31.07.2018, 13:26

Dzięki nudzie człowiek uczy się w spokoju czekać na coś nieznanego

Nasz mózg może pomieścić ponad petabajt danych. To 4,7 mld książek lub 670 mln stron internetowych. Z każdej strony atakują nas dane, informacje i każdy chce nam coś przekazać. Nawet w wakacje wchodzimy do netu, by być na bieżąco z wiadomościami, żeby nic nas nie ominęło. Tylko po co tak się spinamy? Warto dać odpocząć swojej głowie i trochę się ponudzić.

Wyjeżdżając na urlop, każdy dzień jest zaplanowany, co do minuty – inaczej zaczynamy świrować – znacie to? Pewnie, dlatego pora na oczyszczający detoks.

- Wszystko zależy od tego, w jakie miejsce jadę i na jakim wypoczynku mi zależy. Jeśli ma być to wyjazd połączony ze zwiedzaniem, to lubię zaplanować co chcę zobaczyć, co warto odwiedzić, gdzie poczuć klimat danego miejsca… zazwyczaj interesuję się, czy w danym mieście są warte obejrzenia obrazy, ciekawa architektura, zabytki… Szkoda wyruszyć, np. do Barcelony czy Paryża i nie zobaczyć dorobku kulturalnego, który te miasta oferują. Nie biegam jednak z terminarzem i pozwalam sobie na cieszenie się chwilą przy kawie lub lampce wina w jakieś miłej kawiarni, obserwując ludzi i chłonąc atmosferę tego miejsca. To też jest poznawanie.

Innym razem, kiedy wyjeżdżam z myślą o błogim lenistwie, nie planuję nic! Wtedy uwielbiam po prostu leżeć na leżaku, czytać książki, kąpać się w morzu i spacerować…. I to raczej nie jest nuda… Do obu sytuacji lubię mieć dobre towarzystwo - mówi Edyta Gawarska z Damosfery.

- Umiem się nudzić, choć nic nie robienie chyba nie można nazwać nudą. Taki moment jest mi bardzo potrzebny, żeby przez chwilę złapać oddech, bo zazwyczaj zawsze jestem w biegu. Na urlopie nic nie planuję, zwalniam tempo i działam spontanicznie. Wakacje są po to, aby oderwać się od codzienności, łapać chwile i cudowne momenty – dodaje  Justyna Łysowska, stylistka z Salonu Damosfery.

Nie jest łatwo zacząć się nudzić, na początku możemy czuć lekki dyskomfort, jak na każdym początku odwyku. Tym razem od tysięcy rzeczy, które mieliśmy do zrobienia, przeczytania i ogarnięcia. Nuda może też być neurotyczna. Barwna. Dużo pozornej ekscytacji, szukanie bodźców i ciągłe przekonywanie samego siebie: "Ja się nigdy nie nudzę!". Takie osoby potrafią być w swojej barwności szalenie przewidywalne. "Szalałam cały weekend, jak zwykle". Niby mnóstwo w życiu się dzieje, ale nic to wznosi do życia.

- W dużych miastach żyjemy bardzo szybko i robimy naraz wiele rzeczy w ciągłym pośpiechu, jak to mówimy jesteśmy „w niedoczasie”. Kiedy zatrzymuję się na kilka dni u mojego przyjaciela w górach, wiem po co tam jadę… właśnie po to, aby wyhamować, „ponudzić się”, chociażby leżąc w łóżku i patrząc przez okno na góry, które codziennie tworzą nowy obraz. Jest to czas, który poświęcam wyłącznie sobie, swoim myślom, marzeniom, wycieszeniu… Lubię tam być, bo nie muszę na niczym i nikim się skupiać - dodaje Edyta. 

No, i nie lubimy nudy, boimy się nudy i robimy wszystko, żeby nas nie dopadła. W dzisiejszym świecie to bardzo proste. Mamy przecież Facebooka i innych złodziei czasu zabijających każdą wolną chwilę, by żadna myśl nie przebiła się na powierzchnię.

Fajnie jest pozwolić płynąć myślom. Patrzeć przed siebie i poczuć rzeczywistość wszystkimi zmysłami. Stworzyć swój własny, wewnętrzny świat. Nie mając nic do roboty zaczynamy bawić swoimi myślami, tworzyć coś w głowie, podążając za nimi i wyobraźnią. Nuda może być twórcza, wtedy przychodzą do głowy najlepsze pomysły.

- To prawda, ciągle kusi mnie aby zajrzeć do maili, skontrolować Facebooka, ale coraz częściej udaje mi się nad tym zapanować i uświadomić sobie, że mogę przez kilka dni zdystansować się od wszystkiego, a świat się nie zawali… Wtedy częściej niż zwykle medytuję - przyznaje Edyta.

Nuda to dobry czas na dotarcie do siebie, do swoich pragnień, a także na przyjrzenie się emocjom, które przeżywaliśmy w ostatnim czasie.

- Gdy zwalniam tempo, medytuję, to udaje mi się spojrzeć na siebie z boku, zobaczyć co jest ważne, a co tylko zaśmieca moje życie i umysł. Pomaga zdystansować się do wielu spraw. Mój przyjaciel twierdzi, że medytacja to też praca, ale on jest już na innym poziomie rozwoju niż ja.

Podczas tych kilku dni „ucieczki”, która czasem przybiera formę nudy, przechodzę jak gdyby wewnętrzny lifting, uspakajam emocje, wyciszam się, a do pracy wracam bardziej kreatywna i przyjaźniej nastawiona do ludzi. Nuda, ta krótkotrwała, stymuluje bo wychodzi jej naprzeciw ciekawość… Długotrwała nuda z pewnością nie jest korzystna, jednak z drugiej strony, może nie warto odganiać jej za wszelką cenę - mówi Edyta.

Adam Phillips, jeden z ważniejszych psychoanalityków w historii twierdził, że dzięki nudzie człowiek uczy się w spokoju czekać na coś nieznanego, co nie wiadomo kiedy przyjdzie i nie wiadomo czym będzie.

- Myślę, że nudzenie się daje efekty otworzenia się na wszystko co jest dookoła nas, ograniczenie słów, wsłuchanie się w siebie, nie przyjmowanie roszczeniowej postawy wobec życia… Spójrzcie na małe dzieci, gdy się nudzą, stają się bardzo kreatywne. Z czasem niestety staramy się im wpoić, że muszą mieć zapełniony czas na 100%, bo tylko wtedy coś osiągną, tylko wtedy „zajdą daleko/wysoko”…. Niestety, mamy wtedy na myśli status ekonomiczny zapominając co naprawdę czyni człowieka szczęśliwym… Polecam więc ponudzić się czasem - dodaje Edyta.

autor: redakcja Damosfery

zdjęcie: Klaudia Sobczyńska

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X