04.09.2019, 08:30

Entrée do atelier Enteliér

"Nazwa marki nawiązuje do francuskiego słowa atelier, czyli pracowni artysty, gdzie tworzy on swoją wizję piękna. Jednocześnie początek nazwy kojarzy mi się ze słowem eternal, czyli czymś ponadczasowym co będzie zawsze trwać tak jak klasyczne piękno. Tworząc markę oraz jej nazwę chciałam, aby brzmiała pięknie, elegancko i jednocześnie, żeby nie była znanym wyrazem, a zupełnie nowym słowem.
Tak narodziło się Enteliér..."

Ważne jest dla mnie co noszę, z czego są wykonane, przez kogo i gdzie uszyte. Stawiam na jakość i oryginalność. Dlatego tak bardzo lubię polskich projektantów. Dla nich bowiem jest ważne: jakość, oryginalność, wygoda. Szyją w Polsce, nie gdzieś niewiadomo gdzie. Wybierają materiały najwyższej jakości, współpracują ze szwalniami, które pieczołowicie szyją każdą sztukę ubrania. 

Jakiś czas temu na polskim rynku pojawiła się marka Enteliér. Dla mnie ta nazwa, poza definicją projektantki, to dodatkowo zaproszenie do wejścia do jej świata, od słowa "entrée". Zatem mamy tu zbitek trzech słów: "atelier", "eternal" i "entrée". Co w moim wolnym rozumieniu znaczy: wejście do ponadczasowego atelier. Małgosiu, mam nadzieję, że wybaczysz :)

Markę stworzyła Małgosia Wojciechowska. Historia Małgosi jest historią wielu kobiet. Pracowała przez kilkanaście w wielkiej zagranicznej korporacji, ale modę kochała od zawsze. Najpierw zaczęła pracować dla kogoś, ale to było mało i podjęła to wielkie ryzyko pójścia na swoje.

Zna potrzeby kobiet, rozumie je, więc tworzenie dla nich nie jest trudne. Wie, czego my, kobiety oczekujemy po ubraniach do pracy i po niej.

Propozycjami do pracy "kupiła" mnie bezapelacyjnie. Dla mnie nie ma czegoś takiego, jak tzw. "must have"! Cóż to w ogóle za bzdura! Co znaczy, że każda z nas ma mieć w szafie białą koszulę? Nie noszę koszul. Nie lubię ich na sobie. Ale czy to oznacza, że szukając innych rozwiązań nie będę elegancka i profesjonalna? Nic bardziej mylnego! Nosząc zaś rzeczy, w których czuję się fatalnie, będę tylko o tym myśleć, że jestem w czymś co mi nie pasuje.

Małgosia zaprasza nas do swojego świata mody dla kobiet świadomych i wiedzących czego chcą, oferując im komfort, wygodę, jakość i klasykę w bardzo ciekawej odsłonie.

Ja chciałabym Wam pokazać kilka rzeczy, w których zakochałam się na zabój.

1. Trencz. Trencze kocham od zawsze. Pasują do wszystkiego. Jak mawiała moja Babcia są na bal i na ślizgawkę. Będą świetnie wyglądały z balerinami, szpilkami czy sportowymi butami. Do dżinsów jak i cygaretek. (Nigdy jednak nie nałóżcie kurtki sportowej typu np. polar do garsonki czy tego typu garnitury. Czasem niestety można spotkać takie wpadki modowe na ulicy).

2. Cygaretki. Do wszystkiego. Do obuwia sportowego też :)  Tu mam granatowe cygaretki z cienkiej wełny, zaś do nich dobrałam piękną granatową bluzkę w grochy wiązaną pod szyją (na szczęście nie musi być pod samą szyją). Dobrałam do nich baleriny od 7 mil.

3. Sukienki. Uwielbiam od zawsze. Do pracy i na weekend. Nie trzeba się zastanawiać jak połączyć górę z dołem, jak ma to miejsce w przypadku spódnicy i bluzki. Wrzucasz i już. Wybrałam piękne trzy sukienki.

  Pierwsza koszulowa, w kolorze gołębim, szarym, nakładana przez głowę, przewiązywana paskiem, do kolan. Idealna do pracy. Do niej dobrałam baleriny w kolorze skóry (oczywiście od 7 mil). Biżuteria w kobaltowym kolorze - lapis lazuli od Darii Siwiak miała stanowić mocny akcent, podkreślający kolor sukienki.

  Druga koszulowa, do połowy łydki, w kolorze dżinsu, zapinana na guziczki od góry do dołu. Według mnie pasująca również do pracy w luźniejsze dni. Ją połączyłam z niezwykle ciekawymi balerinami od Agnieszki Tokarskiej (you by Tokarska). Biżuteria bardzo mieszana. Stonowane kolory, złoto. Kolczyki od MUA (Monika Hartman), pierścionek od Milarte a wisior od Ani Samków.

  I trzecia, stricte weekendowa, w drobną łączkę, kopertowa, do połowy łydki. Wygląda się w niej romantycznie, ale i rozważnie ;) Biżuteria od Dominiki Szczechowicz (UZEN), baleriny złote, nie zaskoczę tym, że od 7 mil.

Oczywiście Entelier ma w swojej ofercie również marynarki i białe koszule, ale to nie dla mnie. Jednak, jeżeli któraś z Was je lubi lub jest ciekawa innych propozycji to zajrzyjcie na https://entelier.com/ - każda znajdzie coś dla siebie.

Co jeszcze mnie urzekło w tych ubraniach? Wyszukana prostota i ponadczasowość. Wiem, że trencz będę nosić do zdarcia (ostatni, który padł w tym roku miał 12 lat!). Spodnie wyjmę za 5 lat z szafy i nadal będą świetne i na czasie. Specjalnie nie używam słowa "modne". Dla mnie modne jest to, w czym ja się dobrze czuję. Nie muszę mieć wzorów i kolorów, które w danym roku są obowiązującymi. A co jeżeli nie lubię tych kolorów i wzorów? Co jeżeli w nich wyglądam źle? Czy mam ślepo podążać za trendami? Nie! Moda jest po to, by się nią bawić. By łączyć różne faktury, wzory, printy niekoniecznie pod dyktando domów mody. To ja mam się dobrze czuć w tym co noszę.

A jednocześnie każda z nas jest inna. Ja nie chcę wyglądać jak inne kobiety, bo jestem inna - pod względem urody i charakteru a to co noszę ma mnie wyrażać i wyraża mnie :)

Dlatego stawiajmy na jakość, oryginalność, wyjątkowość i ponadczasowość. Nie zawiedziecie się nigdy! Zawsze będzie czuć się świetnie i wyjątkowo :)

 

Tekst: Katarzyna Krauss

Zdjęcia: Łukasz Halczak

Ubrania: Enteliér

Buty: 7 mil

Biżuteria: MUA, Milarte, Ania Samków, UZEN, Daria Siwiak, Shambala, m'aime

Torba: Ewa Wajnert

 

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X