16.01.2021, 12:15

OtwieraMy się!

Dawid Ciepielewski to człowiek czynu, który nie poddaje się i walczy każdego dnia. Społecznik, który stworzył grupę #otwieraMYsię i wspiera polskich przedsiębiorców. Dziś w szczerej rozmowie, po co to wszystko i czy ma to sens.

 

Katarzyna Krauss: Czym zajmujesz się na co dzień i skąd pomysł założenia grupy otwieraMY się I Polska?

Dawid Ciepielewski: Na co dzień, jestem synem, partnerem, ojcem, przedsiębiorcą, społecznikiem. Założona przeze mnie grupa #otwieraMYsię nawiązuje do akcji zapoczątkowanych przez stowarzyszenie WIR Masz Głos i kontynuowanej między innymi przez Góralskie Veto. Jest to baza miejsc otwierających się, ale także zryw obywatelski.

 Od jak dawna działasz na rzecz przedsiębiorców, którzy przez decyzje rządu musieli się zamknąć lub w inny sposób ograniczyć działalność?

Od wielu miesięcy zastanawiałem się, jak mogę zapobiec i w jaki sposób mogę ostrzec ludzi przed katastrofalnymi konsekwencjami restrykcji, obostrzeń i zaleceń ze strony rządu. Martwiło mnie, że będzie to miało ogromny wpływ na nas wszystkich, na osoby posiadające swoje firmy, osoby pracujące, ale także dzieci i młodzież. W okolicach września założyłem Bielską Grupę Wsparcia i tak to się zaczęło.

 Ilu udało Ci się przedsiębiorców zrzeszyć?

Trudno powiedzieć ilu przedsiębiorców bierze udział, ilu nawiązuje kontakty i działa. Wiem, że po 3 dniach w grupie mamy już ponad 11 tysięcy osób. Lubię rozmawiać, spotykać się i wymieniać poglądy a także otwierać ludziom oczy na pewne kwestie. Rozmawiałem z wieloma osobami i wszyscy mieli nadzieję, że to wszystko co się aktualnie dzieje w Europie i na świecie jest chwilowe. Niestety tak nie jest i z przekazu medialnego widać, że końca nie widać. Zatem, jeśli ktoś myśli, że go to ominie jest moim zdaniem w błędzie. To efekt domina. Sądzę, że jak najszybciej należy przywrócić normalność sprzed pandemii. Otworzyć, pracować i żyć, tak jak to uczynili m.in. Szwedzi. Musimy sobie nawzajem pomóc, by jak najmniej osób ucierpiało, bo konsekwencje już są widoczne i wiele osób straciło pracę, musiało zamknąć działalność czy obniżono im wynagrodzenia. Nie mówiąc już o innych sprawach jak kłopoty zdrowotne i brak opieki medycznej, zamknięte szkoły, przemoc w rodzinach...

 Łatwiej w grupie?

Zdecydowanie tak. Tylko razem jesteśmy w stanie coś zdziałać. Upór społeczny, chęć do działania a nawet obywatelskie nieposłuszeństwo są lepsze od biernej postawy. Wielu z nas jest wygodnych i woli sprzed telewizora wydawać osądy na temat wszystkich i wszystkiego. Nie mamy na co czekać, musimy działać, wspierać się i nie dać się poróżnić. Grupy wsparcia są potrzebne, aby nie zostać z problemami samemu sobie.

Jak oceniasz ostatnie działania rządu, który nagle zaczyna mówić o łagodzeniu obostrzeń?

W ocenie wielu lekarzy, naukowców i ekonomistów należy jak najszybciej otworzyć gospodarkę i znieść obostrzenia. Dać ludziom żyć normalnie. Tak też uważam. Dlatego musimy się łączyć, zrzeszać, wspierać i nie czekać aż ktoś to zrobi wszystko za nas. Przygotujmy się do otwarcia swojego biznesu, poradźmy się prawników i działajMY! 

Jak sytuacja w naszym kraju wpłynęła na Twój biznes? na Twoją rodzinę?

Martwimy się, myślimy i działaMY, ale najważniejsze, że jakoś sobie rodzinnie radzimy i wspieramy się. Znam wiele osób, które ucierpiały za sprawą pandemii i podejmowanych działań - ograniczenia działalności, wprowadzania niezrozumiałych zaleceń i wymagań dotyczących zachowań społecznych. Wiele osób zaczyna mieć wątpliwości a nawet kwestionuje zasadność podejmowanych przez rząd działań. Sam mam wiele pytań i wątpliwości.

Myślę, że większość osób już wie, że zamknięcie gospodarki spowoduje masowe zwolnienia a co za tym idzie zubożenie społeczeństwa, biedę i wiele ludzkich dramatów. Budowany i znany nam świat posypie się jak domek z kart.

Niedawno pisałam o mojej klientce i znajomej z branży gastronomicznej: Justyna Sypka zarządzała imperium- jak radzą sobie pozostali?

To straszne i przerażające co przeżywają przedsiębiorcy tacy jak Pani Justyna. Wiele osób jest w dramatycznej sytuacji, bo musi spłacać kredyty i leasingi, ma opłaty, do tego trzeba utrzymać rodzinę, dzieci, to wszystko wymaga energii i ciężkiej pracy. Niektórzy restauratorzy próbują ratować się zamówieniami na wynos. Hotelarze mają kłopot z obejściem przepisów, właścicielom stoków ograniczono sezon (ferie) do 2 tygodni i ich zamknięto i tak dalej. A gdzie branża fitness, przewodnicy turystyczni, piloci wycieczek, branża weselna, przewoźnicy autokarowi i tak dalej, i tak dalej. Wiele osób nie potrafi się odnaleźć w obecnej sytuacji i popada w depresję, ma stany lękowe. Wiele osób nie przyznaje się do swojej ciężkiej sytuacji materialnej, nawet w domu. Strach, stres i bezradność wpływają na ich psychikę i osłabienie odporności. Dochodzi do wielu tragedii. Wiem z doświadczenia, że wiele osób nie wie co zrobić, bo z jednej strony się boją represji, mandatu, sanepidu a z drugiej chcieliby otworzyć i pracować. Niektórzy sądzą, że rząd zaraz poluzuje obostrzenia i będziemy mogli wrócić do pracy, inni aby przetrwać szukają pomocy na platformach crowdfundingowych bądź czekają na pomoc w postaci zwolnień, tarcz, bezzwrotnych pożyczek. Większość przedsiębiorców jednak zamiast czekać, chce normalnie pracować. Dlaczego rządzący zakazują jednym prowadzenia działalności, podczas gdy inne firmy, sklepy są otwarte cały czas? Kto i na jakiej podstawie decyduje kogo zamykać a kogo nie?

Czy myślisz, że zastraszą Was wizytami, mandatami?

Niestety nikt by nie pomyślał, że w XXI wieku, pójście na obiad do restauracji będzie czynem heroicznym i odważnym, nie mówiąc już o otwarcie lokalu dla swoich klientów. Wiele obiektów i lokali chce dołączyć do akcji #otwieraMYsię, jednak jest zastraszona. Widzimy jak działa policja i sanepid. Są już sygnały od osób zdecydowanych na otwarcie, że mieli wizyty policji i sanepidu zanim zdążyli się otworzyć. W ocenie wielu osób jest to próba zastraszenia. Zgodnie z informacjami od adwokatów i radców prawnych, nie można nikomu, bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, całkowicie zakazać prowadzenia działalności, co potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu w swoim wyroku dotyczącym fryzjera działającego podczas lockdownu, a także wielokrotnie kwestionował to Rzecznik Praw Obywatelskich. (Pisałam o tym tu: Czy zaleje nas fala pozwów - przyp.red.)

Wiele osób mówi - przebranżowij się, zmień pracę? Jak na to reagujesz? (O tym też pisałam: biznes w czasach zarazy)

Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Słyszałem nie tak dawno podobne hasło: "Zmień pracę, weź kredyt". Trudno radzić tym, którzy sami nie byli w tak trudnej sytuacji. Myślę, że dla nas wszystkich byłoby lepiej, abyśmy znieśli wszystkie obostrzenia i skupili się na tym co potrafimy najlepiej oraz na tym co sprawia nam radość. Nie dajmy się zastraszyć, walczmy o swoje prawa i nie czekajmy aż inni zrobią to za nas. W naszych rękach jest nasz los bo za chwilę może być za późno. Musimy wszyscy w końcu wyjść z naszej strefy komfortu i bronić gwarantowanych nam przez przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej praw.

 

Rozmawiała: Katarzyna Krauss

zdjęcia i grafika: archiwum prywatne Dawid Ciepielewski

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X