23.03.2021, 08:45

Opowieść Podręcznej Made in Poland

Telefon powitał mnie dzisiaj wzmianką, że jeszcze tylko 40 dni dzieli mnie od nowego sezonu „Opowieści Podręcznej”, a chwilę później w kawowym newsroomie, telewizja informacyjna przypomniała mi, że Podręczna Made in Poland staje się już. Każdy dzień dostarcza kolejnych materiałów do wewnętrznych wzburzeń i wynurzeń. Dla czystości energii i umysłu przyjęłam model „zauważam, komentuję, ale otaczam miłością”. Czasami, aby być w zgodzie ze sobą, musisz podjąć trudne decyzje, powiedzieć mocne słowa. Czasami, aby móc spojrzeć sobie w oczy, musisz zaakceptować fakt, że inni będą patrzyli na ciebie z wyrzutem.

Podejście pielęgnujące cierpiętniczą wizję świata wikła nas w coraz większą matnię wyrzutów sumienia z odczuwanych przyjemności, wstydu z powodu szczęścia, dyskomfortu w sytuacji satysfakcji i sukcesu. Stłamszona ofiara jest łatwiej "zarządzalna". Czy mam/masz odwagę wyrwać się z błędnego kręgu zaszczepionych przekonań?

Dyskurs społeczny na temat roli kobiety, praw kobiet, kobiecej mocy, solidarności, obecności w przestrzeni publicznej odbywa się współcześnie w atmosferze agresji, skandalu i sensacji, podsycanych przez polityczno-kościelne elity. Jako kobieta i matka, osoba aktywna mentalnie i całkiem sprawna intelektualnie obserwatorka rzeczywistości, każdego dnia pochylam się nad tematem czekającej nas przyszłości, analizując kroki podejmowane przez władzę, wdrażane przepisy i rozwiązania, dostrzegam coraz więcej stosików na miarę XXI w.

Czy oglądając 3 lata temu pierwszy sezon poruszającego serialu Opowieści Podręcznej, byłam straszną naiwniarą, wierząc, że tak przerażające wizje są nierealnym wytworem social-political-fiction? Że, owszem, coś takiego może mieć miejsce w krajach trzeciego świata, w krajach fundamentalistycznych, w państwach religijnych lub rządzonych przez dzikich watażków, ale nie u nas! Do zeszłego roku wierzyłam, że radykalizująca się polityka naszego państwa ma swoje nieprzekraczalne granice. Pamiętałam, że moja Polska, będąca kolebką nurtów wolnościowych, w wiekach oświeconych chroniąca Żydów, reformatorów, heretyków i schizmatyków, czasami miewa humory, czasami spali lub ukamienuje.

Wierzyłam, że moja Polska jest krajem, w którym ludzie wiedzą, że kocha się osobę, a nie płeć, a tęcza spina dwa odległe bieguny. Kołtuństwo i ksenofobia są u nas obecne w marginalnym stopniu - mówiłam - a społeczeństwo pomimo swoich deficytów, w kardynalnych wartościach jednoczy się pod hasłem „wolność, równość, braterstwo”... Naiwności słodka, bezbrzeżna głupoto optymizmu, nakładająca życzeniowe kalki swojego myślenia na otaczającą rzeczywistość. To jednak moje frankofilskie skłonności, niewytłumione francuską megalomanią lub oksytańska inkarnacja sprzed wieków, melancholijnie przywołała nieuprawniony sentymentalizm. Faktyczne skłonności naszych rodaków raczej szybują beztrosko na Wschód, śladem idei "wzmożona kontrola - dźwignią społecznego zaufania", myślą nieskalane. I tu pojawia się pytanie, gdzie podziały się wtłaczane przez wieki katechezy cnoty, zwane przez pismo kardynalnymi: roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo.

Rozglądając się z właściwą uważnością, zauważymy, że kardynalnie purpurowa jest głównie otaczająca nas mgła nienawiści, fałszu i obłudy, gęstniejącą wokół, by odwrócić uwagę od cnoty, która przedwcześnie została tak wielu odebrana.

Tak oto nasze opiekuńcze państwo z jeszcze bardziej troskliwym Kościołem wchodzą z butami do naszych domów, sypialni, łóżek, depcząc resztki pozostałej z dzieciństwa godności swoich obywatelek i obywateli, narzucając jedyną prawomyślność i odbierając prawo samostanowienia. Bezrefleksyjny i przemocowy komentarz pana Tomasza Królaka, że "Kościół trzeba kochać, choćby przez łzy", wypowiedziany na wizji przed milionami ludzi, to kontynuacja narracji "zgrzeszył, no zgrzeszył, kto z nas nie grzeszy?!". I człowiek zaczyna się zastanawiać… „Hmm? No, w sumie ja. Ja tak nie grzeszę!”

Wyznawczynie pro life challenge mówią o pękającym im sercu na wieść o zakłóconych modlitwach, piszą o sercach pękających na wieść o walce o prawo do zabijania własnych dzieci. Język i cała nomenklatura, wykorzystywane w tej komunikacji, wyrzygują gigantyczny wręcz, emocjonalny ładunek nienawiści, oceny i przedprocesowego wyroku skazującego przyszłą potencjalną morderczynię, zanim zdążyła sięgnąć po należne jej narzędzia ochrony godności.

Uderzające jest to, że ciężar grzechu, skalania, popełnienia czynu zabronionego, w tej prawicowo-katolickiej narracji stygmatyzuje ofiary. Katom się coś po prostu przydarza.

Nieustannie w mojej głowie wybrzmiewa echo pytania, w którym momencie religijny światopogląd jakiejkolwiek grupy społecznej, ma stać się prymatem determinującym wybory i prawo całego państwa? Słucham haseł „to nie ma nic wspólnego z wiarą”, „fundamentalne prawo do życia”, czy moje ulubione wezwanie „moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka” - z nadrzędnym prawem do życia i godności inkubowanego, a nie inkubatora. Upiorna myśl, byle dotrwać do porodu. Byle... byle jak, byle z kim, byle co, byle kto... a potem jakoś będzie. Aż dziw bierze, ze wizja tego jak będzie pozwala mi spać.

A będzie tak: najpierw odbiorą nam całkowicie prawo do godności i decydowania o przyszłości naszej i naszych rodzin. Chwilę później, odrzucając stambulską demoralizację (nie jakiś Bonaparte, ale Jan III dał przykład, to nasza ekipa miałaby nie dać im rady?!), w trosce o tradycyjne wartości usankcjonują gwałt małżeński, przemoc psychiczną i ekonomiczną, a cała Polska będzie dumna niczym Zakopane.

Potem naszemu zrodzonemu pod przymusem potomstwu odbiorą prawo bezpiecznego i zdrowego rozwoju, bo jak głosi naczelny krajowy edukator, bicie dzieci jest wyrazem miłości, w niektórych rodzinach jedynym, z jakim mają do czynienia. Oczywistym jest fakt, że ubieranie JPII w złoto i jedwabne szaty jest słuszniejszym elementem edukacji niż podstawowa wiedza o człowieku i jego rozwoju. Wystarczy przecież, że wiemy o najważniejszych 7 dniach, bez względu na to co myśli o tym jedna czy druga Ewa, marna żebro-rośl Adama.

Następnie zadbają o to, aby dorastające dzieci nie miały dostępu do niemoralnej wiedzy o sposobach rozmnażania się gatunku. Kluczowe jest, by nic nie zablokowało potencjału cudu życia, z pominięciem świadomości źródeł jego pochodzenia. Przecież żadna różnica, czy to efekt uboczny nastoletnich, hormonalnych ekscesów, podszytych naturalną ciekawością i potrzebą doświadczania, czy świadome i przemyślane rodzicielstwo. Idźmy w dzietność!

Tą piękną galopadą radykalnej mentalnej lobotomii nasi liderzy i liderki wiodą nas ku świętości i zbawieniu, podając sobie ręce na znak pokoju.

A cóż ja mam przeciwko temu? Z pewnością posypią się głosy dostrzegające jedynie antyreligijny wydźwięk. Tak jest prościej. Nie dostrzegać problemu i atakować personalnie. Uciec do złośliwości, deprymowania osoby zwracającej uwagę, do ataku w formie obrony. Standardowa odpowiedź „a Ty to...” pojawia się w automatyce umysłu.

A ja jestem przekonana, że jakkolwiek każda religia jest stworzona, by zabijać w człowieku wiarę i wtłaczać go w ramy systemu, to jest całe mnóstwo osób zewnątrz sterowalnych, potrzebujących przewodnictwa i wskazania co jest dobre, a co złe. Te osoby potrzebują kościoła, wsparcia, autorytetów. Tym boleśniejsza jest obserwacja, jak pod płaszczykiem miłości bliźniego i troski o Dusze, przemycane jest przyzwolenie na nienawiść, mizoginizm, szowinizm, przemoc i gwałt. Jak ludzkie oblicze kościoła wykrzywia paroksyzm zła. Takiego czystego i pierwotnego. Stojąc bezczynnie bliżej lub dalej od epicentrum wydarzeń uczestniczymy w tym sankcjonowaniu bezprawia. Odpowiedzialność oznacza konieczność podjęcia suwerennej decyzji, co z tym zrobimy. Czy będziemy trwać w milczącej zgodzie i bezsilnym przyzwoleniu? Czy mając świadomość, że na decybele krzyku wpływa ilość gardeł tłumu, z których wydziera się sprzeciw, a także narażając się na ostracyzm, odnajdziemy swój głos? O czym będzie Twój głos?

 

Txt: Matylda M. Jagłowska

Zdjęcie: Adam Janowski

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X