28.12.2015, 22:19

Hamlet w Multikinie / #ShakespeareLives

Dzięki współpracy British Council i Multikino w ramach cyklu „Sztuka brytyjska na wielkim ekranie”, publiczność może oglądać najciekawsze pozycje repertuarowe słynnych scen brytyjskich, takich jak National Theatre czy The Globe –  teatru, w którym tworzył najwybitniejszy dramatopisarz wszech czasów, William Szekspir. Kilka dni temu miałyśmy przyjemność oglądać spektakl w reżyserii Lyndsey Turner z Benedictem Cumberbatchem w roli tytułowej. Tego wieczoru stałyśmy się częścią publiczności londyńskiego teatru.

Interpretacja sztuki to połączenie współczesnego świata i ducha epoki. Imponująca inscenizacja, w której od razu zauważamy klimat dzieł Szekspira, o dziwo współgra ze współczesnymi strojami czy tatuażami Horacia. Ważne jest aby w takim zamyśle interpretacji utrzymać równowagę. Przesada w którymkolwiek kierunku mogłaby całkowicie zepsuć odbiór. Tymczasem to rozwiązanie doskonale podkreśla uniwersalność Szekspira, nie ujmując przy tym ani grama z wydźwięku jego dzieła.

Adaptacja sztuki Szekspira, którą miałyśmy przyjemność oglądać w tak nietypowych warunkach zachwyciła mnie bardzo i zapadła na długo w pamięć. Hamleta oglądałam w różnych interpretacjach. Czasem podobał mi się w wersji kostiumowej, a czasem we współczesnej, z minimalistyczną scenografią. Dawniej preferowałam klasykę i przedstawienia w duchu starożytnego teatru. Wiemy jednak wszyscy, że niezależnie od czasów, w jakich umieści się akcję sztuki i jej bohaterów, ważna jest przede wszystkim wrażliwość i talent twórców, którzy przenoszą nas do nowoczesnego świata lub pozostają w tradycji. Ważne jest to czy oddają sens i zamysł przekazu Szekspira. 

Inscenizacja szekspirowskiego dramatu w reżyserii Lyndsey Turner, to połączenie współczesnego świata oraz tradycyjnej poetyki Szekspira. Imponująca i niekonwencjonalna scenografia, zróżnicowane kostiumy zarówno współczesne jak i klasyczne, o mało skomplikowanych i bezbarwnych krojach. Zachwyca nas niepokojąca muzyka i równie złowieszcze momenty ciszy. Te wszystkie elementy złożyły się na niepowtarzalny klimat, który wchłonął mnie, zaczarował i sprawił że do ostatniego momentu przebywałam w innym świecie.

Nie wszystkie kreacje postaci zadowoliły moje gusta, jednak warto zobaczyć sztukę zarówno dla samego Benedicta Cumberbatcha tytułowego Hamleta jak również dla Sian Brooke, grającej Ofelię, która oczarowała mnie świetnie zagranym szaleństwem - jej śpiew, gesty i łamiący się głos - wszystko to stworzyło przejmujący, pełen emocji obraz. Świetny był również Poloniusz, wykreowany przez Jima Nortona. Zabawny, ale nie przerysowany. Karl Johnson wcielił się tu w podwójną rolę: ducha i grabarza. O ile jego duch niczym specjalnym się nie wyróżnił, o tyle grabarz to prawdziwa perełka.

Teatr w kinie? - cóż na pewno jeszcze skorzystam gdy nadarzy się okazja, choć oczywiście odczuwałam niedosyt, gdy kamera skupiała się raczej na głównym bohaterze i rzadko pokazywała pełen plan. W teatrze fantastyczna jestmożliwość samdzielnego "kontrolowania" grę poszczególnych aktorów i skupiania się na wybranych przez nas szczegółach. Jednak nie zawsze mamy czas aby kupić bilet lotniczy i przemieścić się do londyńskiego teatru :)

PS. Program #ShakespeareLives został uruchomiony w związku z 400. rocznicą śmierci dramatopisarza wszechczasów, która przypada w 2016 roku.

 

Edyta

Zdjęcie: Damosfera / SAMSUNG Galaxy S5

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X