24.04.2020, 09:15

Kto teraz wierzy w miłość?

Jeremy Camp jest wielką gwiazdą chrześcijańskiej muzyki. Sprzedaje miliony płyt, a jego koncerty zapełniają stadiony. Największym źródłem jego szczęścia jest jednak odwzajemniona miłość do cudownej Melissy. Wydaje się, że życie nie może być bardziej idealne. Aż do dnia, gdy na zakochanych spada dramatyczna wiadomość. Melissa jest ciężko chora, a szanse na przeżycie są bardzo niewielkie. Mimo starań najlepszych lekarzy, terapia nie przynosi rezultatów. Jeremy i Melissa nie zamierzają się jednak poddać, a sił dodaje im wiara. Czy miłość i moc modlitwy zdołają pokonać śmierć? Czy zakochani odnajdą sens w cierpieniu, które zgotował im los? Film to porywająca opowieść o tym, że wiara, nadzieja i miłość sprawiają, że nigdy nie jesteśmy zdani tylko na siebie.

 

Gwiazda serialu „Riverdale” KJ Apa występuje w filmie „Wierzę w ciebie”, który trzeba oglądać z paczką chusteczek pod ręką. To opowieść oparta na faktach, a  dokładniej, na historii Jeremy’ego Campa, jednej z największych amerykańskich gwiazd. Jego żona, Melissa (w filmie wciela się w nią Britt Robertson), tuż po ślubie zmarła na raka…

Historia o zwykłych ludziach

Reżyserów filmu, Andrew Erwina i Jona Erwina i producenta Kevina Downesa zawsze interesowały historie o zwykłych ludziach, którzy znajdują w sobie niezwykłą siłę w chwilach życiowej próby. W 2018 roku ich film „Dotknij nieba”, opowieść o powstawaniu przebojowego utworu chrześcijańskiego zespołu MercyMe, zarobił na całym świecie 83 miliony dolarów, stając się najbardziej kasową niezależną produkcją sezonu. W „Wierzę w ciebie”, w centrum opowiadanej historii znalazł się nominowany do Grammy piosenkarz i tekściarz Jeremy Camp, gwiazdor sceny muzycznej, który przekuł życiową tragedię – utratę ukochanej osoby – w tworzone piosenki, dając milionom ludzi na świecie nadzieję na lepsze jutro.

Już po pierwszym spotkaniu z Campem oraz jego obecna żoną Adrienne filmowcy wiedzieli, że znaleźli historię, którą muszą opowiedzieć. Erwin wspomina, że poczuł ogromną moc tej opowieści właśnie wtedy, na tym pierwszym spotkaniu, ale, co ciekawe, bardziej od Jeremy’ego Campa przekonała go Adrienne, jego obecna żona.

- Nie będę próbował udawać, że rzuciłem się od razu w wir przygotowań, bo nie zamierzałem wracać przez dłuższy czas do gatunku muzycznej biografii - mówi Erwin. Do projektu przekonali mnie Jeremy i Adrienne. Są małżeństwem od 15 lat, mają trójkę dzieci. Nasz wywiad z Jeremym trwał trzy godziny, a Adrienne siedziała  i czekała, aż skończymy.  

Kiedy zaczęli wywiad z nią, zapytali, jak radzi sobie emocjonalnie w sytuacji, gdy musi słuchać opowieści męża o jego pierwszej miłości odpowiedziała:

- Historia Melissy jest również moją historią, ponieważ ta kobieta odmieniła całe moje życie.

Erwin wspomina, że poczuł wówczas rozchodzącą się po całym ciele gęsią skórkę, nie do końca wiedząc, co ma odpowiedzieć na tak stoicko wypowiedziane słowa.

- Pamiętam, że powiedziałem sobie w duchu: Muszę koniecznie przenieść tę historię w ramy filmu! Miałem łzy w oczach, ale zarazem nigdy nie byłem czegoś tak bardzo pewny.

To była przysłowiowa miłość od pierwszego wejrzenia

Przedstawiona w filmie „Wierzę w Ciebie” historia miłości Jeremy’ego i Melissy Camp, która walczy o życie, wiedząc, że zaznała w życiu miłości, a jej mąż jest jej całkowicie oddany, żywiąc nadzieję, że jego miłość pokona to, co wydaje się nieuniknione. Wydawać by się mogło, że choroba tak straszna jak rak w jakiś sposób ich rozdzieli, odseparuje od siebie, ale prawda jest taka, że jeszcze bardziej ich do siebie zbliżyła. I mimo że Melissa zmarła, piękno i moc jej więzi z Jeremym przetrwało.

To była zresztą przysłowiowa miłość od pierwszego wejrzenia. Pierwszej nocy na kampusie uniwersyteckim, tuż po rozpoczęciu studiów, Jeremy ujrzał na koncercie piękną, zatraconą w śpiewie kobietę, która wywróciła jego życie do góry nogami. Patrzył jak urzeczony na Melissę, gdy ta wydawała się żyć chwilowo w jakimś alternatywnym świecie muzyki i dźwięków, nietrapiona problemami rzeczywistości. Następnie była przyjaźń, z lekkimi znamionami flirtu, co jedynie wzmocniło ich rodzącą się więź. I wtedy… wszystko się skończyło. Schwytana w sieć emocjonalnego trójkąta między nią Jeremym, a wspólnym znajomym, których ich sobie przedstawił, Melissa postanowiła nie angażować się w romantyczne relacje z nowym kolegą.

Jeremy wiedział, że stracił prawdopodobnie szansę na prawdziwą miłość, nie mógł jednak nic zrobić, by odwrócić bieg losu, a nie chciał naciskać, wiedząc, że nie tak zdobywa się miłość drugiej osoby. Gdy jakiś czas później otrzymał niepokojące wieści, że Melissa jest ciężko chora, rzucił wszystko, żeby trwać u jej boku i wspierać ją w chwili najtrudniejszej próby. Oświadczyny odbyły się przy szpitalnym łożu, a okres zaręczyn przerywały kolejne męczące Melissę chemioterapie. Piękny i kameralny ślub na plaży zakończył się z kolei świadomością, że rak – mimo pierwszych pozytywnych oznak – powrócił. Mimo to Jeremy nigdy nie zawiódł żony ani tym bardziej nie zaniedbał niosącej go przez życie wiary.

Wytrwałość i odporność chorej Melissy była zadziwiająca.

- Starała się przede wszystkim dbać o otaczających ją ludzi, zawsze upewniała się, że wszyscy czują się dobrze. Nigdy nie myślała tylko o sobie - wspomina Camp.

Kultowy song „I Still Believe” napisał jakieś dwa, może trzy tygodnie po jej śmierci.

- Nie chciałem grać na gitarze, nie interesowały mnie żadne występy. Wróciłem do rodzinnego domu w Indianie i borykałem się z depresją i brakiem nadziei. Jedyne, czego pragnąłem, to odcięcia się od wszystkich i wszystkiego - wyznaje piosenkarz. - Ale coś mnie wciąż pchało w kierunku gitary. To było silniejsze ode mnie.

Już po pierwszym występie z nową piosenką przed publicznością Camp wiedział, że fakt, iż podzielił się swoją przejmującą historią w ten sposób, wpłynął pozytywnie na słuchających go ludzi. Niewielu potrafiło powstrzymać łzy.

- Pamiętam, że od tamtego momentu chciałem dzielić się z ludźmi moją historią, moim bólem, moimi wątpliwościami, ponieważ wiedziałem, że w ten sposób, tak ukazywaną szczerością i zachętą do dzielenia się sobą, jestem w stanie dawać im nadzieję. Zarówno tym, którzy kiedyś przeżyli podobną sytuację, jak i tym, którzy potrzebują po prostu w życiu odrobiny otuchy - wyjaśnia Jeremy Camp.

Niedługo później młody piosenkarz podpisał kontrakt z wytwórnią płytową, a w konsekwencji wyruszył także w trasę koncertową, dzieląc się historią swoją oraz Melissy na coraz większych scenach, przy coraz liczniejszej publiczności.

 

Opr. Redakcja

 Film można oglądać na  VOD! Platformach: CINEMAN.pl, VECTRA, Player oraz na Platformie CANAL+ w usłudze PREMIERY VOD+.

 Produkcja: USA 2020

Czas trwania: 115 min.

Zdjęcie: Monolith Film

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

Kasia G
 
Chętnie obejrzę, dziękuję za rekomendację :)
 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X