27.07.2017, 08:54

Kocha, lubi, szanuje… tylko siebie?

Żyjemy w społeczeństwie budzenia potrzeb, ciągle jest coś nowego, lepszego. Może z tego powodu jesteśmy z siebie ciągle niezadowoleni i dlatego nie umiemy w ogóle kochać innych - pytamy Monikę Dębicką. 

 
DAMOSFERA: Max Frisch, szwajcarski pisarz pisał, że warto zadać sobie pytanie: czy kochacie kogoś? A z czego to wnioskujecie? Warto się siebie zapytać o to? Obawiam się, że możemy przestraszyć się swojej odpowiedzi…

MONIKA DĘBICKA: A po co pytać? Przecież szczęście widać na twarzy, w zachowaniu i emanacji człowieka. Nie można być szczęśliwym nie kochając. Ludzie szczęśliwi są zakochani w partnerze, w życiu lub w swojej misji. Mają pasję, entuzjazm, lekkość, promienieją. Miłość nadaje życiu sens i z daleka można rozpoznać kto ten sens odnalazł.

Zauważyła Pani, że gdy wąchamy kwiat, słuchamy wyjątkowej muzyki, spotykamy długo niewidzianą ukochaną osobę to zamykamy oczy z przejęcia. Przeżywamy to zjawisko w sobie. Zewnętrzne czynniki uruchamiają fale piękna i miłości, które są w nas od zawsze. Szukajmy miłości wewnątrz siebie a nie zostanie ślad po depresjach, rozczarowaniach, wypaleniach i frustracjach.

Żyjemy w społeczeństwie budzenia potrzeb, ciągle jest coś nowego, lepszego. Może z tego powodu jesteśmy z siebie ciągle niezadowoleni i dlatego nie umiemy w ogóle kochać innych, bo nie możemy spróbować lubić siebie.

To prawda, wokół nas tempo życia coraz szybsze i ten nieustający wyścig - więcej, szybciej, lepiej. A jednak… Jeśli na chwilę się zatrzymamy, wyskoczymy z tej gry to można dostrzec, że prawdziwe życie toczy się w innym tempie. To nie znaczy, że nie możemy odnosić sukcesów i żyć w dostatku. Jak najbardziej, powinniśmy ale nie w ten sposób, nie takim kosztem. Ten pęd zabija radość, nie pozwala wejść w głębsze relacje. Prawdziwa bliskość z innymi zaczyna się od więzi z samym sobą. Ale my nie mamy czasu żeby poznać siebie. Problem jest w tym, że tak naprawdę nie chcemy go mieć. Trzeba odwagi, żeby otworzyć się na miłość, bliskość i szczęście. Dużo łatwiej jest pędzić na oślep w wyścigu szczurów.

Wydaje mi się, że teraz możemy zakochać się w drugim człowieku tylko z tego powodu, że przypomina on nas.

Przeważnie zakochujemy się w kimś, bo spełnia nasze oczekiwania, jest taki jak sobie wymarzyliśmy, taki jak byśmy chcieli. Projektujemy te oczekiwania na nieświadomą “tak wielkiej odpowiedzialności” osobę i widzimy w niej to, co chcemy widzieć. Tak to jest właśnie ta lub ten, nigdy przedtem tak wspaniałej osoby nie spotkałam, dwie połówki jabłka i te sprawy. W tym sensie na pewno ta osoba przypomina nas, bo jest naszą własną projekcją, iluzją. Jak długo to trwa? Po jakim czasie pytamy “Gdzie ja miałam oczy? To przecież nie ten sam człowiek!” Ten sam, ten sam, tylko nie miałam odwagi widzieć go takim jaki jest. Dużo łatwiej jest kochać iluzję.

A czy Pani zdaniem prawda stara jak świat, że miłość wyzwala w nas impuls do stania się lepszym człowiekiem – jeszcze obowiązuje? Czy to takie ple ple często słyszane podczas kazania w trakcie ślubu?

Każdy z nas jest wspaniałym człowiekiem w swojej prawdziwej naturze! Miłość pozwala nam to odkryć i złapać kontakt z najlepszym sobą.

Czy możliwe jest pokochanie człowieka tak za to jakim jest bez myślenia o korzyściach jakie może dać nam relacja z nim? Z rozmów z moimi znajomymi rzadko słyszę, żeby ktoś chciał niczym Matka Teresa z Kalkuty – dać coś z siebie swojemu partnerowi. Większość moich przyjaciół (30-40 lat) jest już po rozwodzie albo w trakcie, bo… albo przestali się rozwijać w tej relacji albo zbyt ich ograniczała.

W związku korzyści powinny być w miarę wyrównane, inaczej tworzy się "bańka spekulacyjna", czyli przeciążenie energetyczne po jednej stornie. Taka relacja nie daje szczęścia i rozpada się po jakimś czasie. Ta dysfunkcja powstaje kiedy podświadomie dążymy do dopełnienia własnych braków kosztem partnera. Wynika to z niedojrzałości i niewiedzy. W zrównoważonym związku partnerzy dzielą się nawzajem własną pełnią, wspierają w rozwoju, budowaniu osobistej mocy, odkrywaniu swoich możliwości. Gdy dajemy za dużo partner “spoczywa na laurach” nie rozwija się, nie bierze odpowiedzialności za swoje życie. Mentalnie i emocjonalnie nie staje do związku jako partner, pozostaje na poziomie dziecka. Jak może się udać taka relacja? Przypomina to związek matka /syn lub ojciec/córka. Nie ma tu partnerstwa.

Skoro tak trudno nam się kocha, to może warto się przyjaźnić, ale jakoś nie wierzę w czystą przyjaźń między kobietą, a facetem. Chyba że kompletnie nie działają na siebie fizycznie, albo jedna strona jest innej orientacji.

 Hmmm… nawykowo kojarzymy miłość z seksem a ONA, jak wiadomo, nie jedno ma imię. Przyjaźń to też miłość i przyciąganie. Przyjaźnimy się z tymi, którzy w jakimś sensie są dla na atrakcyjni (intelektualnym, emocjonalnym). Jest też ”chemia”, o której mało wiemy, ale rozpoznajemy jak się pojawia. Tak naprawdę związek partnerski nie przetrwa jeśli nie rozwinie się przyjaźń między partnerami. Seks po jakimś czasie nie wiąże już tak mocno. To długotrwała przyjaźń, troska, wzajemny szacunek, wdzięczność za wspólnie przeżyte lata pozwala przetrwać w związku, nadaje mu prawdziwą głębię i wartość.

Jedna z moich koleżanek, stwierdziła, że jest tak poraniona przez relacje, że odpuszcza i woli być singlem do końca życia. Dużo jest chyba takich osób… To dobra decyzja?

Takie deklaracje wynikające z rozczarowania są zrozumiałe i przeważnie nie trwają długo. Potrzeba bliskości, bycia z kimś, przeżywania miłości zwycięża i pojawia się gotowość do następnego związku. Jeśli dobrze zrozumieliśmy powód rozczarowania poprzednią relacją i mamy odwagę przeanalizować co z naszej strony nie działało to jest szansa, że następnym razem będzie dużo lepiej. Każdy “nieudany” związek uczy nas tego czym nie jest miłość…

 

Monika Dębickaekspert w dziedzinie doskonalenia komunikacji międzyludzkiej, trener biznesu, mentor, coach. 

pytała: Kamińska Kasia

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X