09.02.2021, 08:45

Przeżył na Spitsbergenie 40 lat - zabijał, bo był głodny

Samotnik. Buntownik. Dziwak. W swojej samotni gościł norweską królową, król przyznał mu odznaczenie, a Hillary Clinton przysłała butelkę koniaku. Zanim porzucił życie w mieście, lekarz dawał mu dwa lata. Udało mu się przeżyć znacznie dłużej…

Świat, w którym żył, okalały majestatyczne góry, które pozwalały mu się orientować, gdzie akurat przebywa. Trzydziestosiedmioletni Harald Soleim trafił na Svalbard w 1977 roku. Choć planował zostać tam jedynie rok, by potem ruszyć na podbój Ameryki Południowej, Kapp Wijk stało się jego domem na kolejne czterdzieści lat.

Był wysokim, bladym, energicznym mężczyzną. Miał brodę, ale bardziej niż trapera przypominał rabina. Żył tak, jak zawsze pragnął, i tak jak jego zdaniem żyć było trzeba. Znany ze swojego uporu i nieprzejednania, zyskał sławę na całym Svalbardzie. Lata spędzone w samotności zahartowały go i uczyniły jeszcze bardziej nieustępliwym. Tak opisuje go - Birger Amundsen, przyjaciel i autor książki o nim.

Harald wybrał najdalszą Północ na swój dom. Był awanturnikiem, samotnikiem, a przede wszystkim osobą pogodzoną z upływającym czasem i śmiercią: jestem już stary, swoje przeżyłem, więc to dla mnie żadna tragedia. Pamiętając opinię lekarza, nie martwił się niczym i cieszył każdym nowym dniem. Mawiał, że śmierć jest zapisana w genach, została zaprogramowana dla każdego z nas.

Dla podróżników, wielbicieli dzikiej natury był postacią kultową.

- Kiedy w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku pierwszy raz przyjechałem na Svalbard, każdy wiedział, kim jest Harald. Jego imię powtarzali z szacunkiem polarnicy różnych narodowości i zaraz dodawali, że to jeden z ostatnich traperów – pisze o nim Adam Wajrak.

Harald swoją życiową przygodę zaczął w czasach bez GPS-ów, telefonów satelitarnych i kurtek z oddychającymi membranami. Miał  psi zaprzęg zamiast skutera spalającego hektolitry paliwa.

Większość czasu spędzał we własnym towarzystwie, ale wspominał, że nie zdarzyło mu się mówić do siebie ani śpiewać. Może miał dość mówienia i słuchania innych (współczesny człowiek mówi ponoć około 16 tysięcy słów dziennie).

Miał też swoje słabości. Harald był niestety myśliwym. Urzędnicy przyjeżdżali do niego z interwencją, próbą przekazania mu grzywny, ale nie przyjmował ich. Śmiał im się w twarz. Zabijał zwierzęta i nie ponosił za to żadnej kary. Nad jego chatą regularnie latały helikoptery z władzą w środku, która odczytywała mu wyroki w tej sprawie, ale wszystko uchodziło mu płazem. Zabijał, mimo, że zwierzęta nie zagrażały bezpośrednio jemu ani jego psom.

Nie lubił chyba nikogo. Ani zwierząt ani ludzi, którzy pojawiali się w jego okolicy: cholerni ludzie, jak się nie uspokoją, to będę coś musiał zrobić.

Nie przejmował się też specjalnie higieną. Może dlatego, że oszczędzał wodę  - jadał na tych samych talerzach i tymi samymi widelcami. Pranie robił raz do roku: deptał w balii zamoczone ciuchy, a kiedy były bardziej brudne, zakładał kalosze. W warunkach, gdzie mieszkał niezależnie od tego, ile deszczu spadło na ląd i jak wysokie zaspy leżały wokół,  zgromadzenie odpowiednich zapasów bywało trudne. Śnieg był brudny – zawierał dużo pyłu, nawiewanego przez wiatr z różnych stron. Latem, liczne strumienie i rzeki niosą osady i szlam, tak że nawet największe fiordy przypominają czasem nieapetyczną zupę.

Skoro mowa o zupie. Jego dom podlegał prawom przyrody. Mieszkał w nieszczelnej starej chacie, w której musiał w pewnym momencie przyciąć stołowe nogi, by talerz z zupą nie zjeżdżał mu z blatu. Spędził w niej 9 lat. Następnie za niewielkie pieniądze udało mu się kupić uszkodzony budynek, do którego się przeprowadził. Jak na dziwaka przystało  - dzień spędzał siedząc na tapczanie, a w nocy leżał na ławie, wzgardzając sypialnią. Może powodem było, że z okiem tego pokoju łatwiej było wyglądać na psy, które w ciemnościach mógł zaatakować niedźwiedź?

Czy Harald naprawdę nie potrzebował towarzystwa do życia? Nie. To tylko pociągałby za sobą podwójne zużycie wody oraz potrojenie nakładów na papier toaletowy.

Jego relacje z kobietami, w tym z poprzednią żoną były trudne. Kiedy po latach spotkali się w sklepie, dialog między nimi wyglądał mniej więcej tak:

- O kurwa, to ty.

- Owszem, ja…

Na tym rozmowa się skończyła. Dla niego decyzja o samotności to esencja istnienia. Na pytanie, czy czuje się samotny, odpowiadał:

- Tak sobie!

Tylko, wiosną, jak się robiło widniej, wyglądał ludzi. Przyznawał, że o tej porze roku ckni mu się za pogawędką. Często wtedy wychodził przed dom, patrzył na lód i jak nikogo nie wypatrzył, to było mu trochę smutno.

- No, ale tak już jest. Człowiek musi się przyzwyczajać!

Pod koniec życia bohater trochę przyhamował z polowaniem. Większość dnia spędzał leżąc na kanapie w swojej chacie i czytał książki. Miał ich sporo, ale i tak niektóre czytał po dwa razy. Dużo czasu spędzał przed komputerem. Swoje oszczędności inwestował w dość szalony sposób. Afrykańską kopalnię złota. Jednak postępował wedle wskazówek przeczytanych w podręczniku dla inwestora:  człowiek pakujący pieniądze w złoto może mieć tylko nadzieję, że pewnego dnia spotka głupka większego od siebie, któremu będzie mógł odsprzedać akcje. Tak też zrobił. Harald, zamienił się po prostu w emeryta, który dostawał co miesiąc stałą kwotę. Nigdy wcześniej nie dysponował takimi pieniędzmi, dlatego mówił: nie muszę już biegać po okolicy i zabijać niewinnych zwierząt, do tego po ciemku, na mrozie i przy dującym wietrze.

 

Na podstawie książki pt. „Harald”, Birger Amundsen, wyd. Czarne, 2021 rok. 

Foto: unplash

Tekst: Zuza Cielecka

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X