03.02.2017, 11:47

O muzyce lat 30. Anna Maria Jopek

Anna Maria Jopek nagrywając swoją nową płytę "Minione" (dziś premiera) przesłuchała ponad 700 tang. Wybrała te, które zainspirowały ją najbardziej (m.in. „To ostatnia niedziela", „Rebeka", „Twe usta kłamią”) i mogły stać się pomostem między tym co minione, światem lat 30. , a współczesną muzyką. Nagrała je z legendarnym pianistą kubańskim Gonzalo Rubalcabą i jego trio jazzowym.

 

 

 

Płyta jest świadectwem tego jak ludzie tamtych czasów potrafili żyć muzyką. Tańczyli, przytulali się i pięknie pisali o uczuciach. Mimo upływu prawie stu lat od ich powstania, mają w sobie taką czystość formy i prawdę, że wciąż i wciąż na nowo możemy siebie w nich wyśpiewać.

 - Lata trzydzieste poprzedniego stulecia były podobno najpiękniejszym czasem dla mojego miasta – Warszawy. Babcia zdążyła mi to opowiedzieć i wytańczyć. Po wojnie, wraz z przyjaciółmi próbowała wskrzesić tradycje potańcówek, ale po wojnie nic już nie było takie jak przedtem. Moje pokolenie urodziło się zupełnie niezdolne do tańca – opowiada piosenkarka.

Kiedy nagrywała „Minione”, nieustannie myślała o kobietach, z których linii pochodzi. O tym, że śpiewa melodie skomponowane w najpiękniejszych latach ich życie. Latach beztroskiej młodości, koralowych ust, smukłych brwi i przepastnych miłości, na które było mnóstwo czasu. 


 - Były to czasy zachwycające w sztuce. Lata mojej ulubionej muzyki. Ewolucja harmonii, jak dla mnie, mogłaby zatrzymać się w tym właśnie miejscu historii. I tylko nie do pojęcia, że człowiek tamtej kultury i wrażliwości mógł ruszyć w obłęd wojny. Dla mojej Babci Ireny, Prababci Valeski, Cioci Janeczki, kiedy wybuchła wojna, liczyło się tylko jedno – żeby ocalić dzieci. Nie tylko własne. To były niesamowicie dzielne kobiety. Umiały tańczyć i umiały żyć – dodaje Jopek

Piosenkarka lubiła myśleć o Nich przetrząsając archiwa nagraniowe w poszukiwaniu piosenek na spotkanie z Gonzalo Rubalcabą, genialnym kubańskim pianistą. Kiedyś, kiedy nagrywali „Polannę”, opowiadała Gonzalo o polskich tangach międzywojennych, odpowiedział jej wtedy, o tym, że Kuba była wtedy portem całego świata, chłonęła melodie wszystkich w tranzycie i najpewniej zna większość piosenek, o których mu opowiadała.

- Ale wtedy, pięć lat temu, nie nagraliśmy żadnej z nich. Tamte nagrania były dedykowane innym tematom. Musieliśmy spotkać się raz jeszcze. Nieprzypadkowo teraz. Może ta muzyka, w której przeszłość przenika się z przyszłością, polskie, żydowski czy argentyńskie okazuje się być równie dobrze kubańskie, będzie nie tylko moim szczęściem spotkania Gonzalo, ale także głosem tęsknoty za światem jedności, pokoju, wzajemnego szacunku i zaufania. „All we need is love” śpiewał Paul McCartney. Teraz bardziej niż kiedykolwiek – dodaje na zakończenie nostalgicznie Anna Maria Jopek.

 

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X