02.09.2019, 08:30

Jestem nieustannym uczniem życia

„Moim zdaniem pasja to stan umysłu. To znajdywanie swojej autentyczności, tej którą zakopaliśmy gdzieś pomiędzy oczekiwaniami innych ludzi. To odkrywanie siebie, by z radością dawać innym, by zarażać entuzjazmem i miłością do wszystkiego.” O pasji do projektowania, spełnianiu marzeń i wnętrzach, które są odzwierciedleniem duszy - Karolina Łuczyńska, projektantka wnętrz z pasji i powołania; właścicielka studia projektowego Caroline’s Design; członek jury ogólnopolskiego konkursu Dobry Design; autorka wielu projektów w Polsce i za granicą; miłośniczka podróży, biegaczka, promotorka zdrowego stylu życia, fotografka, malarka, stylistka; kobieta miliona zainteresowań i jak mówi o sobie - wieczny uczeń życia; jej misją jest tworzenie wnętrz na miarę marzeń.

 

Powiedziałaś kiedyś, że „Ci którzy żyją z pasją uczą nas jak kochać, ci którzy kochają z pasją uczą nas jak żyć. Pasja zmienia wszystko”. Co zmieniła w Twoim życiu?

Kiedy kierujesz się pasją, czujesz bardziej, dajesz więcej. Ma to bezpośredni wpływ na wszystko, co robisz, bo wówczas nie dotykasz niczego połową swojego serca, tylko całą sobą. Dlatego pasja zmienia wszystko. Dlatego ci, którzy żyją z pasją uczą nas jak kochać wszystko, czego dotykają i co robią a Ci którzy kochają z pasją, uczą nas jak żyć.

Kiedy projektujesz z prawdziwą pasją w sercu, kierują Tobą tylko pozytywne emocje. Chęć niesienia radości innym z posiadania ich własnego miejsca na ziemi. Projektujesz jak dla siebie, wczuwając się w najmniejszy detal. Dajesz wówczas coś, co nie jest przeliczalne na wartość finansową. I zawsze dajesz więcej niż się od Ciebie oczekuje. A to zmienia wszystko.

Projektujesz wnętrza na całym świecie. Ten sukces to zrealizowane marzenie, do którego całe życie dążyłaś?

Zawsze stawiam sobie cele. Wysokie. Czasami można pomyśleć nieosiągalne, zgodnie z zasadą „Shoot for the moon. Even if you miss you will be among stars”. (śmiech) Ja jestem nieustannym uczniem życia. Kocham i chcę się uczyć, rozwijać, dlatego zawsze marzyłam o wielkich projektach rezydencji, posiadłości prywatnych, które swoją kompleksowością i złożonością dają możliwość zdobywania nowych umiejętności na wielu płaszczyznach. Dają też skrzydła. A jeśli dodamy do tego zaufanie ze strony klienta, to możemy zrobić wszystko! Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. A moja, mam wrażenie, nie ma końca. (śmiech)

Masz przekonanie, że gdy bardzo o czymś marzymy świat sprzyja realizacji naszych pragnień?

Absolutnie!!! Dlatego zawsze powtarzam, że trzeba marzyć i trzeba wierzyć. Mieć pewność w sercu spełnienia się tych marzeń.

Dla mnie jednym z nich było wprowadzenie swojej własnej kolekcji mebli, co urzeczywistniło się dzięki współpracy z Dorotą Groth i jej salonem meblowym Meblolight. Ta współpraca, która szybko zamieniła się w  przyjaźń, zmieniła bardzo wiele w moim życiu.

Ta kolekcja to odbicie Ciebie - klasy, doskonałości i niezwykłej precyzji. Co chciałaś nią przekazać?

Dziękuję. Przede wszystkim chciałam pokazać, że w projektowaniu, tak jak w życiu, liczą się detale.

To one, te czasami najmniejsze, mają przecież największe znaczenie. Tworzą większy obraz osoby lub rzeczy. I tak jest z tą kolekcją, która ma zyskiwać przy bliższym poznaniu. Kiedy zaczynamy ją odkrywać, zauważamy wartość, detale, szlachetność.

Ponadto razem z Dorotą chciałyśmy też pokazać polski design i niezwykłą jakość wykonania, które w niczym nie odbiegają od tego światowego.

Twoje projekty są bardzo przemyślane, dopracowane do ostatniego szczegółu. Czy w swoim projektowaniu czujesz się odpowiedzialna za emocje, których dostarczasz?

Oczywiście. Nie dostarczamy produktu. Dostarczamy emocje i to jest najważniejsze. Jak mawiała Michelle Obama – „Sukces nie polega na tym, ile pieniędzy robisz, chodzi o różnicę, jaką wnosisz w ludzkie życie.”

Czego potrafisz dowiedzieć się o człowieku, patrząc na wnętrze, w którym mieszka?

Nie należę do osób, które oceniają. Jestem daleka od tego. Nie patrzę nigdy na status finansowy wnętrza. Przyglądam się jego indywidualnym cechom, które mówią o wnętrzu człowieka do którego ono należy. A możemy dowiedzieć się bardzo wiele, choć nie jest to łatwe. Nasze wnętrza do nas mówią, jeśli tylko potrafimy je właściwie czytać. Przecież sposób, w jaki kształtujemy otoczenie, odzwierciedla naszą osobowość. Na przykład neurotycy lubują się w portretach, pejzażach, martwej naturze wiszącej na ścianach. Książki i filmy, które mają w swojej kolekcji nie wymagają intelektualnego zaangażowania. Introwertycy postawią na minimalizm, a różnorodność posiadanych książek i muzyki z reguły pokaże nam osobę otwartą na świat. Nie chodzi tu jednak o ilość, ale różnorodność posiadanych książek. Przy czym należy też wziąć poprawkę na to, iż wiele z nich może być podarowana. Czasami jest też tak, że książki kupowane są tylko z uwagi na ich walory estetyczne, a nikt ich nie czyta. Po stopniu uporządkowania, możemy dowiedzieć się o sumienności danej osoby.

Pamiętajmy jednak, że spekulowanie na temat człowieka na podstawie jednej wizyty jest zawsze obciążone dużym błędem, gdyż nie wiemy czy sumiennie ułożone przedmioty są jednorazowym zjawiskiem czy dzieje się tak zawsze. Nie jest zatem łatwym zadaniem uzyskanie informacji o człowieku na podstawie jego wnętrza, a przynajmniej jednej wizyty. Posiadając jednak odpowiednią wiedzę psychologiczną, jesteśmy w stanie zbudować ogólny zarys mieszkańca. Zawsze należy jednak te psychologiczno-detektywistyczne zapędy traktować trochę z przymrużeniem oka. Nic bowiem „nie powie” o człowieku lepiej niż on sam.

A czego można dowiedzieć się o Tobie, przekraczając próg Twojego domu?

Kocham porządek, zapach czystej pościeli i świec. Dlatego nieustannie piorę lub sprzątam. I ten rytuał zdaje się nie mieć końca. (śmiech) Każdy ma jakieś ułomności. Dla mnie porządek w domu czy w studiu to porządek w życiu, dlatego tak dbam o moje otoczenie. Nie usiądę do pracy, póki nie posprzątam. Moja głowa musi być wolna. Zapalam wtedy świece, włączam muzykę, delektuję się świeżo zaparzoną kawą i zabieram do pracy. Takie moje małe rytuały.

Oprócz projektowania malujesz. Stworzyłaś kolekcje obrazów z Leilani McKnight - żoną amerykańskiego piosenkarza. Co daje Ci malowanie?

Nasze malowanie to malarstwo intuicyjne, to podróż w głąb siebie. To rodzaj sztuki, dzięki której otwieramy serce. Malujemy sercem. To praca z ciałem, umysłem, duszą, to spotkanie z samym sobą na wielu poziomach. To podróż w tereny dotąd nieeksplorowane, które tęsknią za odkryciem.

Malujemy każda z osobna i razem, tworząc jeden obraz. Dwie dusze jedno płótno. Za każdym razem jest to niezwykła podróż. Mamy z Leilani bardzo silną siostrzaną więź i w naszych obrazach też to widać. Są spójne. Jakby malowała je jedna osoba, jedno serce.

 

 Foto: Kailani Carolina Mendoza, Los Angeles, California.

Jak odnaleźć w sobie tę pasję, którą Ty odnalazłaś i realizujesz całą sobą?

Za tak często pojawiającym się słowem pasja kryje się wiele cieni. Literatura motywacyjna często mówi o tym temacie powierzchownie oraz niesie za sobą wiele pułapek. Dlaczego? Nie każdy bowiem odnalazł swoją pasję, swoje powołanie i dlatego może czuć się nie tylko zawiedziony, ale i zdemotywowany czytając wpisy “znajdź swoją pasję, a będziesz szczęśliwy”.

Myślenie o pasji w taki sposób to ogromne marnotrawienie naszej wewnętrznej energii, naszych pokładów wiary i siły do tworzenia pięknych rzeczy.

Moim zdaniem pasja to stan umysłu. Jest w każdym z nas. To rodzaj odkrytego hobby, któremu poświęcamy się zupełnie. To sposób na życie, to podejście do świata i ludzi. To poczucie szczęścia z poznawania nowego. To radość i entuzjazm we wszystkim, co robisz, chęć dokonywania rzeczy niemożliwych. Pasja to nie kariera czy pieniądze. To znajdywanie swojej autentyczności, tej którą zakopaliśmy gdzieś pomiędzy oczekiwaniami innych ludzi. To odkrywanie siebie, by z radością dawać innym, by zarażać entuzjazmem i miłością do wszystkiego.

Czym nas zaskoczysz w najbliższej przyszłości?

Gdybym powiedziała, to nie byłoby zaskoczenia. (śmiech) Ale myślę, że jeszcze nie jednym. Jestem niespokojnym duchem, który ciągle coś robi, lubi wyzwania, kocha nowe, kocha życie…

A czym chciałabyś, aby życie Cię zaskoczyło?

Chciałabym, aby życie zaskoczyło mnie pozytywnie powrotem do wartości. By pośród tego, co modne ponownie modne były morale i szacunek do drugiego człowieka. By miłość nie była jedynie wyświechtanym słowem, a „na dobre i złe” miało prawdziwe znaczenie. By człowiek widział człowieka. By uwaga zastąpiła obojętność, a głębia powierzchowność…

Z Karoliną Łuczyńską rozmawiałą Magda Koźmala

 

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

Damosfera
 
Pani Elżbieto, cieszymy się, że mogłyśmy sprawić Pani radość :)
Elżbieta Pawlikowska
 
Cudownie zaczął się dzisiejszy dzień, od kawy i przeczytania wspaniałego artykułu, którego bohaterem jest wyjątkowa kobieta.
 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X