19.07.2019, 08:50

Marina Abramovic i weekendowy Toruń

Wystawa Mariny Abramovic to dobry pretekst do zawitania w Toruniu choćby na weekend. To miasto rozkwita i zmienia się na lepsze na naszych oczach. Ostatni raz byłam tam turystycznie w 2009 roku! Bo przecież nie będę liczyła wyjazdów do sądów, bo to zupełnie inna bajka.

Na ostatni weekend czerwca postanowiliśmy z przyjaciółmi odwiedzić Toruń. Pretekstem była wystawa Mariny Abramović - serbskiej artystki, performerki, prowokatorki, gorszycielki niejednokrotnie.

Mimo że wiedziałam, że to nie mój świat, wychodzę z założenia, że warto oglądać różne wystawy, chodzić do teatru na różne sztuki, czytać różne ksiązki, by poszerzać horyzonty, by móc z ludźmi wieść dysputy na różne tematy. I tak oto znalazłam się w Toruniu na wystawie Mariny Abramović. To właściwie jeden wielki performens. W każdej sali wyświetlane są filmy z Mariną w roli głównej przedstawiającą, a może odtwarzającą jakieś zachowania mające na celu (chyba) sprowokowanie widza, pobudzenie do myślenia, pokazanie, że można przekraczać różne granice - bólu, intymności, prywatności etc.

No ja tego nie kupuję! To w ogóle nie mój świat i nie moja bajka. Nie muszę mieć performensu z wycinaniem żyletką pentagramu na brzuchu, by przekroczyć granice bólu. I tak mam ją wysoką. Czy mnie zszokowała? Nie. Raczej wyszłam z lekka zniesmaczona  z nierozumieniem przekazu.

Ale znam osoby, którym się to podobało. Zatem, by wyrobić sobie własne zdanie mimo wszystko warto się udać do Torunia, do Centrum Sztuki Współczesnej  https://marina.csw.torun.pl/   - wystawa trwa do 11 sierpnia 2019 roku, więc jeszcze zdążycie.

Nawet jeżeli z jakiś powodów nie będzie Wam dane dotrzeć na wystawę, to jedźcie do Torunia, ot tak po prostu. To miasto zachwyca. Jest piękne, nowoczesne w swej starości. Kawiarnie, restauracje i knajpki są tu na każdym rogu - tradycyjne, nowoczesne, odwołujące się do regionu, stylem przypominające południowe kraje. Warto zatem odwiedzić o te:

- Róże i zen https://www.facebook.com/RozeiZen/  - miejsce niezwykle urokliwe, z zewnątrz niepozorne, ale koniecznie tam trzeba zajrzeć - pyszne jedzenie - krótka karta, wspaniała obsługa, no i ogródek - w nim można się zatracić. Właściwie to ogródek - patio, otoczony ze wszystkich stron ceglanym murem, po którym wije się winorośl, z pomiędzy której wieczorem przebija światło lampek wmontowanych w mur. Stare drzewo daje trochę cienia, ale i nadaje wyjątkowego klimatu. Jak zamknąć oczy, to ma się wrażenie bycia w jednej z toskańskich niewielkich rodzinnych restauracji, a tu proszę. Miłe zaskoczenie - nasza Polska, Toruń.

- 4 pory roku https://www.facebook.com/4poryrokurestauracja/ - restauracja hotelowa, ale niech Was to nie zmyli. Usytuowana w okalających murach miasto, z półcieniami, pięknym ogrodem, węglowym grillem, na którym przyrządzane są świeże ryby, warzywa i mięso. Wszystko na naszych oczach. I znowu, krótka karta, wspaniała obsługa, pyszne jedzenie. Gdyby można było siedzieć i jeść bez ograniczeń (i tych finansowych, i tych żołądkowych) siedziałoby się tam bez końca.

Toruń to jednak przede wszystkim olbrzymia starówka, miasto od strony Wisły okala mur, w którym co jakiś czas przez bramę można dotrzeć głębiej. Rzeka jest szeroka i mocna zazieleniona po jej obu brzegach. Pięknie to wygląda - ta jej dzikość i nieujarzmienie. Niemniej jednak ja jestem zwolennikiem kierowania się miast w kierunku rzeki, a nie od nich odrwacania, więc zawsze od razu wyobrażam sobie jej zagospodorowanie.

W Toruniu jest niezwykle zielony ogród zoobotaniczny. I choć nie jestem zwolennikiem zwierząt w klatkach, to to miejsce warto odwiedzić - sporo zwierząt żyjących w otoczeniu bujnej roślinności.

Będąc tak blisko wiecie kogo, nie mogliśmy się oprzeć i pojechaliśmy zwiedzać. Nie jest to co prawda kicz i rozmach Lichenia, jednak przepych widać tu na każdym kroku, jakby chciano pokazać: "o, tu zainstestowaliśmy Wasze pieniądze". Ewidentnie w architekturze sakralnej zapanowała moda na wyciskarki do soków - jedną mamy w miasteczku Wilanów (nie mylić ze starym, stylowym Wilanowem), gdzie króluje widoczna z daleka, a kolejną w rydzykowie. Czy to dwie jedyne? Mam nadzieję, że tak, ale nie zajmuję się śledzeniem tych jakże wątpliwej urody budynków.

Na pewno warto odwiedzić Toruń i okolice, by włóczyć się uliczkami w starej części Torunia docierając do różnych urokliwych zakątków, podziwiając starą architekturę, zaglądając w podwórka, by na koniec usiąść w jednej z wielu cudownych knajpek.

Zdjęcia i tekst: Katarzyna Krauss

 

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X