17.03.2021, 08:45

Koreańczycy mają obsesję na punkcie jasnej skóry. Dlatego traktują ją jak księżniczkę

Aleksandra Mossoczy, nastolatka - uwielbia wyjeżdżać do Korei. Opowiada o podejściu swoich koreańskich rówieśników do miłości, nauki, urody i… poczuciu własnej wartości, które po każdym pobycie w tym kraju rośnie u Oli jak szalone. Może dlatego, że 99 % ludności Korei to Azjaci, który mają fioła na punkcie jasnej skóry…

Katarzyna Krauss: Skąd taka miłość do Korei?

Aleksandra Mossoczy: Parę lat temu trafiłam na fragment historycznej dramy koreańskiej „Moon Lovers”. Od tego się zaczęła moja przygoda. To kompletnie inny świat, w którym się totalnie odnajduję. Fascynuje mnie tam wszystko, szczególnie kuchnia!

Dlaczego?

Kuchnia koreańska łączy niesamowite smaki, kwaśny z ostrym, słodki ze słonym… trzeba spróbować, by zrozumieć te fikuśne kombinacje. Większość potraw jest PIEKIELNIE ostra. Koreańczycy uwielbiają mięso i owoce morza. Znalezienie czegoś do jedzenia dla mnie było lekkim wyzwaniem, ponieważ od 8 lat jestem wegetarianką i w kraju pełnym mięsożerców było czasami ciężko, ale zawsze się udawało.

Co znalazłaś?

Kluski ryżowe w ostrym sosie, często z ciastkami rybnymi oraz Naengmyeon. To dość specyficzne danie: makaron, głównie z mąki gryczanej, podawany z rzepą, kimchi i… zmrożonym bulionem z kawałeczkami lodu. Jak na tamtejsze upały jest to wspaniałe danie. We wszystkich knajpkach dostaje się też tzw. side dishes, czyli zestaw surówek. Wszędzie dostępne jest kimchi, które jedzą tonami, rzepa oraz często też marynowane liście szpinaku albo suszone małe rybki czy glony. Te drobne przystawki są pyszne. Fajne jest to, że woda jest za darmo - na stole stawiają dużą butelkę lub są dystrybutory. Ze słodkości najbardziej do gustu przypadły mi lody bingsu - to jakby płatki lodu z różnymi syropami, owocami i innymi przeróżnymi dodatkami.

Co polecasz zobaczyć w Korei?

Pałace. Moim ulubionym jest Changdeokgung Palace. Można wypożyczyć tradycyjny strój tzw. Hanbok i wtedy wejście do niego jest darmowe. Przy okazji można zrobić super zdjęcia. Ja właśnie tak zrobiłam, poświęciłam się dla fotek, ponieważ było strasznie gorąco, ponad 40 stopni i musiałam założyć strój na własne ubranie. Było warto, bo przez chwilę poczułam się jak księżniczka, a przy okazji byłam atrakcją dla innych. Ludzie robili mi zdjęcia (śmiech).

W Seulu jest wiele wspaniałych miejsc, oprócz historycznych muzeów.

Tak, warto zobaczyć nowoczesną stronę Korei. Niesamowitym przeżyciem było pójście do Seoul Sky Tower. Windą wjeżdża się na 127 piętro, które jest ponad pół kilometra nad ziemią! Na górze jest fragment podłogi całej ze szkła, przezroczystej. Dużo osób omijało ją ze strachu.

Kultura koreańska jest kompletnie inna od naszej?

Koreańczycy mają niesamowity szacunek wobec siebie, nawet jeśli ktoś jest o rok starszy, to nie przechodzą od razu na ty. Kłaniają się sobie, podają różne rzeczy dwoma rękoma, pokazując respekt wobec drugiej osoby. W metrze ustawiają się w kolejce, gdzie zawsze jest odstęp długości jednego kroku przed osobą stojącą z przodu.

W relacjach damsko-męskich też są różnice…

Większość dziewczyn nazywa swoich chłopaków Oppa, co oznacza starszy brat. Przez to pokazują szacunek oraz sympatię. W porównaniu z kulturą Zachodu, przejście do kolejnych etapów relacji jest powolne. Myślę o trzymaniu się za rękę, całowaniu czy mieszkaniu ze sobą. Starsze pokolenia nie akceptują, by młodzi mieszkali razem przed ślubem i przez to dzieci nie mówią im prawdy o swoich współlokatorach. Koreańczycy są bardzo nieśmiali, unikają wzroku czy zasłaniają twarz. Śmieszne jest to, że bardzo dużo rzeczy sprawdzają w telefonie. Kiedy szłam ze swoim znajomym ulicą i chcieliśmy wejść do jakiejś knajpki to zamiast spojrzeć na menu, wpisywał w Internet i szukał informacji. To nie był jednorazowy przypadek. Przyznam, że po którymś razie to już irytowało mnie, zero spontaniczności.

Młodzi ludzie stawiają tam głównie na edukację.

Uczą się po nocach. Różne kawiarnie są często otwarte do godziny trzeciej nad ranem. Biblioteki czynne są cały czas, co dla mnie było trochę przerażające, że mając wakacje, oni się uczą i uczą. Warto też dodać, że Koreańczycy bardzo dbają o swój wygląd, są schludni i zadbani. Nie tylko kobiety, mężczyźni też używają przeróżnych kosmetyków do pielęgnacji, a nawet podkładów czy korektorów. Oczywiście wszystko z SPF, ponieważ nie chcą się opalić. Czasami śmiesznie to wyglądało, bo twarze mają blade jak ściana, a szyję pomarańczową. Dziewczyny po ulicy chodzą z wałkami na grzywce, a siedząc w kawiarni robią sobie pełny makijaż. Tak jak w Chinach czy Japonii, Koreańczycy starają się być słodcy w swoim zachowaniu... powiedziałabym, że momentami za bardzo.

Co lubisz robić w Korei?

Oprócz zwiedzania, dwie rzeczy: jeść i robić zakupy. Obskurnie wyglądające knajpki, do których w Polsce na pewno bym nie weszła, w Korei serwują świetne jedzenie. Szkoda tylko, że karty są przeważnie po koreańsku, więc zgadywałam po obrazkach albo zamawiałam na chybił trafił. A ich sklepy lubię za to, że naturalne jest u nich targowanie się. W sklepach kosmetycznych dostaje się dużo próbek, ale też np. darmowych kremów. 

Myślałaś o tym, by mieszkać tam na stałe?

Zastanawiałam się, czy nie wybrać się tam na studia, bo edukacja jest na bardzo wysokim poziomie. Jednak po obejrzeniu filmików, przeczytaniu wpisów na blogach, zniechęciłam się trochę przez ilość czasu, jaką spędzają nad książkami. Dodatkowo uczelnie koreańskie są bardzo drogie. Dużym minusem są też ich małe mieszkania, często z jednym tycim okienkiem…

Ludność Korei to w 99,9 proc. Koreańczycy. Wzbudzałaś pewnie zainteresowanie.

Z natury jestem biała jak ściana, a oni mają lekką obsesję na punkcie posiadania jak najjaśniejszej skóry. „Biali” ludzie, nie Azjaci są zawsze postrzegani tam jako turyści. Mimo że niektórzy mieszkają w Korei od dziesięciu lat i znają perfekcyjnie koreański, to zawsze będą dla nich turystami. Dlatego czułam się tam świetnie. Mogę nawet powiedzieć, że pobyty tam podniosły mi samoocenę. Kilka razy słyszałam przechodząc po ulicy beautiful albo pretty. Była też taka sytuacja, że będąc w kawiarni, dostałam ciasto od baristów. Powiedzieli, że to specjalnie dla mnie. Czułam się tam prawie jak księżniczka!

 

Aleksandra Mossoczy – oprócz Korei interesuje się modą, robieniem zdjęć, również pozowaniem do nich oraz podróżami. Publikuje filmy na YouTube ze swoich wypraw.

foto: Aleksandra Mossoczy

Rozmawiała: Katarzyna Krauss

 

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X