20.07.2020, 11:16

Joanna Dark: jestem dzikusem!

Posągowa. W czerwonej sukni, z burzą jasnych kręconych włosów, oparta o wielki kontrabas – tak ją zapamiętaliśmy w latach 90-tych, kiedy była gwiazdą musicalu „Metro”. I TEN JEJ GŁOS. Niski, delikatny, klimatyczny. Od lat Joanna Dark robi swoje. Nagrywa niszowe płyty i ma swój sposób, by nie zatracić się w tym zwariowanym świecie, gdzie rządzą gwiazdy wykreowane przez social media… Nadal jest postacią zjawiskową, a rozmowa z nią to prawdziwa uczta dla ducha i ucha!

Skąd takie zaangażowanie w politykę? Patronka, Joanna d’Arc, daje się we znaki?  

Kieruję się zasadą prezydenta Kennedy’ego: nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju. Jestem osobą waleczną, a żyjemy w czasach, w których nie sposób być obojętnym politycznie, nawet gdyby się chciało. Gdy kto myśli lub mówi, że jest obok niej, wydaje mi się, że jest w błędzie. Żyjemy w świecie pełnym nietolerancji, więc należy wziąć się do roboty.

Wielu osobom kojarzy się Pani z nostalgią, chilloutem, a nie walecznością. Ukojeniem po prostu.

Ktoś, kto miał szanse prześledzić wszystkie moje płyty, to zauważy, jak bardzo się zmieniałam wraz z nimi. Najpierw nagrałam bardzo rock’and’rollową, pełną niezgody na wiele rzeczy pt. „Nie bój się latania”. Po urodzeniu dziecka, powstała chyba najbardziej chillautowa płyta pt. „Dark night”. Potem powstał nostalgiczno-jazzowy krążek „Bar nostalgia”. Popowo-streetbandowo zabrzmiał kolejny mój album z piosenkami Seweryna Krajewskiego, które śpiewam w całkiem inny sposób. A niedawno, zrealizowałam projekt, który od lat chodził mi po głowie – wspólnie z Gosią Kożuchowską i Szymonem Majewskim – nagrałam kultowe piosenki dla dzieci. Są to utwory, które śpiewali nam dziadkowie, ale wykonuję je w nowej, szlachetnej muzycznej odsłonie.

Piosenki Krajewskiego śpiewa Pani bez charakterystycznych dla nich aktorskich ozdobników. 

Nie jestem fanką takiego śpiewania. Zaśpiewałam tak, jak mi w duszy grało.

Mówi Pani, że głos może wiele powiedzieć o człowieku. Słuchając Pani, mam wrażenie, że jest Pani chodzącą łagodnością.

Jestem osobą szalenie emocjonalną i każdy, kto zna mnie prywatnie, wie też, że potrafię być dzikusem! Jestem miła, sympatyczna i przyjemna, wynika to z kultury i wychowania, ale nie ma u mnie stanu średniego (śmiech!), tylko od razu jest broń atomowa, jak nazwał to mój mąż. Zdarza się, że wpadam w szał.

No, nie…

Tak, jestem dzikusem, ale to dobrze, bo w szale można się pozbyć nadmiaru energii. Po prostu zdarza mi się, że z nadmiaru emocji krzyczę. Nic w tym strasznego. Gorzej mają introwertycy, którzy trzymają wszystko w sobie.

A co jest takiego w starych piosenkach, że tak chętnie Pani do nich wraca? Trącą nostalgią, a nie dzikością.

Mają świetne teksty i piękną muzykę, a teraz o to trudno. Jestem trochę oldskulowa, to co było kiedyś bardziej mi się podoba. Nic nie poradzę na to, że ciągle słucham starej muzyki.

Słowa do Pani piosenek często pisze Marek Dutkiewicz, prywatnie Pani mąż. Zdarzyło się, że napisał coś takiego, co idealnie Panią opisuje?

Nie zdarzyło się, by coś tak dosłownie przekazał. Poza tym nie jestem osobą, która chciałaby się tak totalnie sprzedać czy opowiedzieć o sobie tak dogłębnie. Jestem damą starej daty, która nie lubi się tak obnażać.

Która piosenka z repertuaru jest Pani szczególnie bliska?

Utwór „Bar nostalgia” jest bardzo mój.

Pełno w Pani tej nostalgii…

Inaczej się nie da! Z taką konstrukcją psychiczną się już urodziłam i muszę się trochę z nią męczyć (śmiech). Nie ma w takim podejściu nic złego. Zgoda na siebie jest nam bardzo potrzebna.

To rzeczywiście bardzo niemodne podejście…. Gdzie nie spojrzysz w social mediach, aż kwitnie energia i entuzjazm.

Czasem na Facebooku lub Instagramie widząc tak przesadnie energetyczne osoby z doskonałymi humorami bez końca, natychmiast uciekam, boję się takich ludzi. Często taka postawa jest zagłuszaniem tego, co tak naprawdę dzieje się w człowieku. Oczywiście, jeśli dla nich jest to sposób na życie, to w porządku. Ale ja cenię swój wybór.

Czego Pani teraz szuka w życiu?

Całe życie szukam balansu między moją ekspresją, walecznością, a wyrozumiałością. Jestem zodiakalnym bliźniakiem, krążą we mnie dwie energie. Pracuję nad wyrównaniem, pogodzeniem dwóch istot we mnie. Nie chciałabym być wyciszoną joginką, oderwaną od świata, bo uważam taką pozycję za wygodnictwo. Chcę żyć w świecie totalnie, intensywnie, bo każdy ma tu do załatwienia jakąś sprawę.

Jak szuka Pani balansu?

Znów dwoiście. Ćwiczę wyciszającą jogę i energetyczny pilates. Czytam książki, które mnie inspirują m.in. „Transfering rzeczywistości” czy pozycje Davida Hopkinsa. Przy łóżku leżą grube tomy o Mindfulness. Już na studiach napisałam pracę o terapii oddechowej – widać taka moja życiowa droga -wieczne poszukiwania.

Ma Pani jakąś receptę dla tych, którzy marzą o śpiewaniu? Pani od lat robi swoje. Niektórzy mają piękne głosy, ale znikają zanim się coś zacznie…

Jest dużo utalentowanych ludzi, którzy śpiewają zawodowo. Są gotowi do profesjonalnych występów. Problemem jest rynek muzyczny, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. To jest wielka machina, gdzie nie wystarczy tylko dobrze śpiewać, aby osiągnąć sukces. Trzeba mieć mnóstwo innych atutów (silną osobowość, coś mega oryginalnego) i masę szczęścia, by trafić na znakomitą wytwórnie czy promotora, który zajmie się nami w odpowiedzialny i uczciwy sposób. Kandydaci na gwiazdy muszą mieć też dużo siły, by w tym całym show biznesie nie zatracić siebie i walczyć o swoje ponad wszystko.

Trochę szkoda, że tak mało jest Pani w mediach…

Taki jest mój wybór. Czasy są dobre dla​ ​ ekshibicjonistów, a mi nie jest z tym po drodze. Cieszę się, ze swojego życia, że mogę robić to, co mi się podoba – tworzyć niszową muzykę. 

W social mediach jest też Pani mało…

Ratunku! Nie chcę ciągle ludzi sobą zadręczać. Jeśli mam coś ciekawego, to przekazuję. A czas poświęcony w social mediach wolę spędzić z rodziną. Ugotować obiad, posadzić kwiaty na tarasie albo pogadać z przyjaciółmi. Zapraszam na moją stronę internetową www.joannadark.pl i na facebook i Instagram-joannadarkofficial. Czasem tam jednak coś wrzucam. A tej jesieni nagrywam nową płytę i przygotowuję nowy koncert ze wspaniałymi muzykami jazzowymi. Nie nudzę się i nie próżnuję.

zdjęcie: Jacek Poremba

rozmawiała: Kasia Kamińska z bloga oludziach.pl

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X