29.11.2020, 14:00

Nauczyciele dnia powszedniego

Pewnie niejednokrotnie nie myślimy o tym, ale tak naprawdę każdego dnia spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy wnoszą coś w nasze życie, czegoś nas uczą. Częściej pewnie zapamiętujemy tych, którzy odcisnęli emocjonalne piętno na nas - miłe lub bolesne. Ale są jeszcze ci pomiędzy, ci którzy nie są tak charakterystyczni, a jednak też są nauczycielami naszego życia. Każdy dzień Cię czegoś uczy, pytanie, czy umiesz przyjmować te lekcje, czy umiesz wyciągać z nich wnioski, by nie popełniać w przyszłości podobnych błędów. Czy umiesz radzić sobie z tym.

 

Wstajesz każdego dnia i zastanawiasz się, co Ci on przyniesie. Czasem przyglądasz się bacznie zdarzeniom, analizujesz je na bieżąco, częściej jednak mijasz je bezrefleksyjnie. Analiza przychodzi po czasie, albo i nie.

Życie doświadcza każdego, jednak nie każdy umie wyciągać wnioski z tych doświadczeń. Jedni załamują ręce i biadolą, że to wszyscy wokół są źli i nieprawi, że to życie zastawia na nich zasadzki. Można oczywiście taką narrację przyjąć, tylko ona do niczego nie prowadzi.

Dziś chcę Ci opowiedzieć o moich ostatnich przejściach, co z nich wyniosłam, czego się nauczyłam i co staram się zmienić.

Przysłowie mówi: "Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki"

Niby je znałam, a jednak jakby nie. Wchodziłam w kolejne spółki, które okazywały się niewypałami. Nie analizowałam, nie słuchałam siebie i swojej intuicji. Nie wyciągałam wniosków. Aż do ostatniej bardzo bolesnej lekcji.

Ale może od początku. Moim problemem (oczywiście nie jedynym) jest to, że traktuję ludzi swoją miarą. Ponieważ jestem nadobowiązkowa, nad-odpowiedzialna, pracoholiczka, nad-uczciwa, to nie przychodzi mi przez myśl, że ktoś, kto jest jak ja wspólnikiem, czy członkiem zarządu, będzie postępował inaczej. A jednak tak myślałam. Przecież pracujemy na wspólny sukces, mamy wspólny cel, by spółka rosła i zarabiała. Ufam niestety bezgranicznie (wiem, wiem, nie do końca to dobre), więc nie kontroluję, nie sprawdzam. Bo przecież ja haruję, czyli oni też, nieprawdaż? No nie. One nie harują. One umiejętnie pływają sobie na powierzchni, nie przemęczając się, byle się utrzymać i otwierają oczy dziwiąc się, że działania nie przynoszą, w takim tempie, jakby oczekiwały, rezultatów.

Dzięki rozmowom z mądrymi ludźmi zrozumiałam, że jestem frontmenem, liderem, że umiem łączyć ludzi, że umiem ich zjednywać sobie, ze świetnie organizuję pracę, że umiem ludźmi zarządzać. Ludzie mnie lubią, ale pewnie dlatego, że ja ich lubię i umiem ich słuchać. Jestem czasem bezkompromisowa, kategoryczna, stanowcza, ale tymi zachowaniami pokazuję też mój system wartości. I nawet jeżeli ktoś ma inny, to nie przekreślam, nie oceniam. Dla każdego jest przecież miejsce obok mnie :)

Zatem nie dla mnie spółki. Kosztują mnie zbyt wiele emocji w trakcie ich trwania, jak i po ustaniu. Ostatnia z nich bowiem doprowadziła do kłótni, waśni a wszystko przez kasę, a właściwie jej brak. I tak, współpraca rozpadła się z wielkim hukiem. W spółce zostałam sama, na całe szczęście, mimo że z długami, które trzeba spłacić. Ale wiecie co... Jestem szczęśliwa. Bo nie oczekują od wspólników nie wiadomo czego. Bo sama zarządzam, podejmuję decyzje i nawet jak są one błędne, to mam pretensję tylko do siebie. Ale za to zrozumiałam, że cudownie wychodzi mi współpraca z ludźmi. Gromadzę ich wokół siebie coraz więcej, a ci, którzy chcą ze mną współpracować, robią to. Z góry ustalamy zasady każdej z aktywności i się ich trzymamy. Jeżeli ktoś mi się nie spodoba, rozstaniemy się. Jeżeli ja komuś nie będę pasować, nie będzie ze mną więcej współpracować.

Zamknięcie starego, otwarcie nowego. Zawsze uważałam, że jak coś się kończy, to robi się miejsce na nowe energie, na nowe możliwości. Świat nam podsuwa oferty, z których możemy wybierać, korzystać, czerpać i dzięki którym możemy działać i zarabiać.

Proces jednak dochodzenia do tych mądrości nie był wcale łatwy, krótki i przyjemny. Wręcz przeciwnie. Była to, i chyba nadal jest, ciężka praca. Praca nad emocjami, nad nauczeniem się nazywania pewnych rzeczy. I w końcu zrozumieniem, że to iż nazwę się frontmenem, liderem, nie oznacza, że jestem zadufana w sobie, tylko, że mam takie cechy, predyspozycje dane przez naturę, które muszę wykorzystać w dobrym celu.

Zdanie sobie sprawy z tego przyniosło swego rodzaju ulgę, ale i radość, że już znam tak na 100% swoje miejsce, wiem, którą drogą mam podążać, że nie mogę być zła na siebie, że podjęłam kiedyś błędne decyzje. Choć przyznam, że wybaczenie sobie jest najtrudniejsze i chyba jeszcze tak w pełni ten proces się u mnie nie zakończył. Skąd to wiem? Ano stąd, że cały czas mam pretensje do byłych wspólniczek o tysiące rzeczy - o lenistwo, o brak odpowiedzialności, o bycie nieuczciwą wobec mnie. Wiem, że jestem na ostatniej prostej, ale ten odcinek, mam wrażenie, jakby był najdłuższy.

Dlaczego nauczyciele dnia powszedniego? Proste. Każda z tych osób bowiem jednak czegoś mnie nauczyła, coś dzięki tym osobom spotkanym na mojej drodze życia osiągnęłam, zrozumiałam, przepracowałam.

I życie jest trochę jak podróż pociągiem. Jedziesz. Na różnych stacjach wsiadają pasażerowie. Mniej, więcej. Jednych prawie nie zauważasz, inni odbywają podróż z Tobą przez znaczącą część Twojego, a tym samym ich życia. Jeszcze inni wsiadają, jadą z Tobą kilka stacji, po czym wysiadają, zostawiając po sobie dobre lub niedobre wspomnienia. To od Ciebie zależy, jak będzie wyglądać ta podróż. Możesz zamknąć się w sobie i nikogo nie widzieć, a potem oskarżać świat i ludzi, że nie są przyjaźni. Możesz jednak wyjąć herbatniki, poczęstować współpasażerów i zobaczyć, jak się ta podróż rozwinie.

Zatem każdemu, kto był w moim życiu i każdemu, kto nadal w nim jest - DZIĘKUJĘ.

A jakie są Twoje doświadczenia? Jakich Ty spotykasz nauczycieli na swej drodze? Ilu podróżnych jedzie z Tobą przez życie w tym pociągu?

Katarzyna Krauss

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X