24.03.2020, 09:15

Kieślowski - po prostu jestem so-so

W dokumencie o sobie pt. I'm so-so mówił: „W Ameryce jest coś, co mi bardzo nie odpowiada. To jest gadanie o niczym z dobrym, zdecydowanie dobrym, a nawet bardzo dobrym samopoczuciem. Spotykam mojego amerykańskiego agenta i pytam go: jak się masz?. On zawsze mówi: Extremely well. Już nie może być OK czy well. Musi być extremely well. Ja tymczasem nie jestem extremely well. A nawet w ogóle nie jestem well. Po prostu jestem: so-so.”

W marcu mijają 24 lata od śmierci tego wybitnego reżysera. Gdyby żył... pewnie nadal zasypywałaby go listami wielka Meryl Streep proponując, że zrzeknie się honorarium i zagra u niego za darmo. A reżyser bardzo możliwe odmówiłby, bo nie interesowało go Hollywood, które upominało się o niego regularnie.

W dokumencie o sobie pt. I'm so-so mówił: „W Ameryce jest coś, co mi bardzo nie odpowiada. To jest gadanie o niczym z dobrym, zdecydowanie dobrym, a nawet bardzo dobrym samopoczuciem. Spotykam mojego amerykańskiego agenta i pytam go: jak się masz?. On zawsze mówi: Extremely well. Już nie może być OK czy well. Musi być extremely well. Ja tymczasem nie jestem extremely well. A nawet w ogóle nie jestem well. Po prostu jestem: so-so.”

Krzysztof Kieślowski na szczęście nie zrezygnował z marzeń o robieniu filmów, kiedy dwukrotnie nie dostał się do łódzkiej Filmówki. Dopiero za trzecim razem zdobył upragniony indeks.

Debiutował filmem dokumentalnym pt. Zdjęcie. W pierwszych latach twórczości zajmował się przede wszystkim robieniem dokumentów. Równolegle realizował też filmy fabularne na potrzeby telewizji (Przejście podziemne, Personel, Spokój). W latach 70-tych nakręcił kilka głośnych dokumentów, krytycznie przyglądających się PRL-owskiej rzeczywistości: Z punktu widzenia nocnego portiera, Robotnicy ‘71 (wspólnie z Tomaszem Zygadło, Wojciechem Wiszniewskim, Pawłem Kędzierskim i Tadeuszem Walendowskim) czy Życiorys. Po nakręconym w 1980 Dworcu Kieślowski rezygnuje z kina dokumentalnego – ze względów artystycznych, ale i z powodu cenzury.

W tym okresie powstały fabuły, które stały się sztandarowymi filmami nurtu nazwanego „kinem moralnego niepokoju”: Spokój (1976, zatrzymany przez cenzurę na 4 lata), Amator (1979) i Przypadek (1981, zatrzymany aż do 1987). Ten ostatni film skupia w sobie wszystko to, co definiuje twórczość Kieślowskiego: głęboko humanistyczną postawę wobec swoich bohaterów, dokumentalny styl i elementy metafizyczne.

W 1984 r., od filmu Bez końca, zaczęła się współpraca Kieślowskiego z adwokatem-scenarzystą Krzysztofem Piesiewiczem i kompozytorem Zbigniewem Preisnerem, której efektem były wszystkie następne fabuły reżysera. Wielkie wrażenie, również poza Polską, wywarł telewizyjny cykl Dekalog, a zwłaszcza pełnometrażowe wersje dwóch jego części: Krótki film o zabijaniu i Krótki film o miłości.

Kolejne filmy Kieślowski kręci już we Francji. Najpierw przyjęte entuzjastycznie i typowane do Złotej Palmy w Cannes Podwójne życie Weroniki z doskonałą rolą Irene Jacob, potem zaś imponującą trylogię Trzy kolory, w której Kieślowski i Piesiewicz sprawdzali, w jakiej kondycji znajdują się pod koniec XX wieku ideały rewolucji francuskiej: wolność, równość i braterstwo.

Zmarł w wieku zaledwie 55 lat, chwilę po wielkim światowym sukcesie cyklu Trzy kolory.

 

Opr. Redakcja

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X