15.02.2021, 08:45

Jak upuścić trucizny z toksycznych ludzi?

O toksycznych ludziach, wszyscy słyszeli, wszyscy ich znamy (i kochamy!), męczymy się w ich towarzystwie… ale często nie mamy wyjścia i musimy wśród nich przebywać. Czasami są to nasi szefowie, współpracownicy albo rodzice lub rodzeństwo, może nawet „serdeczna” koleżanka. Od tych najbardziej toksycznych staramy się chronić, zamknąć się przed wpływem ich trucizny na nasz świat. Wymyślamy wtedy niesamowite historie, stajemy się bardzo kreatywni w generowaniu coraz to nowych niewinnych kłamstewek usprawiedliwiających, dlaczego nie możemy się z nimi spotkać. Często ten mechanizm wyzwala się w nas, gdy nadchodzi czas odwiedzenia teściowej-marudy, koleżanki-manipulantki czy kumpla-fałszywca.

 

Tak jak inne trujące substancje, tak samo ludzkich trucicieli można uszeregować według ich typów. Bernardo Stamateas, w książce „Toksyczni ludzie” podzielił ich w następujący sposób: wywoływacz winy, zazdrośnik, człowiek umniejszający nasze sukcesy, agresywni werbalnie, fałszywi, psychopaci, przeciętniacy, manipulanci, narcyzi i marudy. Choć intuicyjnie rozumiemy działanie poszczególnych rodzajów jadu, zobaczymy, jak różnią się zachowania ich właścicieli.

Wywoływacz winy

To osoba, która dobrze zna swoją ofiarę. Słucha jej z uwagą, obserwuje jej reakcje i wie, że „ofiara” ma nieustanny wewnętrzny głos, który podpowiada: „nigdy nie będziesz dość dobra(y)”, „nie uda ci się”, „to przecież twoja wina, że tak jest’. Często nie zdajemy sobie strawy, że nasze szkodliwe przekonania są widoczne dla innych, stają się naszą słabością, którą łatwo może zwęszyć i wykorzystać wywoływacz winy.

Zazdrośnik

Zazdrośnicy pożądają tego, co ty masz albo tego, co ty osiągnęłaś. Zazdrośnicy trują najpierw siebie, generują w sobie uczucia i emocje, które im nie służą. Potem tymi emocjami próbują obdarzyć otoczenie, a w szczególności te osoby, którym zazdroszczą. 

Człowiek umniejszający wagę naszych sukcesów

Działa podobnie do zazdrośnika, ale ma trochę inną truciznę. Jest bardziej nieszczery i pod płaszczykiem przyjacielskości próbuje nam wmówić, że przecież ten awans to nie taka duża sprawa, (bo nie było lepszego kandydata!!), albo że pomimo zrzucenia 10 kilogramów to właściwie nie wyglądamy zgrabiej (i po co tak się męczyłaś!!). Pokazuje to nam, jak myśli taki człowiek, a przede wszystkim, co myśli o sobie. 

Agresywni werbalnie

Abraham Lincoln powiedział, że „żaden człowiek nie jest dość dobry, żeby rządzić innymi bez ich zgody”. Własna niepewność agresora słownego powoduje, że takim zachowaniem tuszuje swoje problemy, aby rządzić sytuacją. Wie, że jeśli on zdoła najpierw zastraszyć swoja ofiarę, to ona nie będzie miała siły się bronić, a wtedy nie ujawnią się jego słabości oraz brak umiejętności budowania zdrowych relacji.

Fałszywi

To tacy, którzy całe życie noszą maski. Potrafią je też bardzo szybko zmieniać, dzięki temu nie zawsze od razu dowiadujemy są, że są fałszywi. Mogą to być maski wyższości, władzy, bogactwa, mądrości, religijności, po prostu przeróżne. Te maski po coś jednak są, ale nie wiemy z jakiego powodu fałszywi je noszą. Mogą starać się chronić jakieś emocje, które w nich są, albo przysłaniać maskami coś, czego w nich samych nie ma.

Psychopata

Psychopaci nie mają poczucia winy, pomimo tego że notorycznie kłamią, oszukują i manipulują. Nie obchodzi ich to, że komuś wyrządzają krzywdę. Psychopata jest egocentrykiem, kapryśnym, aspołecznym i impulsywnym, ale za to wspaniałym obserwatorem i często przekonującym mówcą. Psychopata szuka podniet, rozrywek, ekscytacji, bez tego jego życie wydaje się nudne i bezsensowne – i to jest celem jego działania.

Przeciętniak

Ich trucizną jest strach, osłabienie, stagnacja i stabilizacja – po prostu konformizm. Niewiele im się chce, są oswojeni ze swoją przyziemną codziennością i nie wymagają od siebie zbyt wiele i innych. Nie lubią się przemęczać ani zbytnio angażować. To ich opisuje powiedzenie „gdy stoisz w miejscu, to się cofasz”. Chcieliby, aby z nimi cofali się wszyscy, ale nie warto im w tym towarzyszyć.

Manipulant

Manipulant truje powoli, małymi dawkami trucizny. Jak już odnajdzie słabe punkty ofiary, sprawdzi, czy jego trucizna na pewno dobrze działa, to wtedy już nie przestanie. Aplikuje naprzemiennie środki przeciwbólowe i zadaje emocjonalny ból. Pragnie mieć kontrolę nad innymi osobami, aby zaspokajać swoje potrzeby.

Narcyz

Narcyz uwielbia siebie. Ma potrzebę bycia akceptowanym, kochanym i lubianym przez wszystkich, bo przecież jest fantastyczny. Narcyz jest egoistą, skupionym na sobie i niezainteresowanym przeżyciami innych. Narcyz nie może być gorszy od innych, inni przecież nie dostają mu do pięt! Narcyz truje i oszukuje najbardziej siebie, często o tym nie wiedząc.

Maruda

Maruda zawsze jest niezadowolony. Jak świeci słonce to czuje się źle, jak się zachmurzyło to też mu niedobrze. Jego trucizna to skarżenie się, marudzenie i biadolenie. Może użalać się nad sobą, aby wzbudzać litość otoczenia. Często to pesymiści, spostrzegający wszystkie sytuacje w negatywnym świetle. Nie potrafią się cieszyć i z upodobaniem odzierają innych z radości.

Trujący ludzie, nie zawsze wiedzą, że tacy są.

Człowiek to rzeka zamian. Nie jesteśmy stałym zbiorem cech, owszem mamy przyzwyczajenia, z którymi jest nam trudniej się rozstać, ale nawet te utrwalone toksyczne nawyki można zmienić. Czasami osoby trujące nie wiedzą, że to, co robią, uraża innych. Często otworzenie się na nich, przekazanie informacji zwrotnej, w prawdzie i szacunku, jest początkiem procesu zmian. Niewiele osób ma na to odwagę, wielu za to cierpi w milczeniu. To ujawnienie pewnej słabości obu stron (twoje emocjonalne reakcje oraz nieprzyjemne zachowania drugiej osoby) może stać się wystarczającą zachętą do pracy naprawczej. Jeśli uda się tę pracę wykonać choć po części, zbudujemy trwalszą i bardziej satysfakcjonującą relację na przyszłość. Osoby toksyczne często reflektują się dopiero, gdy usłyszą z otoczenia jakąś formę tego pytania: czy chcesz mieć zawsze rację czy chcesz mieć przyjaciela/matkę/ brata/ koleżankę/pracę/ znajomych/ itd.?

Odtruwanie

Pomimo zróżnicowania typu stosowanej trucizny, mechanizm odtruwania jest zawsze taki sam. Jest też bardzo prosty i leży w zasięgu każdego z nas. ”Drzwi zmiany można otworzyć tylko od wewnątrz”, pisze Terry Neill. I ma rację. Obcowanie z trudnymi ludźmi jest dla nas ćwiczeniem tolerancji, cierpliwości i budulcem naszych charakterów. Dlaczego? Dzieje się tak dlatego, że dzięki tym toksycznym osobom mamy szanse odważnie i wyraźnie postawić własne granice, wyrazić siebie. Komunikujemy je zawsze mówiąc o tym, co „ja” odczuwam, nigdy nie oceniając czy krytykując zachowań osoby toksycznej. Taki właśnie komunikat z pozycji „ja” działa cuda i powoli oczyszcza truciznę. Przykładem mogą być takie oto sposoby wyznaczania granic: „Mam problem i potrzebuję Twojej pomocy. Gdy krytykujesz moje wybory, odczuwam do ciebie niechęć, a nie chcę tak się czuć, bo jesteś moją przyjaciółką i lubię z Tobą przebywać. Proszę pomóż mi w tym.” Oprócz wyraźnego (grubą kreską!) zaznaczenia naszej granicy, czasem wielokrotnego, zawsze warto przeanalizować i przewartościować własne reakcje na innych. Zmienić możemy tylko siebie.

Oczywiście, w tym artykule, napisałam pół żartem, pół serio o czymś, co może być bardzo poważnym problemem. Jeśli owa toksyczność związana jest z agresją fizyczną, nałogiem czy innym zaburzonym zachowaniem, nie możemy tego akceptować, tolerować ani nawet oczekiwać, że osoba poradzi sobie z tym sama – często to my musimy zainicjować pomoc w otrzymaniu odpowiedniego wsparcia psychologicznego, aby człowiek „toksyczny” miał szansę na poradzenie sobie ze swoim problemem.

Aneta Montano - coach i mentor liderów, przedsiębiorca, związana z biznesem i pracująca na stanowiskach zarządczych od ponad 20 lat. Interesuje ją związek pomiędzy autentycznością lidera a sukcesem przedsiębiorstwa oraz coaching transformujący. Od 2004 roku jest współwłaścicielem i obecnie CEO w gooday Sp. z o. o., stworzonej po to, aby towarzyszyć ludziom w poznaniu i udoskonalaniu siebie. Jej misją jest zachęcanie i motywowanie ludzi zajmujących stanowiska decyzyjne w odnajdowaniu drogi prowadzącej do spełnionego i autentycznego życia, inicjuje w nich potrzebę rozwoju osobistego i pragnienia stawania się lepszym, mądrzejszym, odważniejszym i w końcu otwartym na pojawiające się szanse, do tej pory dla nich niemożliwe i nawet niezauważalne. Energia, jaką darzy człowieka jest niczym innym jak narzędziem rozpoczynającym proces uświadamiania swoich talentów oraz wartości na polu zawodowym, ale również osobistym. Jest mentorem w programie Fundacji Liderek Biznesu.

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X