23.08.2021, 08:45

Jak polubić wewnętrznego krytyka?

Dużo się mówi o tym, aby starannie dobierać przyjaciół i otaczać się ludźmi, którzy nas wspierają, sprzyjają naszym planom i marzeniom, zachęcają do działania i rozwoju. Staramy się eliminować toksyczne głosy z naszego życia. Tego zewnętrznego, w którym się na co dzień obracamy. A co z naszym wewnętrznym światem? Co z dialogami, które prowadzimy sami ze sobą?

Wewnętrzny krytyk. Każdy zna ten głos. Jest w nas. Czasem cichy, czasem bardzo głośny. Kiedy się pojawia, atakuje nas, krytykuje, wpędza w poczucie winy i wywołuje wstyd.
Często wchodzimy z nim w wewnętrzną szarpaninę. Staramy się go wyprzeć, zagłuszyć lub wręcz odwrotnie, dyskutujemy dostarczając mu dodatkowych argumentów. Nie zdajemy sobie sprawy, że postępując w ten sposób odrzucamy kawałek siebie i walczymy z ważną częścią nas samych.
Większość z nas pragnie zmian w różnych obszarach naszego życia. Koncentrujemy się często na zmianie zachowań i przyzwyczajeń, i choć jest to ważny krok, to zastanawiam się, czy od tego warto zaczynać swoją transformację.
Jako ludzie funkcjonujemy na trzech poziomach: emocjonalnym (nasze uczucia), poznawczym (nasze myśli) i behawioralnym (nasze zachowania). Tylko wtedy, kiedy te trzy poziomy są ze sobą zintegrowane, możemy osiągnąć wewnętrzną równowagę, a nasze działania doprowadzą do długofalowej i stałej zmiany.
Na poziomie poznawczym rozpoznajemy, co się dzieje wokół nas. Możemy przeanalizować i nazwać sytuacje, w których jesteśmy i podejmować decyzje, co i jak chcemy zmienić. Emocje i uczucia kierują naszą uwagę na to, co dzieje się w nas. Po rozpoznaniu, nazwaniu własnych emocji i zrozumieniu potrzeb za nimi się kryjących, możemy ze spokojem i odwagą budować relacje oparte na empatii, rozwiązywać konflikty i stawiać czoła wyzwaniom, które stoją za wszelkimi zmianami, o których marzymy.
Po wykonaniu pracy na tych dwóch poziomach możemy przejść do wyrabiania w sobie nowych zachowań i nawyków. Często nie dajemy sobie szansy na dojście do tego momentu, bo wewnętrzny krytyk zatrzymuje nas na poziomie emocjonalnym swoimi pytaniami, które wszyscy znamy: “chyba nie myślisz, że dasz radę?!”, “nigdy się tego nie nauczysz!”, „kogo ty chcesz oszukać?”, „przecież to ty jesteś słabym ogniwem tego projektu (przyjaźni, małżeństwa), „nie reprezentujesz sobą nic wartościowego”.

Skąd pochodzi nasz wewnętrzny głos?

Warto pochylić się nad tym, jak wewnętrzny krytyk zadomawia się w naszym umyśle. Rodzi się w nas już w dzieciństwie. To uwewnętrzniony głos naszych rodziców, ważnych opiekunów, nauczycieli czy innych osób, które jako dzieci odbieramy jako kluczowe w naszym życiu. Bez względu na to, czy głos jest akceptujący, kochający, zachęcający, czy wręcz przeciwnie, wymagający i krytykujący, zakorzenia się w naszej podświadomości.
Im częściej byliśmy wystawiani na krytykę innych, odrzucenie i negatywne przekazy, tym głośniejszy będzie głos naszego wewnętrznego krytyka. Słysząc ten krytyczny głos, często odczuwamy lęk przed odrzuceniem. Boimy się, że nasze pomysły czy działania nie będą przez innych dobrze przyjęte czy zaakceptowane. Najczęściej możemy go usłyszeć w trudnych dla nas sytuacjach, kiedy poznajemy nowych ludzi lub kiedy stajemy twarzą w twarz z wyzwaniami zawodowymi czy osobistymi. Warto mieć świadomość, że wewnętrzny krytyk mimo nieprzyjemnej formy, tak naprawdę stara się nas uchronić przed wstydem czy zakłopotaniem.
Tylko intencjonalna praca z tym obszarem w nas, może doprowadzić do przekształcenia wewnętrznego krytyka z pozornego wroga na wspierającego sojusznika. Nie mamy co liczyć, że ten głos zniknie sam z siebie lub przejdzie metamorfozę bez naszego wkładu.
Co by się stało, gdybyśmy poświęcili uwagę naszemu wewnętrznemu krytykowi? Gdybyśmy uznali, że warto go posłuchać, by wybrać to, co ma dla nas cennego, a resztę odrzucić lub przetransformować?
Pracowałam ostatnio z klientem, który doświadczył trudnego dzieciństwa. Dorastał w bardzo wymagającym środowisku i często słyszał krytykę na swój temat. Bardzo wcześnie w dzieciństwie wyrobił w sobie przekonanie, że na akceptację innych trzeba zapracować. W życiu zawodowym odniósł dużo sukcesów i zajmował wysokie stanowisko zarządzające, za to jego życie prywatne było w strzępach.
Podczas naszej pracy bardzo szybko ujawnił się wewnętrzny dialog, który mój klient przez lata prowadził, a który w całości był wymagający i krytykujący. Na jednej z sesji zaprosiłam go do ćwiczenia, w którym mógł posłuchać tego, co jego wewnętrzny krytyk miał do powiedzenia. Na pierwszy rzut oka, krytyk wydawał się bojkotować próby odbudowania jego tożsamości. Ponadto pod wpływem tego głosu mój klient podejmował destrukcyjne dla siebie decyzje. Kilka pytań sprawdzających i doszliśmy do sedna, do ogromnej potrzeby akceptacji. Jego wewnętrzny głos wskazał na kilka ważnych kroków, które były kluczowe do wprowadzenia w sposób świadomy i intencjonalny zmian w jego życiu.
Inna moja klientka, kobieta pełna energii i odważnych pomysłów chciała na sesji przyjrzeć się ważnemu dla niej przedsięwzięciu – marzyła, by wspierać kobiety w procesie rozwodu. Pomysł nosiła w sobie już jakiś czas. Teraz zaś czuła, że jest gotowa, by go zrealizować. W blokach startowych zatrzymywała ją jedna rzecz. Zaczęłyśmy się wspólnie temu przyglądać. Kiedy podczas sesji ujawnił się głos wewnętrznego krytyka, klientka odmówiła “rozmowy” z nim, nazwała go ‘jędzą’ i uznała, że na pewno nie ma jej nic konstruktywnego do powiedzenia. Po kilku pytaniach, sama odkryła że ‘jędza’ jest tak naprawdę jej sprzymierzeńcem. Okazało się, że gdzieś w istocie ten wewnętrzny krytyk chce ją zaprosić do przyjrzenia się zasobom potrzebnym do realizacji marzenia, które nota bene ona ma w sobie.
Nasz wewnętrzny dialog – jest nasz. Kiedy go odrzucamy, istnieje ryzyko, że odrzucamy część siebie, która to część może być potencjalnie źródłem naszej mądrości i siły. Nie zawsze będziemy mieć pod ręką terapeutę czy coacha, który poprowadzi nas w tym sztormie samokrytycznych myśli.

Co zatem możemy zrobić dla siebie w takich sytuacjach?

Bardzo ważnym krokiem jest uświadomienie sobie, że właśnie na pokład wkroczył nasz wewnętrzny krytyk. Nie chodzi tu nawet o to, by go słuchać, ale by dostrzec, że się pojawił i nazwać, że to on.
Pierwszym krokiem transformowania krytyka na sprzymierzeńca jest uznanie jego obecności. Dlaczego to ważne? Kiedy uznamy, że krytyk się pojawił, możemy podjąć świadomą decyzję, co chcemy z nim zrobić. Możemy mu podziękować i poprosić, by sobie poszedł lub nawet zatrzasnąć przed nim drzwi. Możemy też zrobić mu miejsce i zaprosić do współdziałania w duchu łagodności dla siebie i wiary, że wszystko, co się w nas pojawia chce służyć czemuś dobremu. To właśnie z miejsca współczucia dla samych siebie, możemy prowadzić konstruktywny wewnętrzny dialog ze swoim krytykiem. Z tego miejsca możemy posłuchać czego on chce DLA nas, a nie OD nas. To subtelne rozróżnienie zmienia perspektywę i postrzeganie z negatywnego na pozytywny. Zaczynamy rozumieć i szukać rozwiązań, a nie poddajemy się fali załamania i wątpliwości w naszą wartość.
Uznanie wewnętrznego krytyka pozwala nam zobaczyć, czego tak naprawdę potrzebujemy, kiedy pojawiają się wyzwania. Może krytyk próbuje nam pokazać ukrytą i niezaspokojoną potrzebę bezpieczeństwa? Przynależności? A może autonomii czy rozwoju?
Ważne jest, aby zrozumieć, że u każdego z nas krytyk pojawia się w różnych momentach i przyjmuje różne postaci. Czasem jest to jedynie nasz wewnętrzny głos. Innym razem uzewnętrznia się przybierając postać krytycznych reakcji na zachowania innych. Kiedy oceniamy samych siebie, łatwo jest nam oceniać innych. Mając w sobie nieprzepracowane poczucie winy, łatwo nam szukać winy w innych.
Warto zająć się krytycznymi myślami, kiedy tylko pojawiają się w naszej głowie, aby fala nic nie wnoszącej krytyki nie rozlewała się dalej.
O czym warto jeszcze pamiętać? Często prawdziwa potrzeba, dla której krytyk się pojawił, ukryta jest pod kilkoma poziomami. Ważne jest, aby cierpliwie i z uwagą zatrzymać się przy tym, co ten głos chce nam powiedzieć. Uznajmy wszystkie emocje, które nam wtedy towarzyszą, ponieważ wszystkie dają nam znać o potrzebach.
Wewnętrzna praca, transformowanie krytyka na sprzymierzeńca, może być trudna, zwłaszcza kiedy nasze zasoby są na wyczerpaniu. Wtedy warto poszukać wsparcia u osoby, która z empatią zatrzyma się przy nas i będzie gotowa z nami tego krytyka wysłuchać, by na koniec wziąć od niego to, co najlepsze.


Renata Constable i Agnieszka Podleśna
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X