29.06.2020, 08:45

Pozwól się dogonić szczęściu

Co zrobić, by dogoniło nas szczęście i jak zachować dystans do pracy pytamy Monikę Dębicką, trenera biznesu i rozwoju osobistego.

 

Niektórzy twierdzą, że koncepcja work-life balance, powstała w latach70-tych, obecnie nie ma sensu? W czasach „chmur”, ciągle dzwoniących komórek… Zgadzasz się tym?

Balance, czyli równowaga – harmonia. Powiedziałabym, że tylko ona ma sens. Wszystko co budzi nasz podziw jak: malarstwo, muzyka, piękno przyrody ma w sobie harmonię. Dlatego tak zachwyca i przyciąga. Nasze codzienne życie staje się sztuką. Jest piękne, jeśli ma w sobie harmonię.

Mam znajomych, którzy mimo że jesteśmy np. w restauracji, na obiedzie ciągle sprawdzają pocztę służbową i wydają się być z tego powodu zadowoleni…

Trafne spostrzeżenie z tym zadowoleniem. Dobrze jest rozróżnić osobę zadowoloną od szczęśliwej. Stan zadowolenia zależny jest zawsze od zewnętrznego czynnika, który go wywołuje. Jeśli znika czynnik, znika też zadowolenie. Takim czynnikiem jest często zatracanie się w pracy i podświadomie przez nas samych nakręcany wysoki poziom zajętości.

Daje to iluzję bycia potrzebnym i ważnym?

Tak, często działa jak tabletka przeciwbólowa na wyzwania w relacjach osobistych, daje sztuczne poczucie bezpieczeństwa, sensu i kontroli nad własnym życiem. Kończy się uczuciem pustki i syndromem wypalenia. Szczęścia i poczucia bezpieczeństwa nie zbudujemy na iluzji. Czy można poczuć więź i rozwinąć głębszą relację z osobą, która na spotkaniu towarzyskim odpowiada na służbowe maile i prezentuje przed nami wizerunek ważnej, potrzebnej, bardzo zajętej osoby? Po co wtedy się spotykać? Żeby wspólnie grać tę samą smutną grę?

Hmm… zastanawiam się po czym poznać szczęśliwego człowieka?

Człowiek szczęśliwy jest zawsze naturalny, niczego nie udaje, obdarza ludzi uwagą – najcenniejszym darem, jaki można dać drugiej osobie. Z tymi jakościami stajemy się autorytetem w swoim środowisku i autentycznym człowiekiem sukcesu.

Od niedawna pracuję zdalnie i mam wrażenie, że cały czas jestem w pracy. Czy zaczynam być pracoholikiem? Wydaje mi się, że teraz pracuję więcej niż w biurze

Tu wkraczamy w ciekawy obszar: zarządzania samym sobą.

Po pierwsze praca w instytucji czy korporacji daje nam strukturę i procedury – zewnętrzne ramy działania, których musimy się trzymać, żeby mieć efekty i nie stracić pracy. To z jednej strony ogranicza, a z drugiej zmusza do działania nawet, kiedy się nie chce. Gdy pracujemy w domu taką strukturę i procedury musimy sobie sami stworzyć, a to dla wielu z nas duże wyzwanie.

Po drugie, praca w instytucji daje poczucie bezpieczeństwa w postaci comiesięcznej pensji i ostatecznej odpowiedzialności za strategię i powodzenie firmy spoczywającej na zarządzie i udziałowcach.

Jeśli prowadzimy własną działalność cała odpowiedzialność spoczywa na nas?

Tak, to podnosi poziom stresu i nie pozwala nam na zachowanie work-life balance.

Nawet jeśli idzie nam dobrze, gdzieś w tyle głowy włącza się lęk o przyszłe kontrakty i długoterminową stabilność naszej firmy. Stres nakręca wiele niepotrzebnych działań. Trudno jest utrzymać selekcję priorytetów i skupiać się na sprawach najważniejszych. Stres, czyli lęk zmusza nas do zajmowania się sprawami najpilniejszymi zamiast najważniejszymi i syndrom „gaszenia pożarów” gotowy. Ten syndrom jest przeciwieństwem work-life balance. Powoduje nieustanne zaangażowanie i nikłe efekty. Wszyscy dobrze znamy ten mechanizm, prawda?

Jak przekonać tych, co tak kochają swoją pracę, że warto poznać koncepcję work-life balance i zacząć się do niej stosować?

Żeby czymkolwiek w życiu skutecznie zarządzać trzeba choć trochę umieć zarządzać samym sobą (umysłem i emocjami). Jeśli odnajdujemy równowagę w sobie, automatycznie nasze życie staje się harmonijne. Spokój i równowaga zaczynają się w nas samych. Nic tak nie poprawia jakości życia jak inwestycja w poznanie samego siebie, rozwój osobisty, kontakt z własną mocą. Przecież wszyscy chcemy być szczęśliwi, ci, którzy „tak kochają własną pracę” – też, choć kierunek, który wybrali prowadzi w inną stronę. Wystarczy im to pokazać, uświadomić. Nikt świadomie nie działa na własną szkodę.

A jak do work-life balance ma się stosować kobieta, która najpierw pracuje w biurze, a potem w domu znów pracuje, jako mama…

Pracujące mama? Świetne pytanie. Często mówimy, że chcemy dać swoim dzieciom wszystko, co najlepsze, że pracujemy dla nich itp. Najwspanialszym posagiem jaki możemy dać dziecku to nauczenie go, jak żyć uważnie, szczęśliwie, w zrównoważony sposób (nasz temat przewodni). Takie życie bogate jest satysfakcjonujące w relacje, poczucie własnej wartości, świadomość osobistej mocy. Tego możemy nauczyć tylko własnym przykładem. Szczęśliwi rodzice wychowują szczęśliwe dzieci. „Szczęście goni szczęśliwego".

 

Monika Dębicka:  Doświadczenie trenerskie i doradcze: 18 lat doświadczenia jako trener biznesu i rozwoju osobistego. Przeprowadziła szkolenia w wielu firmach, miedzy innymi: Siemens, Microsoft, Avon, Johnson&Johnson, Janssen Cilag, NIVEA, Citibank, IKEA, TVN. Obszary kompetencji: Nowoczesne Przywództwo, Kobiece Przywództwo, Etyka i Kultura Korporacyjna, Zarządzanie Umysłem i Emocjami, Mistrzostwo Osobiste, Komunikacja Korporacyjna, Coaching i Mentoring.

Foto: unplash

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X