12.02.2019, 08:00

Kobiety pragną symboliki na swoich ubraniach

Malowanie na ubraniach to jej pasja. Powoduje, że to, co tworzy czuje każdym centymetr swojego ciała - mówi Magdalena Mroziewska artystka z Artkrecha.

Damosfera: Możesz namalować każdy wzór na ubraniu?

Magdalena Mroziewska: Tak, ale zdarzało mi się odmawiać wykonania jakiejś pracy. Każdy z artystów ma swój wypracowany styl tworzenia obrazów, dlatego jeśli klient poprosi mnie o skopiowanie czegoś-odmawiam. Nie pozwala mi na to także etyka. Tak samo jest w przypadku jakiś obraźliwych motywów. Miałam kiedyś pytanie o wykonanie obrazu na kurtce jeansowej z symbolicznym środkowym palcem.

Czego najczęściej pragną kobiety – jako wzoru na stroju?

Kobiety pragną symboliki i to mnie bardzo cieszy, gdyż uwielbiam tego typu twórczość. Często przed zakupem dziewczyny opowiadają mi o sobie. Mam coś takiego, że ludzie otwierają się przede mną. Opowiadają mi o swoich problemach, obawach, marzeniach i planach na przyszłość. Dzięki temu wiem, co mam im namalować. Podobno mam niesamowitą intuicję do ludzi stąd taki przekaz na moich obrazach. Często patrząc na przesyłane do mnie zdjęcia przez klientów widzę, że stworzyłam dla nich drugą „skórę”.

To jakby kontynuacja ich osobowości, tyle że z dedykowanym dla nich, pozytywnym przesłaniem. Wracając do pytania odnośnie wzoru, to najczęściej maluję kolibry z intencją miłości, czy obrazy symbolizujące szczęście i przemijanie (koniczna, dmuchawiec, motyl, biedronka inaczej zwana bożą krówką). I oczywiście spersonalizowane powstałe na podstawie rozmów.

A mężczyźni co zamawiają najczęściej?

I tu zaczynają się schody. Mężczyźnie chyba wszystko jedno, czy ma koszulkę z sieciówki za 20 zł, czy coś dla siebie. Przez całe 3 lata mojej dotychczasowej działalności nie spotkałam się z bezpośrednim, spersonalizowanym zamówieniem przez mężczyznę. Najczęściej to zamawiają panie w prezencie dla swoich mężów, czy chłopaków. Kilka razy zdarzyło mi się, że panowie zamówili coś dla swoich partnerek.

Kiedyś myślałam, że jest tak dlatego, bo pokazuję swoje prace dla pań, stąd myślą, że dla nich nic nie ma. Sprawdziłam to jednak po wprowadzeniu projektów w druku. Nadal bez zmian lub jest tak, że za ich szafy odpowiadają panie.

Skąd taka pasja? Pewnie malujesz od kiedy tylko pamiętasz?

Kiedyś się przed tym wzbraniałam. W sensie nie chciałam tak wierzyć i wyskakiwać z taką informacją do ludzi. Nie żebym się wstydziła. Nie należałam do wierzących osób. Wiedziałam, że coś tam istnieje, ale ja nie z tych, co biegają do kościoła w każdą niedzielę. Potrzebowałam czasu, aby do tego dojrzeć i przyznać, że ten dar dostałam od Boga, który zwyczajnie nie mógł patrzeć jak dziewczyna się męczy. Nigdy wcześniej nie malowałam. Moje (wtedy) rysunki, czy prace do szkół, placówek moich synów, to była jakaś parodia. Pies jak osioł, słoń to tylko od tej drugiej strony. Nie potrafiłam nic. Z rysunku, czy malowania byłam totalnym beztalenciem. Do dnia, kiedy miałam wszystkiego dość. Praca, którą wtedy wykonywałam nie przynosiła mi satysfakcji. Męczyłam się w niej. Zaczęłam podupadać na zdrowiu. Mało tego, poprzedni zawód jaki wykonywałam pozostawił po sobie piętno w postaci długów. Pamietam ten wieczór, kiedy zmęczona zaczęłam ryczeć i błagać w duchu o oddech. Pytałam skąd ta karma dla mnie? Co takiego zrobiłam, że jest mi ciężko? że spotykam na swojej drodze ludzi, którzy tylko patrzą jak mnie finansowo za przeproszeniem „wydymać”. Bo był to okres, kiedy dług z jednej firmy spłacałam kolejnym i kolejnym. I w tej całej bezsilności otrzymałam odpowiedź. I nie wyglądało to tak, że głos z góry powiedział „maluj”. Zaczęłam szkicować kwiaty w terminarzu. Do dzisiaj go mam. Widzę szkic wykonany długopisem, ślady moich łez i kolory naniesione szkolną akwarelą. To było jak grom z jasnego nieba. Objawienie mówiące... ”linearne kwiaty, kolory, plamy” i od tego się zaczęło.

Skąd czerpiesz pomysły na obrazki do przeniesienia na ciuchy?

Z różnych źródeł. Jeśli wykonuję personalizację obrazów, tu malowanie w jakiejś intencji, to są to obrazy wykonywane z głowy. Natomiast są przypadki, że klient wysyła jakąś inspirację, swojego zwierzaka, zdjęcie członka rodziny i na tej podstawie maluję. Tyle że zawsze jest to moje. W moim stylu i z wieloma zmianami.

Malowanie to pasja czy praca?

Pasja mnie nakręca. Powoduje, że to, co tworzę czuję każdym centymetr swojego ciała. Zawsze malując słucham muzyki. To widać w moich obrazach. Jak z muzyką od serducha, przepływa to przez pędzel. Pasja mi pomaga, ale nie do końca daje mi chleb. Mam go dzięki mojemu podejściu do klienta i sposobowi sprzedaży. Dodam, że jestem uparta, jak osioł... to też pomaga.



Co to znaczy, że Twoim celem jest świeższe spojrzenie na modę, a także na swój wizerunek?

Staram się przełamywać kanony tzw. sezonowości. Z przykrością muszę stwierdzić, że Polska jest szarym krajem. Po co dodatkowo dobijać się szarością w szafach? Smutnym wizerunkiem? Kolory można nosić zawsze i wszędzie, tyle że mało ich w Polskich sklepach. Nasz wygląd jest bardzo ważny. Jeśli to, co widzimy w lustrze nam nie odpowiada popadamy w przygnębienie i depresję. Za oknem depresja i na nas depresja. Brrr, smutny obraz pociągający za sobą w wielu przypadkach otyłość. Dlatego ja i moi klienci stawiamy na kolor. Bo jest jak magia. Sprawia, że się uśmiechamy, dodaje wigoru i świeżości. Usuwa stres sprawiając, że czujemy się ze sobą dobrze. To jak słońce w pochmurne dni, a jest ono potrzebne każdemu. Dzięki temu jest nam zdecydowanie lżej podejmować życiowe wyzwania.
le czasu trwa malowanie jednej koszulki?

Wszystko zależy od tego jaki to ma być obraz oraz od warunków atmosferycznych. Gotowa praca to 3-7dni. Ale trzeba wziąć pod uwagę przy zamówieniu, ile w danym okresie mam zleceń, dlatego dziewczyny często przed wpłatą pytają jak długo będą czekać.

Czy potem trzeba bardzo uważać, by nie zniszczyć nadruku?

Obrazy są zabezpieczane przez co są trwalsze od nadruków. Odzież można prać normalnie w pralce. Moje koszulki mają po 2 lata. Jako, że często je nosiłam, to same koszulki jako materiał nadają się praktycznie do mycia okien , a obraz nadal jest i zadziwia kolorami. Mam jeansy, które jako pierwsze wpadły pod moje pędzle 3 lata temu. Ta sama sytuacja, co z koszulkami. Dziewczyny są ze mną od początku i kupują... to dla mnie najlepszy dowód jakości. Niektóre to mnie nawet opierniczają, bo podobno są uzależnione.

Jaki nadruk sama nosisz i dlaczego akurat taki?

Hmmmm... Założę się, że każdy z twórców zna przysłowie „Szewc bez butów chodzi”. Maluję intuicyjnie, a kurcze dla siebie jeszcze nic nie stworzyłam. Mój wybór padał zawsze na zasadzie „O ja pierniczę mam randkę! W co się ubrać?”, a chwilę potem „zaraz, zaraz przecież mam całą komodę, ręcznie malowanych rzeczy”. Tyle że mi niestety moje dzieła, na mnie, nic nie przyniosły. Nie były dla mnie. Czas to zmienić!

 

 



 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X