01.09.2017, 14:28

Kraków 1938 – moda, gwiazdy i „ścianka”

W czasie trwania „tygodni mody” w czterech stolicach mody: Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie i Paryżu warto pamiętać, że wszystko na co patrzymy, to czasem twórcze rozwijanie, a czasem tylko kopiowanie dziedzictwa dwudziestolecia międzywojennego. Cóż bowiem zobaczyć można nowego. Przecież nie są odkryciem:  gwiazdy na wybiegu, lista gości specjalnych, zdjęcia dla prasy. To się sprawdza od ponad 80 lat!

 

 

 

 

 

Lista zaproszonych dam

Wszystko zorganizowane było na najwyższym poziomie, którego głównym zadaniem było zadowolenie gustów i wymagań klientek - dam z miejscowego towarzystwa. Były one sławne z dokonań własnych lub mężów. Nie łatwo było znaleźć się na liście zaproszonych gości. Rzecz jasna nie miała z tym najmniejszego problemu Aldona Mysonowa, żona Mieczysława Mysona, ekonomisty i pioniera studiów towaroznawstwa w Polsce, w późniejszej swojej karierze profesora i rektora Akademii Ekonomicznej w Krakowie (w latach 1952 – 1956 ). Obok niej miejsce zajęła Zofia Zechenterówna, piękna poetessa krakowska. Ozdobą towarzystwa była także urodziwa i utalentowana Irena Starkówna, popularna aktorka teatru im. Juliusza Słowackiego! Nie zabrakło więc dam będących także dzisiejszymi bywalczyniami pokazów mody. Co oczywiście zostało uwiecznione przez fotografów koncernu Ilustrowany Kurier Codzienny.

Stoją od lewej: A. Piwowarczykowa, Hamelówna, Irena Starkówna, prof. A. Mysonowa. Siedzą od lewej: Z. Zechentarówna, Judkiewiczowa, M. Waniczkówna, Ciążyńska.

 

Wydarzenie rozpoczęło się od pozowania na tle reprezentacyjnych schodów hotelu prowadzących do miejsca pokazu.

Co skrzętnie uwiecznił fotograf „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”.

 

Na wybiegu

Rewia mód, jak wówczas określano prezentacje trendów, odbywała się w jednym z salonów recepcyjnych Grandu. Zaproszone damy siedziały przy stolikach. Konferansjerka opowiadała o najnowszych trendach, zapowiadała kolejne kreacje, podpowiadała jak je nosić.

Modę należy oglądać i podziwiać a nie plotkować o gościach, zatem co pokazano na wybiegu? Na dzień zaproponowano kostiumy z lekko rozszerzonymi spódnicami i jednorzędowymi żakietami z zaznaczoną talią w jej anatomicznym miejscu. Dodatkami były kapelusze typu zmodyfikowana budka lub z małym rondkiem i płaską główką (w odróżnieniu od obowiązujących w dniu pokazu zimowej wersji z wysoką główką), kołnierze z lisa a la zwierzątko, czyli z łebkiem ozdobionym szklanymi oczami, rękawiczki z cieniutkiej skórki.

Stroje wieczorowe to królestwo długich sukni: prostych z szerokimi spódnicami (szczególnie modna była złota lub srebrna lama - na drugim zdjęciu poniżej prezentuje ją modelka pierwsza z lewej) lub ozdobionych pionowymi falbanami wykonanymi z rozciętego pełnego koła albo też kreacji o kształcie litery A, na którą założono malutki dwurzędowy żakiet. Okrycia wierzchnie? Oczywiście futra!

Jedną z modelek była zaproszona aktorka, która nie omieszkała sfotografować się we wspaniałej kreacji.

 

 

Gwiazdy pokazu

Zofia Zechenter, piękna i niesłusznie zapomniana uwieczniona została po latrach przez Wisławę Szymborską w zabawnym wierszu-leksykonie swoich kolegów po piórze pt.  „Galeria pisarzy krakowskich”.

„Zechenterówna — pinxit wampir.
Szyjka poetki w stylu ampir.”

Była muzą i modelką fryzjera Stępniowskiego z teatru im. Juliusza Słowackiego. Prezentowana przez nią fryzura w stylu japońskim zdobyła w 1938 roku wyróżnienie na pokazie stylowych fryzur zorganizowanym przez Towarzystwo Opieki nad Młodzieżą w Krakowie.

Irena Starkówna nie była odpowiedniczką współczesnej celebrytki. Mimo zamiłowania do mody i wykorzystywania jej w pełni świadomie do zdobywania wielbicieli i popularności. Choć młoda – w dniu pokazu miała dwadzieścia osiem lat - uważana była za prawdziwą damę teatru.

 

Po wojnie w 1948 zaangażowała się do Teatru Wybrzeże w Gdańsku i przez ponad ćwierć wieku była gwiazdą tej sceny...

 

Tekst: Agnieszka L.Janas

Zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe

 
 

Komentarze

Beata
 
Urokliwie napisane - przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, a w mieszkaniu powiało wielkim światem.... Na chwilę przeniosłam się wyobraźnią w owe eleganckie czasy. Inny sposób celebrowania mody i szyku. I wydaje mi się - na podstawie zdjęć - że wówczas inaczej się "nosiło" ubrania. Dziś niewiele osób to potrafi... tak na wybiegu jak i w codziennym życiu. Pani Agnieszko - proszę o więcej :)
 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X