23.07.2019, 08:30

Podlasie na weekend

Weekend to dobry czas na chwilę wytchnienia i odpoczynku. Oderwania myśli od codziennych obowiązków i trosk. To również dobry czas na poznawanie Polski a jest ona niezwykle piękna. Dziś przed Wami Podlasie, niecałe, ale w całej swej krasie.

Podlasie to niewielki obszar, ale niezwykle bogaty w piękną przyrodę i atrakcje turystyczne. Pewnie dla większości znane jest z Puszczy Białowieskiej i rezydujących tam żubrów.

Ale Podlasie to wiele małych miast, miasteczek i wsi położonych urokliwie między polami i lasami. To miejsce czyste, a zatem gniazd bocianich znajdziecie tu bez liku.

Podlasie jest katolicko - prawosławne, dlatego na każdym kroku można napotkać kościoły lub cerkwie, no i cmentarze (jak czytacie czasem moje wspominki z podróży, to już wiecie, że cmentarze są dla mnie niezwykle ważne, stanowią bowiem element kultury i tradycji kraju, regionu). Nierzadko można zobaczyć naprzeciw siebie cerkiew i kościół.

Mieszkałam w Czarnej Średniej, położożej między Drohiczynem a Siemiatyczami. Wzdłuż drogi stoi wiele wiekowych, drewnianych domów. Są i takie z cegły, jak tem, w którym dane mi było mieszkać. Piękny, 118 - letni dom z duszą, historią, kaflowymi piecami i pięknym ogrodem.

Pierwszą wycieczkę odbyliśmy do Korycin, w których stworzony został Ziołowy Zakątek. Zgromadzono tu wiele XIX-wiecznych wiejskich domów, w których zorganizowano miejsca noclegowe, pracownię ceramiczną, sklep z ziołami. Trzeba bowiem wiedzieć, że Podlasie słynie z ziołolecznictwa i zielarstwa. Jest również restauracja i sala weselna.

Jest też tam wiele miejsce dla wiejskiego zwierzyńca - kury maści wszelakiej, gęsi, indyki, perliczki i kaczki, a także świnie, kozy i owce. Wszystko to można podziwiać zwiedzając Ziołowy Zakątek. Zadbano również, by pokazać dawne sprzęty używane w rolnictwie. Idąc ścieżką przez las trafiamy do miejsca magicznego - zakątka czosnkowego, w którym można się inhalować, ogrodu bibilijnego, wiejskiego kościołka z XVII w, za którym rozpościera się różany ogród z dziesiątkami różnych odmian róż, łagodnie przechodząc w całe pole dzikich róż gęsto posadzonych, wśród których stoi przepiękny różany domek, w którym można napić się np. różanej herbaty. To idealna sceneria na ślub i wesele, którego akurat byliśmy świadkiem.

Obok pola dzikich róż znajduje się coś na kształ kurhanu, dużej piwnicy wiejskiej, ziemianki, z dwoma dużymi oknami ze szprosami i drzwiami po środku - to również miejsce noclegowe. Może dla nowożeńców, którzy właśnie ślub wzięli? Wyjdą rano na trawę mokrą od rosy i znajdą się w różanym ogrodzie... Ach, jak romantycznie :)

W niedzielę były aż dwie wycieczki, a co, niedziela.

Pierwsza, do ważnego dla prawosławnych miejsca - Grabarki. To cerkwiew i cały kompleks klasztorny położony na wzniesieniu, wśród sosen i brzóz. Charakterystycznym widokiem jest całe morze krzyży przynoszonych tu przez wiernych w intencjach. Małe, duże, kolorowe, drewniane, mosiężne, z napisami. Za cerkwią niewielki cmentarz otoczony równo przyciętymi tujami. Miałam to szczęście, że pierwszy raz udało mi się być na kawałku mszy prawosławnej. Nie ma tam ławek dla wiernych, wszyscy stoją. Msza cała śpiewana, pięciu popów, chór prawosławnych mniszek i wierni a wszystko w starocerkiewnym. Poruszające. Pośrodku misy z piaskiem, których można wstawiać świeczki w intencji. Wstawiłam swoją i ja.

U podnóża wzniesienia płynie święta rzeczka, w której warto obmyć chorą część ciała, czy napić się. Wokół można kupić podlaskie pamiątki lub smakołyki, takie jak sękacz czy mrowisko.

Kolejnym podlaskim  miastem na mapie zwiedzania był Ciechanowiec ze skansenem. Muzeum Rolnictwa zostało zaaranżowane na olbrzymiej powierzchni, na której można oglądać stare, wiejskie domostwa i maszyny. Wokół domostw biegają kury a w zagrodach beczą owce, stworzone są małe warzywne i kwietne ogródki. Idąc dalej trafiamy na ogród ziołowy i nie wiedzieć czemu zagrodę pawi. Pięknych, dorodnych, jakże kolorowych, nie wiedzieć tylko czemu zamkniętych w klatkach, w przeciwnieństwie do tych w Łazienkach Królewskich. Na pewno nie jest to miejsce bardzo komercyjne. Brak zwykłej budki z napojami a gorąco było. Pamiątki to takie odpustowe drewniane sztućce do kuchni, czy drewniane zabawki. Nie znalazłam ani jednego cudnego aniołka czy dzwoneczka.

Pogoda była wyśmienita i choć czasem gdzieś coś zagrzmiało i spadło kilka kropel deszczu, to ponoć w Czarnej Średniej nigdy nie ma burzy i wielkich deszczy...

W takich miejscach śpi się wyśmienicie - ciemno okrutnie, ale jakie gwiazdy cudne widać. Szkoda, że to nie był jeszcze czas na spadające gwiazdy...

Tak czy siak, Polska jest piękna, warto ją choćby weekendowo zwiedzać, bo tyle miejsc jeszcze nieodkrytych a wartych poznania.

 

Tekst i zdjęcia: Katarzyna Krauss

 

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X