15.10.2018, 14:57

Jej albumy rodzinne pełne są zdjęć dam w kapeluszach

Kasia Krauss, organizatorka IV już edycji Warszawskiego Dnia Kapelusza i warszawianka od kilku pokoleń. Jej  albumy rodzinne pełne są zdjęć dam w kapeluszach, toczkach i woalkach. Udało jej się odtworzyć historię rodziny nawet do XV wieku.

DAMOSFERA: Do których czasów wstecz udało Ci się dotrzeć?

KASIA KRAUSS: Drzewa genealogiczne mam ze strony Mamy i Taty odtworzone w pełniejszej wersji na pewno do jakiegoś XVII wieku, a w skrawkach nawet do XV wieku. Dużo w mojej rodzinie było Niemców czy Francuzów. Ale to chyba takie czasy były.

Pradziadkowie ze strony Mamy (Rodzice Dziadka) – zdjęcie ze ślubu – pradziadek był oficerem Armii Carskiej

DAMOSFERA: Pierwsze zdjęcia są z przełomu 19 i 20 wieku. To czas przełomu w modzie zarówno pod względem formy, jak i dekoracji.  Dobrze widać to na zdjęciu twojej prababci. Kim była para na zdjęciu?

KASIA KRAUSS:  Para na zdjęciu to Pradziadek Wiktor Von Butz i jego żona Prababcia Wanda. Pradziadek służył w Armii Carskiej jako oficer. Z tego co wiemy ta część rodziny przyszła do Rosji jako świta Katarzyny Wielkiej, gdy ta wychodziła za cara Piotra III. Po przewrocie w 1917 na oczach własnej żony i małego Dziadka Anatola (Taty mojej Mamy) został zrzucony z murów Sewastopola za to, że był białogwardzistą.

DAMOSFERA: Dama w tamtych latach pędziła do samodzielności, też z powodów ekonomicznych… Prawie jak dziś, prawda?

KASIA KRAUSS:  Oj tak, moja Babcia Danusia (Mama Mamy), mimo że wychowana i kształcona na bycie żoną dobrze sytuowanego mężczyzny (w tym przypadku Dziadek był oficerem, ułanem, kończył szkołę oficerską w Grudziądzu), szybko musiała się nauczyć samodzielności – wojna zabiera jej męża, a ona zostaje sama z moją dwuletnią wówczas Mamą.

Zdjęcie Babci (po prawej) i chyba jej kuzynki, Warszawa, czasy wojny 

DAMOSFERA: Wojna to ciężkie czasy dla mody. 

Babcia z Dziadkiem na ulicach Warszawy, chyba w trakcie wojny

KASIA KRAUSS:  Mama Mamy zawsze była elegantką – miała to wyniesione z domu. Nie wyobrażała sobie wyjścia z domu bez nakrycia głowy i bez butów na obcasie. Wojna to rewiduje dość szybko, szczególnie okres Powstania Warszawskiego, bo jeszcze w trakcie wojny czasem udawało jej się ubierać elegancko.

DAMOSFERA: Boskie są te damy ze zdjęcia!

Babcia (pierwsza z lewej) i dwie Prababcie, ta po prawej to Pani ze zdjęcia ślubnego z oficerem Armii Carskiej - Warszawa 

KASIA KRAUSS: Prababcia Wandzia (czyli żona oficera Armii Carskiej) była żoną przy mężu – niewiele umiała, poza zajmowaniem się domem. Po wojnie utrzymywana jest przez moją Babcię, czyli własną synową. Druga Prababcia Maria zwana Lalą, wdową zostaje w 1920, kiedy jej mąż, sędzia, umiera w wyniku choroby, której nabawił się podczas wojny. Babcia Danusia – po wojnie ima się różnych zajęć biurowych, byle by utrzymać siebie, córkę, Matkę i Teściową.

DAMOSFERA:  Skąd pochodzi Twoja rodzina? 

KASIA KRAUSS:  Nazwisko Krauss przychodzi do Polski w XVII wieku przez Gdańsk do Warszawy. To bogaci mieszczanie akurat. Ale już np. Mamy Taty z domu a Donau Szpindler (wcześniej a Donau von Spindler, spolszczone i pozbawione przedrostka von w XIX w) nosi nazwisko, które do Polski trafiło z Prusakami w XV wieku. Tata nawet mi dopowiedział, że ta rodzina pruska wywodzi się ze szlachty kurlandzkiej i walczyła przeciwko Krzyżakom. Babcia (Mama Taty) miała nawet piękny sygnet rodowy – panna między rogami jelenia, ale nie pamiętam jakiego herbu był on. Z kolei ze strony Mamy rodzina pochodzi i z Grodna, ale i z Warszawy. To średnio zamożna szlachta, zawdzięczająca wiele swojej pracy. Byli wśród nich prawnicy, inżynierowie kolejnictwa. Prapradziadek był inzynierem kolejnictwa w Grodnie, który wiele wniósł w rozwój kolei.

DAMOSFERA:  Nakrycia głowy mają na zdjęcia wszystkie damy w Twojego albumu? Czujesz się kontynuatorką rodzinnych tradycji? Dlatego wymyśliłaś Warszawski Dzień Kapelusza?

KASIA KRAUSS:  Chyba większość, musiałabym jeszcze poszperać w tych rodzinnych zdjęciach. Trochę się czuję, bo to była absolutnie piękna moda. Kapelusz czy fascynator, dziś zastąpione niejednokrotnie przez niegustowne czapki noszone do całkiem eleganckich strojów, to taki sam dodatek jak rękawiczki, pantofel czy torebka. Przez lata komunizmu zapomniany, dziś wraca do łask. Trochę wzorujemy się na zachodnich tradycjach i modzie, ale nie zapominajmy, że to i nasza tradycja, która miała chwilową przerwę. Warszawski Dzień Kapelusza to święto wszystkich miłośników tej części garderoby – zarówno twórców jak i odbiorców. Chciałyśmy, by w jednym miejscu spotkały się te dwie strony – wymieniły doświadczeniami, mogły podziwiać niejednokrotnie małe dzieła sztuki.  

 Prababcia, Warszawa okres wojny

DAMOSFERA: Co  nosisz z mody dawnych lat?

KASIA KRAUSS: Lubię sukienki, które podkreślają talię, ukazują kobiecość. Mam kilka torebek z tamtych lat, które noszę na różne okazje.

DAMOSFERADamy na twoich zdjęciach to silne i wyzwolone kobiety –coś co łączy cię z nimi. 

KASIA KRAUSS: Siła kobiet w mojej rodzinie była i jest duża. Myślę, że w ogóle kobiety w naszym kraju musiały być silne – ciągłe zawieruchy wojenne wymuszały na nich niejako przejęcie sterów, podejmowanie decyzji, zarządzanie domami. A w mojej rodzinie kobiety były silne i z tego powodu i chyba dlatego, że miały odwagę powiedzieć nie, zrobić coś po swojemu, wbrew niejednokrotnie opinii publicznej.

DAMOSFERA: Masz może coś po babci lub dziadku? Jakiś ulubiony przedmiot?

KASIA KRAUSS: Torebki wyjściowe. Nie mam tego wiele, żałuję, ale nie przetrwały. Z przeszłością łączyła i łączy mnie historia, tradycja, wartości przekazywane z pokolenia na pokolenie. A po Babci mam oczy. (śmiech). Po Dziadku mam jego legitymację AK z Powstania Warszawskiego

DAMOSFERA: Warto kultywować tradycje rodzinne – jak w Twoim przypadku modę na kapelusze i elegancję!

KASIA KRAUSS: Bez tego, jesteśmy jak drzewo bez korzeni. Każdy z nas ma jakieś korzenie i każdy powinien być dumy z nich, bo tym kim jesteśmy zawdzięczamy tym właśnie korzeniom.

DAMOSFERA: Znamy cię od dobrych kilka lat i jakoś nie przypominamy sobie, kiedy ostatni raz byłaś ubrana nieelegancko. Nie masz czasem potrzeby wskoczyć w dresik?

KASIA KRAUSS:  (śmiech) Często chodzę na sportowo, w dresie etc. Czy ja jestem na co dzień elegancko ubrana? Dziękuję, nawet się nad tym nie zastanawiałam, bo prostu się ubieram.

autor: redakcja Damosfery

zdjęcia: prywatne archiwum Kasi Krauss

 

 

 

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X