07.10.2021, 08:45

Praga za drobne

1

Praga za drobne. Czy naprawdę jest taka piękna, idealna, wręcz cukierkowa – jak ją malują? Nawet po kilkudniowej wizycie – nie mam pewności, jaka ona jest naprawdę? Może poznawanie jej warto zacząć od…książek? Tak jak „Słowacki wielkim poeta był”, tak wśród czechofilów i piszących o Pradze prym wiedzie oczywiście guru reportażu Mariusz Szczygieł („Na dachu wieżowca Polsatu wylądował helikopter, i wysiadł z niego prowadzący ten program...”, kto to pamięta?). Jego artykuły, eseje, opowieści są znakomitym przygotowaniem do podróży.

W książce "Mój osobisty przewodnik po Pradze", razem z drugim wybitnym reportażystą Filipem Springerem oprowadza nas po nietypowych, oswojonych przez siebie miejscach: restauracjach, kawiarniach, w których przebywali osoby związane z kulturą czeską. Bez odhaczania obowiązkowych punktów: Hradczan, Katedry św. Wita, Złotej Uliczki, podróżując bocznymi szlakami, głównie w dzielnicy Žižkov( nie wiedzieć czemu właśnie tam, ale niech będzie.:-) Ważne, że ukazuje nam Pragę prawdziwą, daleką od tej znanej z pocztówek, trochę brudną, mało turystyczną, ale niezwykle ciekawą. Dla mnie miasto ma właśnie takie dwa oblicza: turystyczne, wyidealizowane i bajkowe centrum i bardziej autentyczne peryferia, parki i osiedla. Zdumiewające jak utartymi szlakami zmierza większość turystów, jak tłocząc się, powielają ten sam schemat. Uważam, że to degraduje miasto i jego centrum do roli dekoracji selfie. Mam wrażenie, że tam już nie mieszkają Czesi, tylko zawładnęli nim majętni Amerykanie, Francuzi i Japończycy. Trochę to smutne, ale ten problem dotyczy nie tylko Pragi. Zrównoważona turystyka to wyzwanie naszych czasów.

2

Obroną przed turystyczną opresją jest słynny czeski humor. Nie wiem, na ile są prawdą opowieści o kelnerach, którzy z uśmiechem na ustach, niby to prawiąc komplementy, zdrobniale lżą swoich klientów w niezrozumiałym dla nich języku czeskim. Może być to prawdą, że takie rzeczy się zdarzają, bo specyficzne żarty, to nie tylko Hasek czy Kundera. To także rubaszne, często przekraczające granice dobrego smaku grube dowcipasy, które w naszym kraju byłyby zapewne nie do przyjęcia. Podobnie jak Czesi u nas, tak my u nich także jesteśmy obiektami żartów. Remedium na te czesko-polskie przycinki może być książka autorstwa Michała Zabłockiego, pod tytułem To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach. Dzięki nim zobaczymy, że ten kraj to nie tylko piwo, knedliczki i j Wojak Szwejk. Książka – młot na czechofilów. Konkret za konkretem: problemy gospodarcze, kompleksy i wbrew pozorom ciągle obecny duch CRS (Czeskiej Republiki Ludowej). Można się pocieszyć (lub zasmucić) wieloma podobieństwami w bolączkach naszych krajów. Mimo że na świecie Praga jest odbierana jednoznacznie jako trwały element świata zachodniego (czego bardzo byśmy sobie życzyli w opiniach o naszej Stolicy), to nie sposób uniknąć porównań i resentymentów. Jesteśmy sąsiadami, nie zawsze najlepszymi, ale warto nad tym pracować i na początek właśnie zacząć od poznawania siebie nawzajem. Przez szczere książki, eseje, reportaże, ale też przez podróże! Zatem…

3

Ahoj! To jsem já, krtek. Zapraszam Was do czeskiej Pragi! Mawiają, że to jedna z najbliższych stolic – nam dotarcie do niej zajęło dłużej niż podróż do Madrytu. Jeśli wybierzemy pociąg, zapłacimy od 100 zł za bilet, przejazd pociągiem ze stolicy trwa minimum osiem godzin. My wybraliśmy lot z Krakowa, jednak suma summarum: transfer na lotnisko, przelot i dojazd do hotelu trwały jeszcze dłużej niż zakładana podróż pociągiem. Na szczęście od 6 września tego roku Ryanair uruchamia loty do stolicy Czech z lotniska Modlin. Lot trwa jedynie godzinę i piętnaście minut, a bilety zaczynają się od 39 złotych. I to jest świetna opcja.

W Pradze jest bardzo duża ilość dobrych noclegów. My polecamy Wam nocleg na statku. Florentina Boat lub Albatros, to botele (hotele na wodzie) przycumowane do wełtawskiego brzegu. Znakomicie zlokalizowane, no i ta możliwość wypicia drinka na pokładzie z widokiem na starą Pragę… Polecam także, nieco droższy, designerski Motel One, marka sama w sobie, każdy ich obiekt jest wyjątkowy. Najtańszą opcją są hostele A&O, które oferują schludne pokoje dwuosobowe w cenie już od 100 zł. My wybraliśmy tym razem tę najbardziej ekonomiczną opcję i za sześcioosobowy pokój rodzinny ze śniadaniami zapłaciliśmy równowartość 300 zł za dobę. Byliśmy naprawdę zadowoleni ze schludnych pokoi i swobodnej, międzynarodowej atmosfery tego miejsca.

4

Z braku finansów ograniczyliśmy mocno stołowanie się w restauracjach, za to urządzaliśmy sobie w różnych miejscach epickie pikniki, na które produkty kupowaliśmy w lokalnych marketach. Dzięki temu oprócz przebywania niemal z samymi prażanami, mieliśmy okazję zobaczyć miasto z zupełnie innej, bardziej realistycznej perspektywy.

Pierwszego dnia pojechaliśmy "Lanová dráha na Petřín". Na górze gawędziliśmy z bardzo dowcipnym sprzedawcą lodów. Zaimponowaliśmy mu ilością dzieci. Na pewno nie macie w domu telewizora... Zażartował, że niby mamy więcej czasu i to wszystko dla tego. Faktycznie, skonstatowaliśmy, że nie mamy telewizora... Po zjedzeniu lodów dalej ruszyliśmy spacerkiem po wzgórzu Petrin, podziwiając piękne widoki, aż dotarliśmy do malowniczej winnicy, wzdłuż której zeszliśmy w dół piękną trasą na Hradczany. Mieliśmy szczęście – trafiliśmy na spektakularną zmianę warty przed Pałacem Prezydenckim.

5

Potem na odmianę mieliśmy pecha, bo wejście na Złotą Uliczkę nie dość, że było odpłatne, to jeszcze były tam dzikie tłumy, co odbierało zupełnie romantyzm temu słynnemu miejscu. Wyczytaliśmy, że wieczorem można wchodzić za free, więc korzystając z naszego biletu dobowego, wróciliśmy tutaj pod koniec dnia metrem i mieliśmy ją zupełnie pustą, niemal wyłącznie dla siebie i za darmo. Jeszcze piękniejszą, bo złoconą światłem zachodzącego słońca. Wcześniej jednak znaleźliśmy sobie skwerek, rozłożyliśmy na trawie wiktuały i w pięknej scenerii, niespiesznie smakowaliśmy lokalne specjały. Było pięknie, w tym czasie opadały łatki z kwitnących drzew i niemal cały skwer był pokryty niemal białym dywanem, wokół niosła się melodia czeskiego języka i śmiech młodzieży.

6

Dobrym miejscem na taki relaks jest też Strzelecka Wyspa, jest to prawdziwa oaza zieleni i ciszy w środku turystycznego miasta. Kończy się małą, piaszczystą plażą i jest to dla mnie miejsce numer jeden nie tylko na piknik, ale przede wszystkim, by zobaczyć miasto z ciekawej perspektywy. Dotrzecie tam, schodząc schodami lub zjeżdżając windą z Mostu Legii. Jeśli ktoś ma ochotę… skakać po złotych zadkach bobasów, to ze Strzeleckiej Wyspy jest naprawdę blisko do Muzeum Kampa, galerii w dawnych Młynach Sowy. Muzeum posiada między innymi największy zbiór obrazów uznanego malarza o egzotycznie brzmiącym dla nas nazwisku, mianowicie… Františka Kupky. A w otoczeniu muzeum zaskoczą was oryginalne rzeźby, w tym świecące pingwiny na brzegu Wełtawy i wspomniane wyżej bobasy autorstwa Davida Černego, kontrowersyjnego rzeźbiarza, którego prace można znaleźć w wielu miejscach Pragi. Są zagadkowe, zabawne zaskakujące i prowokujące do myślenia i działania. Warto także zobaczyć jego wariację na temat rzeźby Świętego Wacława na koniu. W Pasażu Lucerna jest koń Cernego – martwy, wisi do góry nogami, a święty jak gdyby nigdy nic pionowo siedzi na jego brzuchu. Podobno jest to krytyka Vaclava Klausa, byłego prezydenta Czech. Jego autorstwa głowa Franza Kafki znajduje się pobliżu centrum handlowego Quadrio, składa się na nią 42 ruchomych elementów, które obracają się niezsynchronizowane. Warto to zobaczyć. Słynnego wisielca i sikających panów można sobie odpuścić. Już wiemy, czeski humor ma swoje odsłony nie zawsze w dobrym smaku.

7

Czas więc udać się na słynny Karlův most. To spore wyzwanie logistyczne – tłum jak w japoński metrze. Brnęliśmy przez niemal godzinę do Rynku Starego Miasta, w stronę Ratusza Staromiejskiego ze słynnym zegarem. Dla dzieci sporą frajdą jest puszczanie wielkich baniek na Rynku, dla dorosłych jest to okazja do zrobienia bajecznych, pamiątkowych zdjęć. Nas jednak atmosfera Starego Miasta zmęczyła. Wręcz uciekaliśmy przed hordami turystów. Tak trafiliśmy do parku Lannova. Daleko, daleko, przy przystani na Wełtawie, relaksując się na wielkim placu zabaw. Było pusto i cicho…i taką Pragę chcielibyśmy zapamiętać. Zwyczajną – niezwyczajną, kameralną i cichą. Przyjazną, z dystansem i uśmiechem!

Przez niemal cały wyjazd szukaliśmy…(Pst! Przecież tego słowa w Czechach NIE UŻYWAMY) darmowych rejsów statkiem. Informacja na stronie przewoźnika była tak nieczytelna, że za nic nie byliśmy w stanie dojść czy to aktualne, skąd wyruszają stateczki i jaka jest ich trasa. Po trzech dniach poszukiwań nabraliśmy podejrzeń, że to czeski sen, czyli nasza polska lipa. Aż, niedługo przed wyjazdem, przypadkiem natknęliśmy się małą przystań przy parku, podczas przerwy w zwiedzaniu dzielnicy Mala Strana. Jest! Przybiła do brzegu niewielka krypa jak łupina orzecha. Co prawda zaniedbany przystanek i zerwany opis nie zachęcał do podróży, ale postanowiliśmy zaczekać i po 30 minutach wsiadaliśmy na pokład małej łódeczki. Chciałem pokazać Panu nasze miejskie bilety na metro (wg opisu na stronie, właśnie one uprawniały do bezpłatnego rejsu), ale nasz pan kapitan, majtek i sternik w jednym – odkrzyknął: Za darmo! Takie rzeczy tylko u nas! Wsiadajcie! Mieliśmy więc gratis piękny rejs z widokiem na Wyszerad. Wysiedliśmy na jakimś odległym nabrzeżu. To znaczy kapitan obwieścił tubalnym głosem, że to koniec trasy i mamy czekać na powrotną łódkę. Czekaliśmy pół godziny i wreszcie wracał , ale gestykulując z dala, żeby nie wsiadać. Nie wiem, czy kończył pracę, miał dziurę w kadłubie, czy po prostu zrobił nam kawał. Na następną łódkę czekaliśmy godzinę, ale wróciliśmy cali i zdrowi. Jestem przekonany, że żaden komercyjny rejs nie dostarczyłby nam takich emocji.

7

Tym razem wyjątkowo mieszkaliśmy z dala od centrum na dużym osiedlu i to w przypadku Pragi był nie najgorszy wybór. Po pierwsze graffiti – zupełnie inne niż u nas – w najlepszej odsłonie czeskiego poczucia humoru (na koniec załączam kilka zdjęć), po drugie styl ubioru mieszkańców... Kilka razy mijaliśmy ekscentryczne pary w różnym wieku ubrane w „stroje z epoki”- mam tu na myśli epokę PRL. Takie stylizacje w stylu: szeroki krawat, wielkie słoneczne okulary, spodnie dzwony. Co ciekawe, były to osoby w różnym wieku, więc o ile u starszych to mogło być niezamierzone, to młodsi wyraźnie bawią się tym stylem. Czesi mają większy dystans do siebie, także pod względem mody.

Jeśli chodzi o jedzenie, to mięsożercom polecam sklep (sklep po polsku, bo w języku czeskim sklep to… piwnica) Nase Maso. Położony przy ulicy Dlouha lokal jest połączeniem mięsnego i niewielkiego baru bistro. Nie tylko kupicie tutaj wyjątkowe wędliny. Polecam wyśmienite hot-dogi, pieczenie i legendarnego tatara. Ich burgery, to klasa sama w sobie. Ceny przystępne, smak znakomity, ale komfort konsumpcji ograniczony. Wegetarianie z pewnością wcześniej czy później natkną się na kultową Lekką Głowę – jedną z najstarszych i najbardziej zasłużonych wegetariańskich restauracji (i herbaciarni) w Pradze. Istnieje na Starym Mieście piętnaście lat. Ciekawe wnętrza zaprojektowane przez znanych, czeskich artystów i zaskakująco niskie ceny. Od poniedziałku do piątku oferują tzw. denni nabidkę, czyli zestawy obiadowe (składające się z zupy, drugiego dania i napoju) w cenie od 140 koron.

8

Ciekawą przygodą kulinarną była też nasz była podróż powrotna. Już na peronie hostessy rozdawały francuskie makaroniki, wino musujące. Ksiądz kropił kropidłem (rzadkie zjawisko w Czechach), dyrektorzy przemawiali, trzy ekipy filmowe kręciły. Tak, to wszystko prawda. Był to bowiem pierwszy, historyczny wyjazd prywatnego, czeskiego pociągu Leo Ekspres na polskie tory. To nic, że skutkiem tej uroczystości, toastów i kropienia wyruszyliśmy z niemal 30-minutowym opóźnieniem, a kawę, którą zamówiłem w Pradze, otrzymałem dopiero od krajowej ekipy pociągu, tuż za Boguminem, już po polskiej stronie. Za to wina musującego było do woli, tort przyjaźni czesko-polskiej był pyszny, a makaroniki rozdawali aż do granicy.

9

Leo Ekspres jest wygodny i może stanowić ciekawą alternatywę dla podróżujących do Pragi Krakowa lub Katowic. My musieliśmy wracać z przesiadką i ta podróż, mimo trwającej w pociągu atmosfery radosnej fiesty, była trochę męcząca i naprawdę cieszyliśmy się, kiedy już przekręcaliśmy klucz w drzwiach do naszego domu.

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wieczorem, po ciężkim dniu otworzyć butelkę dobrego wina i planować kolejne wyjazdy. Ważnym etapem przygotowań jest dla mnie lektura relacji innych turystów. Jest źródłem nieocenionej, bo sprawdzonej, rzetelnej wiedzy. Zatem zachęcam do komentowania i dzielenia się doświadczeniem! À propos wina. Ciekawym odkryciem były dla mnie czeskie rieslingi, a dokładnie wina morawskie. Lekkie, bardzo owocowe, z ciekawym i rozwijającym się aż do finiszu smakiem. Nuta słodyczy i dojrzałej gruszki z posmakiem miodu i gdzieś tam błąkająca się, muskająca kubki smakowe goryczka… Właśnie tak słodko- gorzko smakuje Praga! Warto spróbować tego delikatnego wina, nie jest drogie, a jeśli ktoś nie lubi piwa, to może je z powodzeniem zastąpić nie mniej czeskim, znakomitym morawskim rieslingiem. Wina te są dostępne również w krajowej dystrybucji, możemy więc mieć przedsmak podróży do Czech, siedząc w kapciach we własnym domu. Nie mniej, będzie to jedynie przedsmak. My już rezerwujemy bilety lotnicze do Pragi. Kosztują tyle, co butelka morawskiego rieslinga.

Dziękuję mojemu synkowi Maurycemu, że tak dzielnie znosił niewygody podnóży. Mimo kłopotów związanych z opóźnieniem samolotu i dłużącą się podróżą koleją, zdecydował się poczekać z przyjściem na ten świat aż do przewidywanego terminu porodu…

Przemysław Krajewski

Zdjęcia z archiwum autora.
 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X