06.11.2019, 08:45

Czy aby na pewno czas leczy rany?

Gdy ktoś odchodzi - umiera, bądź nas opuszcza w inny sposób - wszyscy mówią: "czas leczy rany". Czy tak jest? Jak sobie z tym poradzić? Czy z czasem się zapomina, wspomnienia blakną a my stajemy się silniejsi?

Czas, który mamy za sobą, czyli 1-2 listopada, nadchodzi co roku. Zawsze wypada w te same dni, o tej samej porze roku, niezmiennie, jesiennie. Wszystkich Świętych i Zaduszki. A jednak ten czas był dla mnie inny niż poprzednie. W jakiś sposób łatwiejszy, bo w końcu udało mi się przerobić śmierć mojej ukochanej Mamy. Mamy, z którą miałam różnie, czasem pod górkę, ale jednak to Mama. Odeszła nagle, za wcześnie, w dniu, który każdy postrzega jako cudowny i magiczny - w Wigilię, z pierwszą gwiazdką.

Kilka lat miałam traumę - składania sobie życzeń w tym dniu (w każdym innym tak, ale nie w tym), przeżywania świąt w ogóle jako takich, wracających wspomnień przy różnych okazjach, nie tylko świąt. Wystarczyło, że ktoś wspomniał o śmierci mamy, jakiejś mamy, poszlam na pogrzeb, wszystko doprowadzało mnie nie do płaczu, ale niejednokrotnie spazmów.

Właściwie wszystkie wspomnienia związane z tym dniem, bo wszystko rozegrało się w ciągu 12 godzin, były straszne i doprowadzające mnie do płaczu.

Nawet nie wiedziałam, że tak silne piętno śmierć Mamy na mnie odcisnęła. Bardzo silne. Na długo. I w końcu zrozumiałam, po prawie 4 latach od śmierci Mamy, że potrzebuję pomocy i ją znalazłam. Dobry duch polecił mi Pana Dawida, który pracuje metodą tzw. EMDR (eyemovementdesensitization and reprocessing - odwrażliwianie i przetwarzanie za pomocą ruchu gałek ocznych). Jest to rekomendowana przez Światową Organizację Zdrowia i Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne jako jedna z dwóch najskuteczniejszych metod leczenia traumy, obok psychoterapii poznawczo-behawioralnej.

Chwilę zajęło ogarnianie mnie samej, bo przy okazji wyszło kilka rzeczy, z którymi też muszę sobie poradzić, ale w końcu przerobiłam. Udało się. Jestem z siebie dumna. Wspominam, pamiętam, czuję, ale nie płaczę nagle, niemalże bez powodu. 

A wiecie jak mi przez sny próbowała pomóc? Ha, ja mam bardzo barwne i ciekawe sny, ale o tym może kiedy indziej. I Mama w tych snach, gdy się pojawiała, zawsze mówiła: "Kasiu, to mnie nie dotyczy, ja już nie żyję."

A teraz? Ona jest cały czas ze mną. Rozmawiam z Nią. Cały czas tęsknię, ale bez zbędnych spazmów. Tęsknię za kimś, kto mnie kochał bezwarunkowo. Ale teraz to jest dobra tęsknota, taka wydaje mi się normalna :)

 

Tekst i zdjęcie: Katarzyna Krauss.

Żródło: https://www.educatio.pl/emdr-metoda-leczenia-traumy

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X