Nie porównujmy się do wizerunków kobiet z okładek, rodem z Photoshopa, ale do prawdziwego dzieła sztuki, bo przecież każda z nas jest sobą – indywidualną, niepowtarzalną i jedyna istotą we wszechświecie.

autor: redakcja Damosfery

 

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X