06.11.2021, 11:00

Kobieta

Idealnie skrojony garnitur, perfekcyjnie dobrane dodatki, piękna fryzura, makijaż, woń perfum unosząca się za nią po całym domu. Pani menager, kobieta genialna, wykształcona, piękna taki ideał. Od zawsze mówiono na nią dziecko szczęścia. Kochająca rodzina, która była równie życzliwa jak wymagająca. Szkoła podstawowa, średnia, wyższa, zawsze musiała być najlepsza, nie mogła przecież ponosić porażek, bo to nie wypada. Na studiach poznała idealnego męża, wiecie takiego, o którym marzy połowa roku i równie duża liczba koleżanek z akademika. Wszystko, dosłownie wszystko wyglądało, jakby ktoś napisał scenariusz do filmu, a ona, odgrywając tylko swoją rolę, przeskakiwała pomiędzy scenami. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego chcę Wam opowiedzieć jej historię, nikt dziś nie lubi czytać o tym jak to inni mają lepiej. Jednak pozwólcie, że dobrniemy do końca tej naszej historii.

Kiedy nasza bohaterka wkroczyła na drogę zwaną życiem, wydawało jej się, że jest gotowa na wszystko, przecież nie znała smaku porażek i uznawała, że komuś takiemu jak ona nie mogą przydarzać się niepowodzenia. Po zakończeniu studiów, złożyła kilka CV i jakimś dziwnym trafem dość szybko dostała swoja pierwszą, wymarzoną pracę. Do dziś pamięta pierwszy dzień, była tak pewna siebie, pewna, że jest w stanie przenosić góry. Mijały lata, jej zawsze nienaganne podejście do pracy owocowało, kolejne awanse, kolejne nagrody, podwyżki. Jej życie zawodowe rozwijało się błyskawicznie i wraz z tym rozwojem rosło przeświadczenie, że jest niezastąpiona. Zaczynała zachowywać się, jakby każdy człowiek w jej otoczeniu był tylko po to, aby wskazywać mu jego niedociągnięcia. Jedyną sferą życia, w której nie było dość dobrze, ale i tam nie uznawała, że poniosła porażkę, było życie osobiste. Istniało ono i to już był dla niej sukces. Nie interesowało jej, że mimo wszystko, tylko było ono na papierze i to tym podpisanym w urzędzie kilka lat temu, nie widziała w tym problemu. Od zawsze słyszała, że namiętność w związku maleje wraz z ilością lat wspólnego pożycia. Mąż był przecież potrzebny tylko wtedy, gdy pojawiały się wystawne kolacje biznesowe, święta u rodziny. Nie musiała go widywać każdego dnia, najważniejsze, że jego numer był zapisany w telefonie w mało czuły sposób... Adam. Rodzina dwuosobowa, ponieważ nigdy nie było u niej czasu na dzieci, dość dobrego czasu. Pomimo tego życie, jakie wiodła, w jej oczach było cudowne. Jednak jak dla każdego, kto nie docenia swojego poziomu szczęścia i wyrachowania, los ma spore zaskoczenie. Pierwsze zaskoczenie czekało na nią już za rogiem i nie bez przyczyny przyszło dość nieoczekiwanie.

Dzień w pracy zaczynał się jak każdy inny, spotkania, kawa z szefem, kontrola pracowników, niczym nie była zaskoczona. Siedziała w swoim biurze i wpatrywała się w monitor, nagle zadzwonił telefon. Słucham, miałaś nikogo nie łączyć, nie pamiętasz – westchnęła do słuchawki. Tak, wiem – odparła sekretarka, ale musi Pani iść do szefa natychmiast. Nie mówił, o co chodzi – dopytywała. Niestety nie, ale chyba to coś pilnego – odparła i odłożyła słuchawkę. Cisza w pokoju i w głowie była nie do zniesienia. Co się dzieje, do cholery, wszystko, co trzeba, zrobiłam, to pewnie Tomek znowu nawalił, pomyślała. Zerwała się na równe nogi i założyła marynarkę, spojrzała w lustro i pewnym krokiem podążyła do drzwi. Będę za chwilę, jak tylko dowiem się, kto coś znowu namieszał – rzuciła do młodziutkiej sekretarki, która skinęła głową i już w sercu czuła, że po powrocie przełożonej będzie tylko gorzej. Idąc krokiem samozwańczej królowej, otworzyła drzwi gabinetu szefa, zawsze była z nim na Ty, podobny wiek i podobnie kilkanaście lat temu zaczynali pracować dla tej firmy. Jednak gdy jej oczom ukazała się piękna, młodsza wersja jej, zamarła. Cześć – wyjąkała, Super, że jesteś, siadaj, chciałem Ci kogoś przedstawić. Usiadła i dalej nie dowierzając co się dzieje gapiła się w młodą dziewczynę siedzącą naprzeciwko niej. To jest Joanna, nasza nowa top menager, ma 25 lat skończyła studia w Stanach, mówi w 5 językach biegle i oczywiście wniesie w naszą pracę dużo młodzieńczego polotu, sama wiesz jak to z nami już jest. – uśmiechając się spojrzał szef. Nie wiem, właśnie jak to jest usłyszała w głowie, przecież nie wybieram się na emeryturę, mam 37 lat i ciężko pracowałam na to co mam, więc dalej nie rozumiem do cholery, co tu się dzieje. Tyle myśli kłębiło jej się w głowie, ale jako kobieta z klasą, spojrzała na nich i uśmiechając się przytaknęła. Jak mam rozumieć to spotkanie – zapytała, spoglądając raz na Joannę, a raz na szefa. Jak to jak, przedstawiam Ci Twoją nową szefową, która od dziś będzie nadzorować wszystkie działy, łącznie z Twoim. I z racji, że od wielu lat zajmujesz największe biuro na piętrze, a umówmy się nie potrzebujesz takiego, oddasz go Joannie, sama przeniesiesz się w drugi koniec. – powiedział głosem szorstkim i podniosłym, takim który nie znosi sprzeciwu. Poczuła jakby ktoś, nagle bez uprzedzenia zepchnął ją ze schodów, bolała ją głowa, paliło w klatce, jedyne co mogła wykrztusić to... zrozumiałam. Podniosła się z krzesła, z kamiennym wyrazem twarzy ruszyła do drzwi. A i zapomniałbym, spakuj swoje rzeczy dziś, od poniedziałku Joanna zajmuje biuro. – dodał szef i życzył jej miłego weekendu. Wracając do pokoju nie patrzyła na kolegów, którzy z dziwnym wyrazem twarzy patrzyli na nią, jakby wiedzieli, że coś się stało i to coś w ich oczach jej się należało. Spojrzała na sekretarkę, słuchaj pakujemy się, przenoszą nas na drugą stronę, taki wymysł szefa, pewnie da nam lepsze lokum, tylko wiesz, potrzeba czasu – dodała. Niestety ja się nigdzie nie wyprowadzam, od poniedziałku będę sekretarką nowej pani menager – ironiczny uśmiech nie schodził z jej twarzy i z ulgą dodała, czas despotów się skończył. Myślała tylko o tym, żeby wybuchnąć płaczem, spakowała swoje rzeczy, przeniosła je na biurko po przeciwnej stronie sali. Na szczęście w biurze już nie było za dużo osób, mogła oszczędzić sobie większego upokorzenia aż do poniedziałku. Wracając do domu miała w głowie tylko jedno, gorąca kąpiel, rozmowa z mężem, to był ten moment w którym doceniła, że ktoś jest. Nareszcie dotarła, dom był jak zwykle pusty, więc udała się na górę, puściła wodę do wanny, nalała sobie szampana do kieliszka, włączyła nastrojową muzykę. Przechodząc koło garderoby kilkanaście razy nie zauważyła najważniejszej zmiany w domu. Nie było walizek i nie było rzeczy męża, zatrzymała się spojrzała kątem oka, spojrzała jeszcze raz. Co jest – pomyślała, nie mówił, że gdzieś wyjeżdża. Otworzyła szerzej drzwi i jej oczy ze zdumienia zamieniły się w dwa ogromne koła. Szafy po jego stronie były puste, nie było tam nic. Pobiegła do pokoju znaleźć telefon, usłyszała w słuchawce: abonent jest czasowo niedostępny. Jak to niedostępny, tylko nie dziś. Wybrała numer do firmy, tam po wysłuchaniu kilku automatycznych sekretarek, została poinformowana, że jej mąż wziął miesiąc urlopu i wyleciał z żoną odpocząć. Jaką żoną do cholery, ja jestem żoną, to zły sen, to cholerny zły sen, co ja mam teraz zrobić – powtarzała pod nosem sama do siebie. Próbowała dodzwonić się do niego jeszcze kilkanaście razy. Aż w końcu zasnęła. Rano obudził ją telefon, na wyświetlaczu pojawiło się imię, Adam. Rzuciła się na szafkę, aby odebrać. Gdzie Ty do cholery jesteś? – wykrzyczała. Musiałem odpocząć, miałem dość pracy, tego, że ciągle Cię nie ma, że wszystko jest ważniejsze ode mnie. – powiedział spokojnym głosem. Z kim tam jesteś, w biurze powiedzieli, że jesteś z żoną. – krzyczała dalej. Nie drzyj się do cholery, a co miałem powiedzieć, że jadę sam, bo moja żona nie ma czasu od 10 lat na chwilę wyjechać ze mną na urlop. Miałem powiedzieć, że jest nawiedzoną pracoholiczką, która widzi tylko czubek własnego nosa. Co im miałem powiedzieć? – głos w słuchawce umilkł. Nie wiem – odpowiedziała, mam problemy w pracy, nie dokładaj mi kolejnych. Sama je sobie dołożyłaś, nie dlatego, że ja coś zrobiłem, dlatego, że ty nie widziałaś niczego poza samą sobą. W poniedziałek mój prawnik zadzwoni do Ciebie w sprawie rozwodu. Usłyszała wymowną ciszę i sygnał odłożonej słuchawki. Co? Chyba jakiś żart? – powiedziała sama do siebie. Jak szybko budowane przez nią życie, może zostać zburzone, jak szybko wiatr zdmuchnie resztki złudzeń?

Historia mogłaby zostać opowiedziana dalej, ale po co. Każda z nas może spróbować dopisać ją sama. Ile kobiet, czytając ten tekst uzmysławia sobie, że kroczy tą samą ścieżką, zapatrzonej w siebie idealistki. Kobiety silnej, a zarazem tak słabej, by poddać się tylko własnej fanatycznej wizji świata. Jak znaleźć złoty środek wiary w siebie i racjonalnej oceny sytuacji. Kiedy walczyć o siebie, a kiedy walczyć o cały świat. Pytania są trudne, może wiele z nas nigdy nie znajdzie odpowiedzi na nie. A może warto zadać sobie pytanie, czy chcemy usłyszeć odpowiedzi, bo może one zburzą nasz światopogląd, może będziemy musiały przyznać rację komuś innemu. Może zwyczajnie podejmiemy działania i zmienimy nastawienie tak, aby znaleźć ten nasz złoty środek. I tego Wam, i sobie życzę.

Paulina Oleśkiewicz
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X