23.09.2020, 08:45

Czym martwi się Kasia Cichopek

 W social mediach jest sobą. Nie czuje presji, ponieważ nikogo nie udaje. Jak każda kobieta lubi dobrze wyglądać. Instagram jest jej łącznikiem z fanami, dzięki niemu mogą ją  zobaczyć taką jaka jest! 

 

Na planie spędziłaś wczoraj 12 godzin. To niezła harówka… Jak to wygląda? Grasz non stop?

Rzeczywiście, na planie spędzam wiele godzin, ale można się przyzwyczaić. Wiadomo, że nie gramy non stop, są też przerwy na zmianę światła, czy ustawienia techniczne sprzętu. W tym czasie aktorzy mogą poprawić makijaż, zmienić kostium czy przygotować się do kolejnej sceny np. czytając scenariusz.

… i odpocząć. Ponoć masz swój sprawdzony sposób na utrzymanie energii na tym samym poziomie.

Stosuję „Power nap” to krótka drzemka trwająca nie dłużej niż 20 minut, składająca się wyłącznie ze snu w fazie 2, czyli tej „najlżejszej” z faz. Zanim zaczęłam ją stosować bardzo szybko spalałam swoją energię i w drugiej połowie dnia byłam już nieżywa.

Zaśniesz wszędzie?

Tak, i umiem spać – przykładając głowę do jakiejkolwiek ściany, by nie zepsuć makijażu i fryzury.

Jak to jest grać w serialu od lat. Nie nudzisz się? Stres jeszcze jest?

Nic z tych rzeczy. Codziennie gram inne sceny (emocjonalne, z innymi aktorami) mimo, że jestem tą samą postacią, dlatego nie da się nudzić na planie. Wychodzę  też z założenia, że skoro mój brat pracuje od lat siedząc przed komputerem i nie narzeka, to dlaczego ja miałabym to robić? (śmiech). To jest moja praca, każdy ma  inną.

Wchodzisz całą sobą w problemy bohaterek, które grasz?

Używamy specjalnych technik aktorskich, żeby oddzielać te dwa światy, a przy tym zagrać wiarygodnie. Dzięki temu widz się wzrusza, a ja oszczędzam siebie. Emocje bohaterów, których gramy nie mogą z nami zostawać na resztę dnia.

Pojawiają się nowe osoby w serialu, często z nowego pokolenia- jak się zachowują w stosunku do Ciebie. Jesteś gwiazdą serialu. Jest onieśmielenie?

(chwila milczenia….) Wiele osób na planie mówi do mnie Pani Kasiu i to jest straszne (śmiech). Do tej pory byłam jedną z młodszych osób na planie, a teraz… A tak na poważnie. Po prostu pracujemy na planie, nikt nie rozkminia swojego statutu. Jest miła atmosfera, a to najważniejsze.

Od września zaczęłaś pracę jako prowadząca program „Pytanie na śniadanie”. Jak ci się to widzi.

Bardzo dobrze czuję się w tej roli, spotykam ciekawych ludzi z którymi poruszam wiele interesujących tematów. To wspaniała praca, która pozwala mi się rozwijać.

Czujesz presję, by ciągle być piękną i mieć co pokazać w  social mediach? Nie masz czasem dość…

W social mediach jestem sobą. Nie czuję presji, ponieważ nikogo nie udaję. Jak każda kobieta lubię dobrze wyglądać. Instagram jest moim łącznikiem z fanami, dzięki niemu mogą mnie zobaczyć taką jaka jestem.

Co robisz, jak masz gorszy dzień, jesteś chora? Idziesz na zwolnienie?

Jestem zadaniowa i nie rozczulam się nad sobą. Zdarzało mi się zagrać spektakl z bólem gardła i nie wspominam tego najlepiej. Nie biorę zwolnień, zarabiam od dnia zdjęciowego.

Jak dbasz o siebie, by nie chorować?

Stawiam przede wszystkim na żywienie. Jestem kulinarnym leniuszkiem, pracuję w różnych godzinach, więc trudno mi coś gotować. Od wielu lat stosuję dietę pudełkową. Jem regularnie, uprawiam sport i stosuję domowe zabiegi pielęgnacyjne. Marzy mi się pójście na zabieg kosmetyczny do gabinetu, ale zwykle nie mam na to czasu.

Możesz spokojnie chodzić po mieście, fani cię nie zaczepiają?

W Warszawie na nikim nie robią  już wrażenia aktorzy. To specyficzne miasto, gdzie ludzie żyją tak szybko, że nawet nie widzą jak ich mijam. 

Nie wierzę…

Po prostu nie zwracam na to uwagi, wyłączam się, kiedy idę do sklepu. Może to ja  mam klapki na oczach i cel - zrobić zakupy. Zdarza się, że znajomi mówią: machałem do ciebie, nie widziałaś? No, nie bardzo… (śmiech). Nie rozglądam się na boki. Trudniej jest w czasie wakacji, kiedy wyjeżdżamy w Polskę. Staramy się jeździć w miejsca, by zminimalizować ilość oczu patrzących na nas. Uciekamy do mniej zatłoczonych miejsc.

Twoje dzieci odczuwają, że ich rodzice to znane osoby?

Dużo na ten temat rozmawiamy, chciałabym, żeby nie przejmowali się, gdy przeczytają jakieś niemiłe artykuły o mamusi. W domu jestem mamą i po prostu chodzę do pracy.

Twardo stąpasz po ziemi. Nigdy nie było odlotów?

Dawno temu. Kiedy zaczęłam dobrze zarabiać, chciałam spełniać swoje kobiece marzenia. Pochodzę z domu, gdzie się nie przelewało i nie stać nas było na markowe rzeczy. Kiedy zaczęłam sama zarabiać miałam moment w którym kupowałam dużo niepotrzebnych rzeczy. Ta faza już dawno minęła, bo po co mi to wszystko? Odkąd  mam dzieci to w nie inwestuję.

Zdarza się, że media piszą o twoich niby zwalających z nóg cenach tuszu do rzęs…

Jeśli kupuję rzeczy: typu torebki, sukienki to tylko do pracy lub do zdjęć. Na co dzień śmigam przeważnie w tych samych ubraniach (sukienki typu boho, trampki).

Informowałaś ostatnio fanów na Instagramie o swojej nowej pasji: wypuściłaś nową kolekcję biżuterii.

To było od zawsze moje marzenie: jestem sroczką i lubię wszystko to, co się błyszczy. Taki projekt od dawna chodził mi po głowie. Cieszę się, że we współpracy z fantastycznymi ludźmi udało mi się stworzyć autorską biżuterię dzięki której mogę wyrazić siebie.

Swoją biżuterię produkujesz w polskiej fabryce na Podkarpaciu!

Tak, byłam tam i poznałam każdy zespół związany z jej produkcją. Dało mi to poczucie bezpieczeństwa. Z zespołem projektantów stworzyliśmy kolekcję rzeczy, które oddają mój charakter. Kaskadowe naszyjniki z jednym zapięciem (dzięki temu się nie plączą), klipsy (nie noszę kolczyków, bo mam uczulenie, dlatego w moje marce są zawsze klipsy) i wiele innych produktów. Biżuteria jest delikatna, ale pełna żywiołów. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Wracając jeszcze do prywatności. Jesteś z mężem od lat. Zdradzisz sekret na udany związek?

Przyjaźń. Od niej zaczęła się nasza miłość. Czy chemia jest czy mija delikatnie – przyjaźń jest! Jesteśmy partnerami, lubimy się i pracujemy każdego dnia nad naszym związkiem. Cieszy nas wspólne spędzanie czasu, mamy dzieci i jesteśmy odpowiedzialni.

Co czytasz ostatnio i oglądasz?

Niezmiennie polecam serial „Outlander” na Netflixie. Czytam ostatnio książkę Joanny Godeckiej „Przestań się zamartwiać”.

Znów nie wierzę… Ty też się zamartwiasz?

Wydarzenia ostatnich miesięcy pokazały nam, że w życiu bywa różnie. Praca w telewizji jest zmienna, raz jest jej więcej, raz mniej, dlatego doceniam to co mam, a mam naprawdę dużo: zdrowie, rodzinę i pracę. Nic więcej mi nie potrzeba.  

 

rozmawiała: Kasia Kamińska, z bloga oludziach.pl

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X