09.11.2020, 08:45

Niepodległość jest rodzaju żeńskiego, Polska też...

W Polsce, jeśli chodzi o historię - tylko się o facetach pamięta. Aleksandra Piłsudska zawsze była lojalna wobec Komendanta. Ale my, ponad sto lat później naprawdę możemy spojrzeć na to inaczej i oddać kobietom sprawiedliwość – mówi Donata Rapacka, ze Stowarzyszenia Żoliborzan.

 

KATARZYNA KRAUSS: Nazwałaś swoją córkę Jadwiga, ku pamięci córki Piłsudskiego?

DONATA RAPACKA: Trochę z sentymentu dla Jadwigi Jaraczewskiej, trochę też na cześć Jadwigi Andegaweńskiej – podobało mi się, że była nie tylko królową, ale i królem Polski. Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska – najbardziej znana Jagódka drugiej RP, kobieta z ogromną klasą, pilot w służbie RAF, potem architekt, niesamowity życiorys.

Co warto pamiętać o niej?
Może przede wszystkim warto pamiętać, że nie tylko mężczyźni tworzą historię.

Działasz społecznie na Żoliborzu, kochasz historię i ponoć mama Jadwigi działała też w tej dzielnicy?

Aleksandra Piłsudska w dwudziestoleciu międzywojennym  skupiła się na działalności społecznej, na Żoliborzu opiekowała się Szkołą Rodziny Wojskowej przy ulicy Czarnieckiego prowadzoną przez panią Janinę Dunin-Wąsowiczową. Zachowały się fenomenalne zdjęcia z sadzenia młodych drzewek przez społeczność szkolną, na których pani marszałkowa osobiście trzyma łopatę...

Jest gdzieś upamiętniona jej działalność?

Zdaje się, że jedna szkoła podstawowa w Suwałkach – to stamtąd pochodziła Aleksandra Szczerbińska. Podczas gdy w każdym właściwie polskim mieście w reprezentacyjnych miejscach są ulice, place i szkoły imienia Józefa Piłsudskiego. Oczywiście ona nie miała takich zasług, ale przecież była legionistką, działaczką PPS i POW, zajmowała się odpowiedzialnymi i niebezpiecznymi rzeczami.

Co warto o niej zapamiętać. Szczególna była jej rola w akcji w Bezdanach. Przemycała na sobie tonę broni!

Przemycała broń i materiały wybuchowe, zajmowała się też sprawami organizacyjnymi, ryzykowała nieustannie – nie tylko pod Bezdanami – zresztą nie tylko ona, również inne kobiety – np. Janina Prystorowa.

Po udziale w takiej akcji wróciła do kuchni?

Nie wróciła do kuchni, bo chyba nigdy w niej nie siedziała. Takie były czasy, że głównym celem była Niepodległość, a ona zawsze była lojalna wobec Komendanta. Ale my, ponad sto lat później naprawdę możemy spojrzeć na to inaczej i oddać kobietom sprawiedliwość.

Można powiedzieć, że zanim spotkała tyrana Józka – robiła swoje, czyli działała politycznie. Dała się potem sprowadzić do roli kury domowej?

Oczywiście, że Marszałek był postacią kontrowersyjną, zwłaszcza pod koniec życia, ale trudno nie mieć do niego szacunku, nie myślę o nim jak o tyranie. Znali się wiele lat i wiele lat działali wspólnie. Panią Piłsudską towarzyszka Ola została dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, już po urodzeniu Marszałkowi córek i po śmierci jego pierwszej żony – Marii Juszkiewiczowej, „Pięknej Pani”- również działaczki niepodległościowej. Działając społecznie w odrodzonej Polsce Aleksandra Piłsudska zrobiła z pewnością wiele ważnych i dobrych rzeczy, ale tak już jest, że mniej się pamięta o tych, którzy „pracują u podstaw”.

To dziwne, że historycy o tym nie pamiętali. Ostatnio jakby więcej się mówi…

Tak, na szczęście – przecież Niepodległość jest rodzaju żeńskiego, Polska też...

Ciągle jeszcze patriarchat dominuje w Polsce, jeśli chodzi o historię. Tylko się o facetach pamięta. Nic się nie nauczyliśmy od wnuka Piłsudskich, który mówił, że nie jest z rodziny legionisty, tylko legionistów… Szkoda… Rola Oleńki była porównywalna do Marszałka, prawda?

Marszałek był jednak postacią niezwykle charyzmatyczną, o niesamowitej energii – unikałabym takich prostych porównań, jednak to prawda, że cały czas łatwiej nam przychodzi upamiętnianie mężczyzn, którzy walczyli szablą czy karabinem niż nawet najbardziej zasłużonych kobiet.

Co roku jeździcie do Sulejówka z rodziną. Co jest najważniejsze, gdy mówisz dzieciom o tamtych czasach? Co chcesz, żeby zapamiętały Twoje córki?

To jest takie stare i dobrze znane słowo „patriotyzm”, które niestety w naszych czasach bardzo często bywa zawłaszczane przez zwolenników upamiętniania mężczyzn z szabelkami...
 

Donata Rapacka – żoliborzanka. Od lat bardzo aktywnie działa w Stowarzyszeniu Żoliborzan. Od 2010 roku jest radną Żoliborza.

Rozmawiała: Katarzyna Krauss

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X