19.08.2021, 09:51

O dziewczynie z Japonii, która boi się zawalczyć o siebie!

Wciąż kobiety wrzuca się do wąskich szufladek, a każde odstępstwo wywołuje u innych zdziwienie, strach, a nawet wściekłość. Dlatego kiedy tylko wpadają nam w ręce książki o damach, które burzą stereotypy, od razu o nich piszemy!

„Dziewczyna z konbini” to powieść o społecznym niedopasowaniu i inności, które czasami przyjmują niepokojące oblicze. Udzielając powieściowej Keiko głosu, autorka książki Sayaka Murata portretuje kobietę, która świadomie wyrzeka się swojej indywidualności i próbuje się dostosować do obowiązującego systemu.

Bohaterką książki jest Keiko Furukura, która w wieku trzydziestu sześciu lat wciąż pracuje dorywczo w konbini, jednym z sieciowych sklepów wielobranżowych, w których ekspedientami są zazwyczaj studenci lub imigranci. Lekceważąc presję rodziny, dziewczyna nie dąży do podwyższenia swojego statusu społecznego, nie chce też założyć rodziny. Od dzieciństwa ma problemy z dopasowaniem się do otoczenia oraz zrozumieniem i odczuwaniem emocji. Ściśle określone zasady panujące w konbini zapewniają aspołecznej Keiko poczucie bezpieczeństwa, a uniform, który nosi w pracy, staje się częścią jej tożsamości. Do bólu poukładane życie bohaterki wywraca się do góry nogami, gdy w sklepie pojawia się Shiraha, chłopak z podobnymi problemami.

Autorką książki jest Sayaka Murata: najsłynniejsza współczesna pisarka japońska. W 2016 roku zdobyła tytuł kobiety roku japońskiego „Vogue’a”. Rok później znalazła się na liście najważniejszych współczesnych pisarzy prestiżowego czasopisma „Freeman’s: The Future of New Writing”. Mimo literackiego i komercyjnego sukcesu do niedawna dorywczo pracowała w konbini, skąd zaczerpnęła inspirację dla swojej powieści.

Ta mała książeczka ma minimalną treść, bardzo w stylu japońskim. Jej cudna okładka zachęca, by wsadzić ją do kieszeni i już nigdy się z nią nie rozstawać. Powieść gwarantuje minimalną dawkę emocji dla osób, które mają dość gadania i słuchania wynurzeń innych mieszkańców planety Ziemia. Bo to właśnie większość z nich zarzuca radami kobiety, jak żyć. Tak jak znajomi bohaterki, którzy próbują wrzucić ją do worka znajomych sobie ról społecznych: matki, żony, karierowiczki. A ona chce żyć po swojemu. Jest kompletnie niedopasowana i inna… w ich wyobrażeniu, o tym jaka powinna być i jak ma wyglądać jej życie.

Lektura „Dziewczyny z konbini” Sayaka Murata oczyszcza. Po niej już nic nie jest takie same, bardziej swobodnie można pędzić przed siebie, bez względu, czy komuś się to podoba, czy nie. Do tej książki podejrzewam, że będzie się często wracać, by przypomnieć sobie, że: „Ludzie wchodzą w życie każdego, kto odbiega od normy”.

Nie ma się co rozpisywać o treści, bo tę książkę trzeba posmakować samemu. To na koniec taki tylko smaczek z niej: „Nasz świat niczym się nie różni od tego z neolitu. Mężczyźni, którzy polują, i kobiety, które nie rodziły… Jednostki nieprzydatne dla wioski są usuwane. Wszyscy tak rozprawiają o nowoczesnym społeczeństwie, indywidualizmie, ale do życia tych, którzy nie chcą przynależeć do wioski, to się wtrącają, naciskają ich, aż w końcu wypędzają ze społeczności”.

To ironiczna opowieść o tym, że świat normalnych ludzi nie znosi odmienności. Obce elementy są po cichu likwidowane. Ci, którzy nie pasują, zostają usunięci.

Ps. Nie lękajcie się! Nikt nie ginie na końcu książki, a nawet…

Txt: Jowita Kamińska

Foto: unplash
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X