16.10.2017, 10:11

Ela Romanowska i wszystko jasne

Ela Romanowska: jedna z najsympatyczniejszych polskich aktorek. Serca widzów zyskała rolą Joli w serialu Ranczo. Jest wulkanem pozytywnej energii i osobą niezwykle zdystansowaną do siebie i świat. Opowiada o  miłości do psiaków, szpilek i planach taneczno-teatralnych.

 

 

 

 

 

 

Jesteś wulkanem energii i niezmiernie pozytywną osobą. Chyba wszędzie, gdzie się pojawiasz ludzie spodziewają się, że będzie wesoło?

Kolega podsumował to kiedyś słowami: nie ma innej opcji, a ci co mnie dopiero poznają często mówią, że wiedzieli, że jestem wulkanem, ale nie sądzili, że aż TAKIM. Jestem bardzo wesoła i dużo mówię. Czasem zdarza się, że mam gorszy dzień i wtedy wszyscy pytają: co się stało? Kiedyś było inaczej: zawsze byłam uśmiechnięta, mimo że w środku bolało. Teraz pozwalam sobie być sobą i nie udawać, gdy coś mi dolega.

Mówią o Tobie ludzie z branży aktorskiej, że jesteś jedną z najsympatyczniejszych osób w tym biznesie.

Kocham ludzi i wierzę, że to co daję dobrego – wraca do mnie. Zawsze! Ale to nie jest tak, że słyszę tylko pozytywne opinie na swój temat, bo akurat dobrze wiem, co to jest hejt. Wiem, co to są nieprzyjemne komentarze – sama to przeżyłam np. przy programie Taniec z gwiazdami. Z drugiej strony czuję ogromną sympatię widzów. Ostatnio uczę się asertywności i pewnie zaraz ktoś może powiedzieć, że gwiazdorze, a to nie o to chodzi. Uważam, że najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka, który nic nie kosztuje. Nie musimy się kochać, ale musimy szanować.

Pewnie czytasz w internecie mnóstwo ciekawostek na swój temat…

O tak! Ale niech taka osoba powie mi prosto w oczy, co ma do mnie, a nie obraża mnie anonimowa. Nie przejmuję się takimi opiniami. Szkoda mi czasu na to, ale bywają okrutne i uderzają w moją kobiecość. Co innego konstruktywna krytyka, która często pozwala być lepszy człowiekiem i aktorem.

Skąd czerpiesz energię? Mnóstwo dajesz, a jak się w nią zasilasz?

To działa w dwie strony, szukam zawsze pozytywów w otoczeniu. I to działa. Przychodzę do pracy i ktoś mówi: o super, że jesteś. Nawet kierowcy z planu cieszą się, że będą mnie wozić: ja dziś jeżdżę z moja Elcią - mówią. To jest tak miłe, cudowne i pokazuje, że pozytywne nastawienie do innych działa.

Kochasz zwierzęta, pomagasz im bardzo dużo. Jak tak emocjonalna i wrażliwa osoba radzi sobie, jak widzi tyle nieszczęścia w ich świecie…

Od razu płaczę, jak czytam te wszystkie historie. Jedynie pozytywne w tym wszystkim jest to, że są i dobrzy ludzie, którzy wyskrobią pieniądze, by uratować zwierzaka. To, że ktoś przygarnie psiaka z jakiegoś okropnego miejsca. Staram się pomagać jak mogę – zawsze przekazuję jakieś fanty na aukcję dla nich. Mam psiaka, którego ktoś wyrzucił z samochodu i ma tysiąc trzysta chorób. Razem z Browarem pozowaliśmy ostatnio do kalendarza, z którego dochód zostanie przekazany dla "psiaków ze schroniska".

Dziś odwiedziłaś Salon Damosfery i jak widzimy świetnie się bawisz podczas przymiarek różnych ubrań od polskich projektantów. Podobno masz ogromną kolekcję butów – szpilek!

Uwielbiam je! Część z nich już porozdawałam, bo jakoś ostatnio noszę większy numer buta (śmiech). Żyję bardzo szybko i ciągle gdzieś pędzę, dlatego wygodniej mi jest w sportowych butach, ale jak tylko mam okazję – wskakuję w szpilki. Generalnie nie lubię robić zakupów, ale jak się już nastawię i ustalę wcześniej, czego mi brakuje w szafie, to potrafię spędzić parę godzin w sklepie. W moje szafie mam zawsze jakiś fajny sweter, bo on jest uzupełnieniem każdej stylizacji (do sukienki, dżinsów). Kocham też dodatki typu kolczyki i naszyjniki.

Nad czym teraz pracujesz?

Jestem w próbach nad spektaklem ze Stefano Terazzino, z którym będziemy jeździć po całej Polsce. Zagramy parę wedding planerów, którzy mają do zaoferowania ślub w stylu polskim, włoskim. Będziemy śpiewać i tańczyć. Przedstawienie napisała i reżyseruje Magda Smolara.

A co z serialem Ranczo? Wrócicie jeszcze na antenę? Lubiłaś swoją rolę?

Nic nie wiem na temat jego powrotu. Lubiłam grać Jolę, bo to była moja pierwsza rola telewizyjna. Było przy niej dużo zabawy, więc z dziewczynami z charakteryzacji mogłybyśmy poszaleć. Nie mam problemów z tym, by się obrzydzić, bo moje ciało i twarz są elementem mojego warsztatu.

W teatrze jak grasz, też widać, że się dobrze bawisz.

Kocham grać i zawsze czuję publiczność. Inny widz jest w piątek, kiedy biegnie do teatru prosto z pracy, ale głową jest jeszcze w pracy, inny w sobotę, kiedy jest zrelaksowany, a w niedzielę trochę się kręci, bo już myśli o poniedziałku. To się naprawdę daje wyczuć. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł mi zabrać teatr, ale też dzięki graniu w serialach czuje się, że jestem w pełni sobą.

 

foto/tekst: Kasia Kamińska

 

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X