17.08.2018, 08:51

Półwysep Chalkidiki to ukryty skarb Grecji, położony na wschód od Salonik i przypomina swym kształtem dłoń z 3 palcami

Kolejne miejsca moich podróży do Grecji to Chalkidiki. Niestety zobaczyłam tylko niewielką część, więc na pewno tam wrócę, bo jak zwykle zakochałam się w tym miejscu jak w każdej innej części Grecji, którą już odwiedziłam.

Półwysep Chalkidiki to ukryty skarb Grecji, położony jest na wschód od Salonik i przypomina swym kształtem dłoń z 3 palcami, czyli trzema wąskimi odnogami: Kassandra, Sitonia i Athos.

Miejscem, które udało nam się po części zwiedzić była Kassandra położona pomiędzy wioską Afitos a Kalithea.Mieszkaliśmy w Hotelu Simantro Beach, otoczonym lasem piniowym, tuż przy pięknej, piaszczystej plaży w zatoce Sani, z plażą z miękkim piaskiem i płytkim, krystalicznym morzem.

Hotel urządzony jest w bizantyjskim stylu, z elementami kamienia i drewna, i położony na rozległym, zielonym terenie.

Miejsce wyróżnia się malowniczym krajobrazem, który zawdzięcza starym piniowym lasom i rosnącym w pobliżu oliwnym gajom. Poza hotelem, na plażę Sani dochodzi się przez niewielkie wydmy. Uznaje się, że to właśnie w okolicach kurortu Sani mieszczą się najpiękniejsze plaże na półwyspie.

Najbardziej zauroczyło mnie Afitos, gdyż według mnie jest to najładniejsze miejsce na półwyspie Kassandria. Miasteczko Afitos zawieszone jest na wysokim klifie, a zachwyciło mnie swą tradycyjną, kamienną zabudową i magicznymi widokami. Zostało założone już w czasach antycznych, a dziś Afitos uznane jest przez UE jako dziedzictwo cywilizacji europejskiej. To stare, klimatyczne miasteczko, z cudownym widokiem rozlegającym się z knajpek usytuowanych na samej górze.

Kolejne odwiedzone przez nas miejsce to Kalithea. W miejscowości tej, w czasach starożytnych, mieściły się świątynie Zeusa i Dionizosa, o czym przypominają ruiny tych świątyń. Świątynia Zeusa-Ammona została zbudowana w pobliżu morza, miała sześć kolumn doryckich na bokach i jedenaście poprzecznych.Kolejny punkt naszej krótkiej podróży to Saloniki, które leżą na północy Grecji w prowincji Macedonia. Jest drugim co do wielkości miastem.

Saloniki mają za sobą burzliwą historię, to właśnie tutaj apostoł Paweł po raz pierwszy zwiastował nadejście chrześcijaństwa, miasto to wybrał na swoje mieszkanie cesarz rzymski Galerius. To także tutaj ze względu na wiarę w Chrystusa został zamęczony wojownik Demetriusz.

Samo miasto zostało założone w 315 roku p.n.e. przez Kassander, króla Macedonii, który połączył 26 miast położonych wokół Zatoki Thermaikos, a nowe miasto nazwał na cześć swojej żony, Saloniki, siostry Aleksandra Wielkiego. W II wieku p.n.e miasto dostało się na dwa wieki we władanie rzymskie, w 148 roku p.n.e. zostało stolicą rzymskiej prowincji Macedonii.

Nazwa Saloniki została ponoć nadana w dowód miłości. Według Greków każdy, kto je odwiedzi, znajdzie prawdziwą miłość także w swoim życiu. Nas niestety samo miasto nie do końca uwiodło.

Saloniki wywarły na nas niezbyt korzystne wrażenie, wydały nam się szare i smutne, z wysokimi wieżowcami, szeroką, ale nieciekawą promenadą nad Zatoką Salonicką, do której wpływa morze Egejskie. Uczucie to, potęgowała pochmurna pogoda i stalowy koloryt miasta. Już dość późno więc krótkie zwiedzanie zaczęłyśmy od Białej Wieży, która została zbudowana za panowania sułtana Sulejmana Wspaniałego.  Niegdyś była to Krwawa Wieża, ponieważ w jej murach znajdowało się więzienie. Teraz ma w niej siedzibę Muzeum Kultury Bizantyjskiej.

Po wejściu w głąb miasta zaczęły ukazywać się nam bardziej magiczne miejsca, stare uliczki i kamienice, urokliwe placyki zieleni.Ponieważ dzień chylił się ku zachodowi, a nasza wycieczka musiała dobiec końca dotarliśmy jeszcze do pozostałości Forum Romanum, będącego niegdyś ścisłym centrum starożytnego miasta. Centrum agory stanowił wyłożony marmurem plac, który otoczony był budynkami użyteczności publicznej. Znajdowały się tam świątynie, amfiteatr oraz pasaże handlowe. W południowej części archeolodzy natrafili na ruiny okazałych term.

W drodze powrotnej do auta zatrzymaliśmy się jeszcze w jednej z kawiarenek. Obsługa jak w każdym innym miejscu, gdzie zatrzymywaliśmy się do tej pory, była wyjątkowa miła, dużo uśmiechu, serdeczność, zimna woda gratis, darmowe drobne przekąski podawane nawet przy zamówieniu tylko napojów.

Chciałabym wrócić tu na dłużej np. w październiku lub na przełomie kwietnia i maja, kiedy to temperatury nie są tak wysokie jak w sezonie letnim.

Plażowanie coraz bardziej mnie nudzi i męczy więc marzę o tym, aby w końcu wybrać się do Grecji na własną rękę, zobaczyć ją od innej, typowo turystycznej strony. Myślę, że taki wyjazd będzie nie tylko bardziej atrakcyjny, ale i mniej kosztowny.

więcej zdjęć w galerii poniżej:

autor: Edyta Gawarska

zdjęcia: Marzena Sobczyńska

 

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X