27.06.2016, 11:26

Gdyby Krzysztof Kieślowski żył...

Gdyby żył... pewnie nadal zasypywałaby go listami wielka Meryl Streep  proponując, że zrzeknie się honorarium i zagra u niego za darmo. A reżyser bardzo możliwe odmówiłby, bo nie interesowało go Hollywood, które upominało się o niego regularnie. W  dokumencie o sobie pt. "I'm so-so"  mówił: W Ameryce jest coś, co mi bardzo nie odpowiada. To jest gadanie o niczym z dobrym, zdecydowanie dobrym, a nawet bardzo dobrym samopoczuciem. Spotykam mojego amerykańskiego agenta i pytam go: jak się masz?. On zawsze mówi: "extremely well". Już nie może być "OK" czy "well". Musi być "extremely well". Ja tymczasem nie jestem "extremely well". A nawet w ogóle nie jestem "well". Po prostu jestem: "so-so".

 

 

Tak to się zaczęło… Krzysztof Kieślowski (1941-1996) na szczęście dla wszystkich nie zrezygnował, kiedy dwukrotnie nie dostał się na łódzką Filmówkę – i za trzecim razem zdobył upragniony indeks.

Debiutował dokumentem „Zdjęcie” i w pierwszych latach znany był przede wszystkim jako dokumentalista, choć od początku równolegle realizował też filmy fabularne na potrzeby telewizji („Przejście podziemne”, „Personel”, „Spokój”). W latach 70. nakręcił kilka głośnych dokumentów, krytycznie przyglądających się PRL-owskiej rzeczywistości: „Z punktu widzenia nocnego portiera”, „Robotnicy ‘71” (wspólnie z Tomaszem Zygadło, Wojciechem Wiszniewskim, Pawłem Kędzierskim i Tadeuszem Walendowskim) czy „Życiorys”. Po nakręconym w 1980 „Dworcu” Kieślowski rezygnuje z kina dokumentalnego – ze względów artystycznych, ale i z powodu uwarunkowań cenzuralnych.

W tym okresie powstały fabuły, które stały się sztandarowymi przedstawicielami nurtu nazwanego „kinem moralnego niepokoju”: „Spokój” (1976, zatrzymany przez cenzurę na 4 lata), „Amator” (1979) i „Przypadek” (1981, zatrzymany aż do 1987). Ten ostatni film skupia w sobie wszystko to, co definiuje twórczość Kieślowskiego: głęboko humanistyczną postawę wobec swoich bohaterów, dokumentalny styl i elementy metafizyczne.

W 1984 r., od filmu „Bez końca”, zaczęła się współpraca Kieślowskiego z adwokatem-scenarzystą Krzysztofem Piesiewiczem i kompozytorem Zbigniewem Preisnerem, której efektem były wszystkie następne fabuły reżysera. Wielkie wrażenie, również poza Polską, wywarł telewizyjny cykl „Dekalog”, a zwłaszcza pełnometrażowe wersje dwóch jego części: „Krótki film o zabijaniu” i „Krótki film o miłości”.

Kolejne filmy Kieślowski kręci już we Francji. Najpierw przyjęte entuzjastycznie i typowane do Złotej Palmy w Cannes „Podwójne życie Weroniki” z doskonałą rolą Irene Jacob, potem zaś imponującą trylogię „Trzy kolory”, w której Kieślowski i Piesiewicz sprawdzali, w jakiej kondycji znajdują się pod koniec XX w. ideały rewolucji francuskiej: wolność, równość i braterstwo.

Zmarł w wieku zaledwie 55 lat, chwilę po wielkim światowym sukcesie cyklu „Trzy kolory”.

Rok 2016 jest rokiem Krzysztofa Kieślowskiego. Więcej informacji: rokkieślowskiego.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tekst: Tak, to się zaczęło… pochodzi ze strony rokkieślowskiego.pl

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X